poniedziałek, 26 maja 2014

Imagine 0.2

Dla Oli Adamiak


Rozejrzałam sie dokładnie po szkolnych korytarzach. cisnełam mocniej ksiązki z obawą że spotkam moich gnębicieli. Harry, Zayn I Lima. Brry. Wkurzaja mnie do tego stopnia że mam ich dość. Jedynie Louis i Niall są moimi przyjaciółmi. Och Niall. Zawsze sprawiał mi radość, Pomagał, wspierał, bronił. Nawet sie kiedys pobił z moimi dręczycielami w mojej obronie choc wcześniej to byli jego BFF. Któregos dnia mi powiedział
 N: Nie ważne co sie będzie działo zawsze jestem przy tobie dobrze?
J: Dobrze.
I jakl to miał w zwyczaju zamiast buziakiem w policzek całował mnie czułym pocałunkiem w czoło. Eh. Jak bardzo bym chciała zmimienić to głupie czoło na usta.. Ale nic nie zrobie. Trudno. Poszłam do szatni. Mój przyjaciel przywitał mniez radoscia w szatni. Pocałował w czoło i podal mi worek z moimi butami. Po chwili pojawił sie Louis. Pan tajemniczy. rzadko mówił. Kiedys taki nie był. Cos musiało mu sie stać. 
L: Cześc Olu.
J: O. Witaj. emm. Co tam?
L: A dobrzee. A u ciebie?
J: Też.
L: Niall ja lece do bibliopteki. Nie moja grupa ma teraz angielski.
N: Om leć.
L: To czesc.
J i N: pa
I poleciał. Niall poczekał az zmieniłam buty i razem poszlismy podklase.
J: Niall?
N: Tak?
J: Louis wczoraj mi powiedizał ze dzisiaj masz mi powiedziec cos w jego imieniu. A tak wogóle czemu jest taki cichy.
N: własnie prosił o to abym ci wytłumaczył czemu taki jest.
J: To wal.
N:' Jego rodzice zostali niedawno zamordowani. na jego oczach. Było ciemno. Pewnien facet wdarł sie do domu. Z bronia. Poszedł do ich sypialni. Lou obudzil krzyk błagania. Podbiegł do drzwi gdy nagle jego rodzice wybiegli razem z tym facetem. Dziewczynki były u babci wiec nic nie wiedziały. będąc w salonie Louis bronił rodziców. lecz facet był szybszy. Przybiegła tez El. Zabnił ich rodziców. A El postrzelona umarła mu na rękach.
Gdy Niall to opowiadał poczułam straszny smutek. To straszne stracic bliskich jednej nocy. 
J: Niall. Top straszne.
N: Wiem. Przez nastepny tydzień go nie będzie bo mamy spring break wiec mamy 2 tyg wolne.
J: ooo to fajnie. Wpadniesz domnie?
N: Jasne z wielka chęcią.
Angielski i pozostałe lekcje mineły strasznie szybko. Wkońcu cały tydzień męczarni minoł i nastały 2 tygodnie laby. Z Niallem pojechałam pod namioty aby sobie razem spedzić czas. Gdy nastała noc udalismy sie do odzielnych namiotów. Noc była cholernie zimna. Niall juz drzemała ja telepalam sie z zimna w kocu. Postanowiłam sie przejść. Wyszłam z namiotu i udałam sie przed siebie. Wychodząc juz z lasu wyszłam na polane. Blask księzyca odbijał sie od tafli jeziora. Usiadłam nad jego brzegiem. Dotknełam palcem jego tafli powodujac fale marszcąc gładką jego tafle. Zaczeło mi sie robić jeszcze zinmiej. Zoczałyłam obok siebie reke z niebieska bluzą. Zobaczyłam Nialla.
N: Martwiłem sie że cos ci sie stało bo tak nagle zniknełaś, a twój namiot był przwrócony.
J: przewrócił sie?
N: Tak
J: To go jeszcze raz postawie.
N: Nie musisz.
J: Jak to? gdzie będe spać?
N: Obok mnie.
J: Co?
wstałam zdezorientowana.
N: Ola bo ja od pewnego czasu nie czuje do ciebie przyjaznie.
J: Czyli nie jestesmy przyjaciółmi?
N: Jestesmy ale czuje cos więcej niz przyjazń. gdy cie widze pojawia mi sie usmiech na moich ustach. Co noc mi sie śnisz i scena pocałunku. Naszego. 
J: Czyli?
N: Po prostu cie kocham.
Ostatnie zdanie powiedział cicho i spuscil głowe.
J: Niall ja..
Momentalnie podniósł głowe.
J: Bo ja tez cie kocham.
Tym razem ja spuściłam głowe. Złapał za mój podbródek i pocałował czule w usta. Po chwili sie oderwał.
N: Zostniesz moją dziewczyną?
J: Tak.
Pocałował czule i zaczelismy wracac. On delikatnie chcił mnie złapac za reke ale będac blisko dłonia obok mojej dłoni odsunoł ja. Spojrzałam na niego i szepnełam
J: Niall nie musisz sie bac okazywac mi uczucia.
On sie usmiechnoł i splótł nasze dłonie w idealna całosć.
----------------------------------------------------------------
To mój drugi imags dla Oli. mkam nadzieje ze sie podoba.
1 koment=Motywacja do kolejnego pisania


poniedziałek, 12 maja 2014

Chapter 49

*Oczami Moimi*
Bylismy w szpitalu. Nie odstepowałam go ani na chwile. Daria i Liam wręcz czasem odciągali mnie od jego łóżka. Nie mogłam go opuścic. Po prostu nie mogłam
*Oczami Georgea*
Kasia jest w szpitalu. Czuwa nad nim. Nad tym debilem którego nienawidze. On mi ja odbiera. Włąśnie jestem z nia w szpitalu. Kasia czuwa nad nim. TRZYMA JEGO DŁOŃ!!!! Fuck. Gówniany debil. Mogłem go wcześniej dobić. Tak żeby umarł. Byłaby tylko moja. MOJA. Nagle głupi pedał sie poruszył. Kasia aż podskoczyła.
L: Kkasia?
K: Jestem tu... Csiii... Jestes słaby.
Mna by sie tak nie zaopiekowała. Spojrzała na mnie. Dałem jej sztuczny uśmiech na znak że też sie ciesze. Odpowiedziała mi Tym samym tylkoże szczerym. Louis Spojrzał na nia. Ona na niego po czym schylili głowy.
J: Kochanie?
K: Tak skarbie?
J: Ja będę sie zbierał. Musimy pogadać na zwewnątrz dobrze?
K: naturalnie.
Wyszlismy razem.
J: Co ty odpierdalasz co?
K: Ja nic.
J: Nic? Nie udawaj swietej. Podoba ci sie prawda?
K: George to nie tak...
J: A jak? Jak kurwa co? I tak jestes dziwka i tyle.
pPo czym zaczołem ją tłuc. Byłem za szpitalem na parkingu. Nikt nie mógł mi przeszkodzić.kasia lezaa na ziemi. płakała. Po chwili skończyłem. Nie miałem już siły. Zreszta ona pewnie też nie miała. Po chwili słyszałem jak ktos biegnie. ale wolno.
J: a i jeszcze jedno. To ja pobiłem jego. a teraz czesć.
Po chwili odbiegłem
*Oczami Louisa*
Wybiegłem powolnie ale jakoś ze szpitala. Niesli mnie Daria I Liam. Liam Postawił  mnie a daria dalej prowadziła. Pobiegł za georgem. Po chwili padłem przyniej.
J: Kkasia... proooosze odezwij sie.
Lekarze po chwili się zjawili. opierniczyli mnie ze wyszedłem ale tez podziekowali. Wzieli ja do szpitala. Liam zdąrzył złapac Georgea. Policja go wzieła na komisariat. na szczęście połozylli ja łózko w łóżko obok  Mogłem trzymac jej dłoń. Wygladało to jak jedno wielkie łózko. patrzyłem na jej skatowana twarz. Tak bardzo załuje że pozwoliłem jej na powrót do irlandii. Ze ja wypuściłem z rak. Mogła zostać i byc szczęśliwa u mego boku. Ale niestety. Straciłem ją. :(
----------------------------------------------------------------------------------
I jak podoba sie?
1 koment=Motywacja do kolejnego pisania
 

środa, 7 maja 2014

Imagine 0.1

Dla Darii Błachut
Blog: 
be-yourself-love-story.blogspot.com
(Polecam bo jest świetny :*)



Otóż tak. Jestem Daria, mieszkam w Londynie i dorywczo pracuje jako architekt krajobrazu.Za kilka miesiecy będe mogła kontynuować tą prace już na stałe. I z tego powodu sie ciesze bo kocham kwiaty i przyrode.  Mam własne mieszkanie które mam zamiar sprzedać. Jest ono nie duże ale dobrze mi sie w nim mieszkało więc ok. W moim życiu jest 2 facetów:
1) Mason   Trever. Mój chłopak Pracuje jako model. Nie jest dość znany. Młody, piekny, przystojny, czuły, delikatny, wyjatkowy na swój sposób. Z nim przeżyłam swój pierwszy raz. Kocham go bardzo a i on mnie kocha. Takiego ciacha jak on pożąda każda dziewczyna na świecie a on własnie mnie wybrał.
2) Liam   Payne. Mój przyjaciel. znam go od dziecka. Już jako maluchy urządzalismy sobie małe mam talent i Liam śpiewał. Mając 10 lat przezyłam z nim swój pierwszy pocałunek. Było to cos niesamowitego. Myslałam że bedziemy przyjaciółmi do końca życia ( Obiecywalismy sobie to nawet) jednak czasem co nawet sie staramy aby to się udało musi sie skończyć. Rok 2010. Miałam wtedy 15 lat a on 16. Poszedł do X Factor. Bardzo go wspierałam. Lecz połączyli go z innymi 4 chłopakami i Liam rozpoczoł kariere w One Direction. Wtedy kontakt urwał sie. Po kilku miesiacach po tym zdarzeniu poznałam Masona. I tak do tej pory sie trzymamy. O Liamie ciagle mysle. Starałam sie z nim kontaktować ale niestety nie udawało sie. 
*Today*
Godzina 22. Wracam moim kochanym autkiem przez ulice Londynu do domu. Po 20 min jazdy byłam na miejscu. Mieszkałam w domu Masona oczywiscie razem z nim XD. Weszlam do środka 
J: Mason. juz jestem!
rzuciłam na stół klucze. Sciagnełam buty i kurde i udałam sie do kuchni. Tam zalazłam gartke z nanym mi pismem.
Kochanie:*
Pojechałem do Michała na 18. Będe rano.
 Bardzo załuje że nie spedzimy razem tej nocy.
Kocham i całuje:
Twój Mason :*

Usmiechnełam sie pod nosem. Uwielbiałam go za tą jego słodkosć. Postanowiłam sie wykapać. Wziełam szybki prysznic myjąc głowe. wysuszyłam włosy ibrałam pizame : Koszylka z Batmanem, czarne majtki i czarne legginsy . Nie chciało mi sie zakładać szlafrok wiec załozyłam Bluze. Tak dobrze myslicie. Jestem fanką Batmana. Liam też zreszta był. To  własnie jego bluze miałam teraz na sobie. Lubilismy razem oglądac wszystkie cześci Toy Story, Batmana oraz film 3 metry nad niebem którego dawno nie ogladałam. Weziełam koc, Zrobiłam sobie kakao, zabrałam chusteczki i udałm sie do salony. Odpaliłam 3 metry nad niebem i zaczełam oglądac. ok 23 zadzwonił dzwonek. Myslałam że To Mason jednak wrócił. Jednak gdy podeszlm do drzwi i je otworzyłam ujrzałm tam... Liama. Stał tam z tym swoim zniewalającym usmiechem a wygladał miej wiecej tak : Klik. Otworzyłam usta ze zdziwienia. Nie mogłam uwierzyć że on tu stoi.
L: Cześć Daria.
Serce zabiło mi mocniej. Nadal stałam jak osłupiała w drzwiach.
L: Daria pamietasz mnie ? To ja Liam.
J: pamietam. Po co tu przyszedłes?
L: Musimy pogadać.
J: Wejdź nie będziesz stał w progu.
Wszedł do srodka. Znów wskoczyłam pod koc. Po chwili także Liam pojawił sie w salonie.
J: Chcesz cos do picia?
L: A co masz?
J: A kakao.
L: To zrób.
Poszlam do kuchmni. po 5 min wróciłam z kubkiem i mu podałam.
L: Dziekuje.
J: Prosze. A wiec? o czym chciałes pogadać?
L: Mianowicie chciałem ci powiedziec ze teskniłem za toba i że nigdy o tobie nie zapomniałem.
J: To gdzie byłes kiedy cie potrzebowałam?
L: bardzo żałuje tego że nie mogłem cie wesprzeć. Nie mogłem tez odpowiedziec bo nawał obowiazków itp. Chyba rozumiesz prawda?
J: Liam ja sie boje
L: czego sie boisz?
w tym momencie przybliżył sie znaczaco. Czułam jego goracy oddech na mojej twarzy. jego mocny zapach perfum.
J: ze znowu mnie zostawisz.
L: Naprawde chce teraz odbudować to co wszystko zniszczyłem. daj mi szanse.
J: Nie. Nie moge na to pozwolić ja..
nie dokończyłam bo w tym momencie wpił mi sie łapczywie w usta. Poczyłam sie tak jak miałam 10 lat. Motylki w brzuchu. Przyspieszone bicie serca. Po 10 min sie oderwał odemnie. Spuściłam głowe zarumieniona. Złapał za mój podbródek poczym cmoknoł moje wargi i wyszedl z domu.
*Next day*
Obudziłam się na torsie Masona. Pewnie jak zwykle zasnełam na kanapie i mnie zaniósł do łózka i ułozył naswoim torsie jak to miał w zwyczaju. Była godzina 9. O 10 zaczynam prace. Wstałam z łóżka ubrałam sie i zeszłam na sniadanie. Po sniadaniu poszłam do pracy.
*12 Hours Later*
Wróciłam. weszłam uradowana cieszac sie ze spotkania z ukochanym.Sciagnełam buty i weszłam po schodach na góre.
J: mason jesteś tam?
Weszłam do sypialni i... ujrzałam coś co kompletnie rozwaliło mi serce. Mason był w łózku z jakąś dziewczyną.
J: Mmason?
Chłopak odwrócił sie w moja strone i wyszedł z łóżka. Kompletnie nagi podszedł do mnie i powiedział
M: Hmm... Chyba juz nie jestesmy razem. Zrywam z toba.
J: jak mogłeś!?
wziełam cześc rzeczy i wybiegłam z domu. Przebiegłam przez ulice i podeszlam pod jego dom. Tak Liama. A tak konkretnie jego rodziców. Zastukuałam z płaczem do drzwi. Otworzył mi Liam. Gdy tylko go ujrzałam wtuliłam sie w niego bardzo mocno i rozpłakałam sie.
L: Dusia co sie stało?
 J: Mason... Mnie... Zdradził.
L: Chodz wejdziesz.
Weszzłam. Usiadłam na kanapie. Po chwili Liam przyniósł koc i 2 kubki kakao. opatulił mnie kocem i podał kubek. Siedzielismy w milczeniu. 
J: Liam nie jest ci zimno?
L: Nie czemu pytasz?
J: Bo masz gesia skórke. Właz pod koc.
Po chwili oboje bylismy pod koce. Liam odwrócił sie a ja wykorzystałam moment i wpiłam sie w jego usta.Były bardzo miekkie. Liam odpowiedział na pocałunek pogłebiając go. nagle przerwalam.
J: Liam zróbmy to.
L: Chcesz sie ze mna kochać?
J: tak.
Liam postawił kubki na stół i pocalował namiętnie. Wiedziałam juz to. Kocham go. Nagle podniósł sie z kanapy podnoszac też mnie i nie przestajac całowac przeszedł do sypialni.
A terza dzieci idą spaćXD. Zaczyna sie cos nie odpowiedniego dla młodszych. ( Tak wiem daria zabijesz mnie za ten kawałek)
Wchodzac do sypialni połozył mnie na łózku. Całował każda część mojego siała zrywając ze mnie ciuchy. Ja czyniłam to samo. Bedac już nago Liam złapał moje piersi w dłonie io zaczoł je piescić.Cichutko jeczłam dajac mu satysfakcje z wykonywanej pracy. Po chwili swoimi palcami krwslił kółka na moim brzuchu. zaczoł jechac nizej. Delikatnie przejechał palcem po mojej kobiecosci. Po chwili jego palce zaczreły sprawiac mi rozkosz jakiej nigdy nie zazwnałam. Po kilku minutach pieszczenia wszedł we mnie. Zaczoł się powoli poruszac jednak stopniowo przyspieszał. W koncu doszedł do momentu gdzie wykonywał szybkie ruchy
J: Ochhhh! Liaaaaam!
Słyszałam jak sapał. Po długim czasie doszlismy. Liam wyszedł ze mnie. Wtuliłam sie w jego cieply tors i usnełam.
*Next day*
Obudziąłm sie. Liama nie bnyło. Ubrałam sie w czorajsze ciuchy i zeszlam na dól. Lias robił śniadanko. Zjedlismy razem po czym Udałam sie do Masona.zapukałam do drzwi
M: cześc.
J: cześc moge?
M: tak.
Weszłam do środka.
M: Chciałem cie przeprosić. Mogłem nie tak powiedzieć ale rzozum. Kocham Caroline.
J: Rozumiem. Ale dzięki temu rozstaniu uświadomiłam sobie ze kocham Liama.
M: To co? Przyjazń?
J: przyjazń.Pomozesz mi wszstko spakować?
M: Tak.
po3h pkowania skończylismy. Nagle zadzwonił mi tel.
L; cześc skarbie.
J: hej słuchaj. Pomozesz mi przewieść rzeczy do mojego mieszkania.
L: Ekhm Pomyłka. Mieszkanie zostało dawno sprzedane./ Zamieszkamy Razem.
J: Naprawde tego chcesz?
L: O niczym innym nie marze
J: No dobrze. To chodź wezniemy te pudła do twojego mieszkania.
L:Ok
Obecnie jesteśmy zaręczeni. Niedługo slub. A za kilka miesiecy urodzi sie owoc naszej miłosci.
------------------------------------------------------------------------------
To mój pierwszy Imagin napisany dla Darietty:*. mam nadzieje że sie spodoba. odwiedzajcie jej bloga i prosze w komentach o kolejne zamówiena na kolejne Imaginy.
1 koment= Motywacjha do dalszego pisania

sobota, 3 maja 2014

Chapter 48

O jejku 2000 wyswietleń!!1 Dziekuje stokrotnie ! :* Kocham was siostry :* I przepraszam ze taki krótki ale miałam 15 min. Wpon będzie dłuzszy. Przepraszam.
*Oczami moimi*
Na łózku leżał skatowany Louis. Koszulka w paski przyschła na ranach. Twarz cała we krwi. Nieprzytomny. pobiegłam do niego.ujełam jego zakrwawioną twarz.
J: Louis?
szepnełam cicho. Chłopak nie odpowiedział. Zaczełam płakać. Moje łzy kapały na jego pokrwawiona twarz obmywajac ja lekko. Wiedziałam że George go pobił. Po prostu wiedziałam. po chwili zadzwoniłam do Liama. Po 10 min przyjechali. Razem z Daria. Wywieżlismy go z tego domu. Liam i Dusia siedzieli z przodu. Ja z Louisem z tyłu. Leżał głowa oparty  na moich kolanach. nasze dłonie były splecione. Płakał. W końcu w szpitalu. Lekarze zabrali Loui na blog operacujny. Tak sie boje o nieg. Noc nie przespana. Mysli biegną do niego. Siedze na korytarzu i czekam. Po prostu czekam.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Naprawde przepraszam żę tak krótko.:( podoba się?