środa, 12 lutego 2014

Chapter 44

*Oczami Martyny*
Ta chwila na zawsze pozostanie mi  w pamięci. Ciągle trwamy w pocałunku który stawał sie coraz bardziej namiętny. Odpowiadałam na nie. Nagle przerwał go i spojrzał moje oczy swoimi brązowymi. Kochałam te jego głębie w oczach. Delikatnie drgnełam gdy jego ciepłe dłonie dotkneły mojej talii.
Z: Nie bój sie kochanie.
J: Kochanie?
Z: Tak bo cie kocham. I nie masz prawa wątpić w to co czuje i we mnie. bo to co czuje będzie trwać wiecznie i zawsze będzie trwałe. (Nie umiem pisać romantycznych tekstów prawda?)
J: Kkochasz mnie?
Z: Tak a co?
J: Bo ja ciebie też.
Uśmiechnoł się szeroko i znów pocałował. Kocham te jego słodkie wargi. Usmiechnoł sie przez pocałunek. Ukochany chłopak który odwzajemnia uczucia. czego chcieć więcej? No właśnie niczego.
Z: kotku?
J: Tak?
Z: Uczynisz mi tego zaszczytu  zostaniesz moja dziewczyną?
J: Z wielka chęcia.
 Podbiegł do mnie i złapał mnie. Unósł w gór i całując kręcił mnie w koło. Naromantyczniejsza rzecz na świecie.
Z: a teraz nową panią Malik chce przedstawić chłopakom.
Zaśmiałam się. pocałówqałam go i pobiegłam za nim.poszedł do pokju.
Z: Chłopkai a to pani Malik.
Ukłoniłam się a wszyscy się ssie zaśmiali. Odbyłam rozmowe z Blanka i poszłam spać.
-------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki. I jestem strasznie podekscytowana bo mama Louisa urodziła bliżnkiaki. Synka i coreczke. Lou w końcu ma brata !!! a oto mały Ernest I Doris.


1 komentarz: