piątek, 27 września 2013

Chapter 7

Obudziłam sie . Spojrzałam na wyświetlacz. Był 25 września. Zdałam sobie sprawę z tego że to już dzisiaj wyjeżdżam do Mulingaru. Tak bardzo mi się nie chce. Po chwili leżenia w łóżku dostałam sms. Wzięłam telefon do ręki. Treść była następująca :,, Już dzisiaj jest wielkie pożegnianie :( Nie chcę abyś jechała. Będe okropnie tęsknić. I płakać. L xx''. To Louis napisał ja mu odpisałam: ,, Ja sama nie chcę wyjerdżać ty dobrze o tym wiesz K xx.'' Po chwili dzwięk sms znów się odezwał. Tresć była następująca : ,, Przyjde po cb. Będę 7:30 ok? L xx.'' Ja mu odpisałam że ok. Sprawdziłam godzine. Była 6:30 więc miałam dużo czasu. Poszłam sie wykąpać ubrać w klik . Zrobiłam makijaż i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie. Gdy pakowałam kanapki Usłyszałam dzwonek i zobaczyłam Louisa który wyglądał tak Louis. Przytulił mnie po czym udałam sie do szkoły. Gadaliśmy na temat różnych rzeczy. Po 10 min. weszliśmy do szkoły. Tam sie ze3 szwystkimi przywitałam i poszliśmy do sali. Mineło 7 lekcji i Zeszłam do szatni. Pogadałam 30 min z dziewczynami które sie popłakały. Pożegnałam się ze wszystkimi. Louis odprowadziła mnie do domu. Nagle stanoł naprzeciwko mnie i dał mi jakieś klucze.
J: Louis co to jest?
L: Nie widzisz? Klucze
J: To to wiem ale do czego?
L: Do twojego nowego domu.
J: Lou ja nie mogę tego przyjąć
L: Dlaczego?
J: Bo specjalnie dla mnie kupowałeś mieszkanie. A ja nie moge znieść tego że ktoś coś za mnie robi
L: No ok ale pomyśl gdzie pójdziesz jak tam przyjedziesz? Przeciez nie będziesz mieszkać cały czas w hotelu. Więc żebym sie nie wkurzył to proszę to przyjmij. Chyba że chcesz abym sie wogóle do cb nie odzywał to niebiesz.
Spojrzałam najpierw w jego oczy a póżniej na klucze po czym je wzięłam i przytuliłam Louisa do sb. Szepnęłam cicho dziękuje.
L: Dobra chodż pójde do cb pomoge ci sie się pakować a póżniej pojedziesz ze mną na lotnisko.
J: Louis ale nie musisz.
L: A jak ja chcę?
J: To juz inna sprawa.
Zaczęliśmy się śmiać. W końcu doszliśmy do mojego domu. Weszliśmy do środka.
J: To co coś do jedzenia?
L: Zrób te smaczne tosty co dałaś mi kiedyś w szkole
J: A co ja z tego będę mieć?
Ten padł na kolana i zaczoł błagać ( a tak wogóle to jak Louis kiedyś usychał z głodu dałam u swojego 3 tosta)
J: No już dobrze zrobie e
Louis wstał i zaczoł tańczyć taniec radości i dżrzeć się na cały dom co wyglądało dość komicznie. Po 10 min były już gotowe. Louis zajdł chyba 6 ja zaś 2. Poi czym poszliśmy do mojego pokoju pakować sie. Po 2h śmiechu i pakowania ja zostałam w domu a on poszedł po auto. Po 10 mni. był juz pod moim domem swoim Astonem Martinem.Gdy zapakowałam waliżki wsiafłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Po 1h czekania poproszono mnie do odprawy. Zanim odeszłam Louis dał mi coś
L: Masz to dla cb. Mam nadzieje że bedzie mnie tb przypominać.
Otworzyła pudełeczko a tam wisiorek z napisem ,, Kasia + Louis= BFF.
J: Jejku jakie śliczne. Dzięki.
Przytliłam szatyna do sb po czym sie rozpłakałam.
L: Nie płacz. Nie watro.
Po czy odeszłam do odprawy. Wsiadłam do samolotu i leciało akurat w moich słuchawkach piękna piosenka. Zaczęłam znów płakać. po 4 h doleciałam do Mulingaru. Wysiadłam z samolotu i Zamówiłam taxi. Po 10 min. Byłam pod moim nowym domem. W środku było wszędzie biało z kolorowymi dodatkami. Na łóżku leżały Książki do szkoły, rozkład zajęci a wszafie było pełno cuchów. Louis naprawde się postarał. Rozpakowałam sie częściowo i poszłam spać
--------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim. Mówiłam że będzie dłuższy. Teraz będę pisać z perspektywy innych osób. jak będzie np Korci Perspektywa to będę pisać : pov Korci . Ok? Mam nadzieje że wam sioe podoba i jak co to w poniedziałek wstawię
A tak to to cześć :***

poniedziałek, 23 września 2013

Chapter 6

W czasie zabawy otrzymałam telefon.
J: tak?
Dyr.: Witam jestem dyrektorem szkoły artystycznej w Mullingarze. Chcę panią  powiadomić że dostała się pani do nas na pierwszy rok.
J: Aha ja.. kiedy zaczynam?
Dyr.: za 2 tygodnie.
J: CO?
Dyr.: Wysłaliśmy już wykaz podręczników. To się pani zgadza.
J: Ja mam jakieś inne wyjście?
Dyr.: No raczej nie. Dziękujemy za przystąpienie do naszego Liceum. Do widzenia. Ma Paani samolot na za 2 dni.
J: Dobrze dziękuje. Dowidzenia.
Rozłączyłam się.  Pobiegłam na góre. Zaczęłam płakać. Po 10 min. Ogarnęłam się. Zeszłam na dół.  Wszycy Byli na haju. Podeszli do mnie i pożegnali się. Dziewczyny poszły do domu. Niall, Harry, Zayn, Liam i Louis pomogli mi sprzątać. Pożegnali się.
Poszłam się wykąpać. Chciałam umrzeć, Bo nie chcę ich wszystkich ranić moim wyjazdem. Usnęłam w wannie. Po 10 min się obudziłam, Ubrałam się i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i chciałam zasnąć lecz łzy do oczu mi się cisnęły więc nie mogła, bo myślałam że nie chcę ich opuścić. Moich przyjaciół MOICH BEST FRIEND FOREVER.

HEJO. PRZEPRASZAM ŻE TAK KRÓTKO ALE MAM JESZCZE NAPISAĆ MOWĘ KRASOMÓWCZĄ NA POLSKI. SORRY NAPRAWDĘ. W ŚRODĘ BĘDZIE DŁUGI. OBIECUJE. JAK NA RAZIE TO CZEŚĆ. TRZYMAJCIE KCIUKI ZA MOWĘ KRASOMÓWCZĄ :p

sobota, 21 września 2013

Chapter 5

Obudziłam się w salonie w domu Louisa. Byłam przykryta kocem. Ledwo otworzyłam oczy zobaczyłam Louisa. Obok niego siedział Niall po którym było widać że coś się stało.
J: Hej ile spałam która godzina?
L: 10:30
J: Jezu do szkoły się spóżnie
L: Kasia dzisiaj sobota.
Spojrzałam na telefon. Miał racje. Było wyświetlone 21.9.2013.Jezu dzisiaj moje urodziny. Popatrzyłam na Louisa. Ten spojrzał na Nialla.
J: Niall co jest?
N: Bo kocham Ole ale też Korcie. Nie wiem co robić.
J: To masz naprawde niezły problem.
N: No wiem. Pomożesz.
J: Jakoś się postaram. Ja muszę się zbierać
L &N: Czemu?
J: muszę impreze dzisiaj urodzinową zrobić. A i tak w ogóle zapraszam.
N: Dzieki przyjde
L: Ja też tylko powiedz gdzie i o które.
Zapisałam im wszystko i wyszłam. Wsiadłam w najbliższy autobus i pojechałam do domu. Zaczęłam wszystko szykować. Po 4 godzina było wszystko gotowe. Wkońcu Nadeszła godzina 17:30. Za pół godziny już tu wszyscy będą. Ubrałam się w to: http://szafa.pl/c16024944-lipsy-london.html . zrobiłam makijaż po czym usłuszałam dzwonek. Po 1 h wszyscy bili. Impreza na całego. A póżniej zgon. :P  Przed zgonem dostałam bardzo zaskakujący telefon :P .
CDN

Hejo. Słuchajcie nwm czy wiecie ale cała akcja dzieje się u nas w Aleksandrowie Ł. Mam nadzieje że to wam się spodoba 

środa, 18 września 2013

Chapter4

Byłam wystraszona. Gdzie on mógł mnie zabrać. Nagle pomału zwolnił przestraszyłam sie. Zatrzymał się i wysiadł, po czym obiegł auto i podbiegł do moich drzwi otwierając je z rozmachem.
L: WYSIADAJ!!!
J: Dlaczego jesteś tak wkurzony i gdzie jesteśmy?
L: U mnie.
Wysiadłam i zobaczyłam ogromny dom. Poszłam za Lou. Co on ode mnie chce? On włożył kluczyk do zamka i przekręcił. Weszliśmy do ogromnego salonu
L: Słuchaj ja za chwile przyjdę bo idę się przebrać.
J: Ok poczekam
Wyszedł. A ja siedziałam i tylko zastanawiałam sie co on chce. po 10 min wrócił.
L: Chcesz kawy?
J: Louis czego ty chcesz
L: PYTAM SIĘ?!?!?
J: Może być ( powiedziałam trochę spłoszona)
Louis to zauważył, podzszedł do mnie i przytulił. Bałam się czy to odzajemnic ale wkońcu to zrobiłam. Wdychałam pełną parą jego zapach. Naszym czułością przerwał nam czajnik ( cholerny czajnik :P). Louis puścił mnie i poszedł zalać kawę wrócił z dwoma kubkami
J: Louis o co chodzi?
L: Mam problem
J: Jaki?
L: Bo ja się zakochałem w Weronice ale ona tego nie odwzajemnia. I teraz jeszcze Patryk się pojawił w jej życiu. Czy ona nie rozumie że on jest tak do mnie podobny i zamiast ze mną być to jest z nim.
Po czym ku mojemu zaskoczeniu po jego policzku popłyneła łza. Podeszłam do niego i rozłożyłam ręcę sygnalizując że może się przytulić. Zrobił to odrazu. W końcu się przestaliśmy tulić
J: Lou ja rozumiem że ją kochasz ale po co ci ja do tego?
L:L Masz mnie z nią zeswatać.
J:CO?
L: No proszę pomóż mi
J: Ale Louis ja sie boje że zniszcze jej związek
po tych słowach louis wyszedł z pokoju i poszedł na góre. Ja nie wiem czemu ale się rozpłakałam. Nie ma to jak kłótnie ze swoim przyjacielem. Położyłam się na kanapie i Usnęłam cała zalana łzamiu
CDN
-----------------------------------------------------------------
HEJ SORRY ALE NIE WSTAWAŁAM BO BLOG MI SIĘ NIE CHCIAŁ ZAŁADOWAĆ. NASTĘPNA CZĘŚĆ W SOBOTE W MOJE URODZINY. TO NARAZIE

piątek, 6 września 2013

Chapter 3

Wszyscy myślą że chłopaki są tacy twardzi. Otóż tu się mogą mylić. Chłopaki dzisiaj jak kozaki weszli do szkoły lecz gdy Ola do nich podeszła i powiedziała że dzisiaj są szczepienia to zrobili wielkie oczy ze strachu. Zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy z nimi. Ola szła korytarzem gdy nagle ktoś ją portącił tak że wpadła w jakiś zaułek to był Niall.
N: Jak co to co było wczoraj to coś dla ciebie znaczy?
O: co ty gadasz ja nawet o czym mówisz?
N: Nie pamiętasz? Pocałowałaś mnie.
O: Co?
N: Aha to nie pamiętasz? To super.
odszedł wkurzony. Podeszła do nas i zaczeliśmy gadać gdy podeszła do nas Weronika z jakimś chłopakiem.
W: Hej poznajcie mojego chłopaka. Patryk to moi przyjaciele
P: Hej
Wszyscy patrzyli na niego jak na zabitego. Był tak łudząco podobny do Louisa że masakra.
Na to Louis odszedł ze smutkiem. Później na lekcjach był tak smutny że masakra. Gdy siedziałam na przerwie podeszła do mnie Martyna i przedstawiła mi Blankę. pOźniej czekałam na autobus gdy zobaczyłam jak Niall z Olą gada.
* Ola *
O: Niall ja przepraszam
N: Za co?
O: Za to co wczoraj zaszło.
N: Ej ja rozumiem nie pamiętasz tego bo się upiłaś
O: Ja przepraszam nie masz o co.
Cmoknoł ją w usta i poszedł do auta. reszta dziewczyn poszła do domów pożegnały się. Chłopaki tak samo ale Louisa z nimi nie było. Siedziałam jak to zwykle gdy ktoś zaszedł mnie od tyłu zawiązał opaske na oczy i gdzieś. Przestraszyłam się trochę ale pozłam. Nagle poczułam że usiadłam i trzask zamykania samochodu. póżniej. zobaczyłam Lou.
Gdzieś mnie zawoził. Bałam się.
CDN
---------------------------------------------------------------------
Hej sory że tak krótko ale nie miałam pomysłu. mam nadzieję że się podoba

środa, 4 września 2013

Chapter 2

Otóż tak dzisiaj na Godzinie wychowawczej która była pierwsza że dzisiaj wieczorem o godzinie 20 będzie 3 godzinna dyskoteka w klubie La Mache. Póżniej było tylko było omawianie wszystkiego i zadzwonił dzwonek. Usiadłam z Weroniką, Kornelią i Olą pod ścianą. nagle do nas podeszli Niall i Louis
N: To co co dziewczyny idziecie na dyskoteke?
J: No ja tam muszę być bo ja tam pracuje jako DJ.
Oni zaś spojrzeli się na mnie jak na zabitego.
L,N,K,O,W: TO TY TAM PRACUJESZ?!!!
L: Czy ty przypadkiem nie jesteś Dj Aleksis?
J: No rozgryzłeś mnie.
W: Ty znałeś mnie wcześniej.
N: No właśnie stary ty ją znasz?
L: JAK MOŻNA JEJ NIE ZNAĆ. ONA PRACOWAŁA Z JUMP SMOKERS,CALVINEM HARRISEM, KAT KRAZY, AVICII I INNYMI. ONA ZROBIŁA REMIXY PIOSENEK NASZYCH.
J: Wez przestań przestań bo się głupio czuję. Może to dziwne ale dzisiaj mam w planie remixy waszych piosenek.
W;Aha szkoda że nam wcześniej nie powiedziałaś.
K: Kasia czegoś takiego nie powiedzieć.
O: No właśnie
J: słuchajcie ja mam byc jak narazie tajemnicą. Jak co to jeż li wy chłopaki chcecie powiedzieć komuś omnie to tylko Harremu,Zaynow i Liamowi a wy dziewczyny nikomu. Chcę aby to była niespodzianka
L,N,O,K,W: No ok niech będzie
i zadzwonił dzwonek
Zaczęła się lekcja biologii. Pani opowiadała o anatomi gdy Harry wypowiedział swoją HNTRC( HIPOTEZĘ NA TEMAT ROZMNAŻANIA CZŁOWIEKA). Przy czym się wszyscy pokładali ze śmiechu. następnę lekcje minęły nam na ciągłym śmianu się. Np: na muzyce pani kazała chłopaką zaśpiewac operowym głosem. Ku naszemu zaskoczenmiu zaśpiewali jak "profesjonaliści".
Póżniej wyszliśmy ze szkoły. Nadeszła 20. Po przygotowaniach pojaechałam do klubu. Dziewczyn nie było ale 1D już byli. Przywitałam się z nimi. Poszłam do swojego pokoju, zbierałam wszystkie płyty gdy nie mogłam znaleś mojego ulubionego kawałka nagranego z aviciim. Szukałam i szukałam ale nie było. Usiadłam i popadłam w straszną rozpacz. Nagle ktoś zapukał. To był Louis
L: hej wszystko ok?
J: Taak
L: Kasia ja nie żartuje. Co jest?
J: Szukałam ważnego kawałka dla mnie ale nie mogę znaleść. Nagrałam go z Aviciim.
L: A jak ta płyta wyglądała?
J: Była niebieska z literą V
L: Czy to ta?
i w ty,m momencie wyciągnoł moja płytę.
J:Taaaak to ta dzięki gdzie była?
L: Leżała na schodach do twojego pokoju.
J: Dzieki wielkie.
L: Proszę. Ja lecę. Zyczę szczęscia. A po co ci szczęście skoro i tak wszystko robisz idealnie
J: Dzieki pa
L: Pa
I wyszedł. Ja do reszty sie przyszykowałam i wyszłam z pokoju. Stanęła z dyskiem rozdzielczym i zaczęłam wszystko po kolei puszczać. Impreza była na całego. Około 23 wszystko się skończyło.O 23:30 byłam w domu, spakowałam torbę, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka myśląc o ostatnich słowach Lou

-  A po co ci szczęście skoro i tak wszystko robisz idealnie -
-------------------------------------------------------------------------
ok to tyle na dzisiaj mam nadzieję że się podoba. jak co to do piątku pa pa



poniedziałek, 2 września 2013

Chapter 1

Dziś pierwszy dzień szkoły. Było trochę dziwnie bo myślałam że nikogo nie będę znała. A tu niespodzianka były tam w klasie moje koleżanki: Weronika, Kornelia, Milena, Klaudia, Julia, Ania, Ola, Martyna, Kamila, Werka i Anita. byłam bardzo zaskoczona miejsce było jedyne wolne obok Weroniki. Zaczęłyśmy wszystkie gadać gdy pani powiedziała że będzie jeszcze 5 nowych uczniów i że trochę są znani więc się nie zdziwcie a pozatym to są chłopcy. Wszystkie laski zaczęły się poprawiać. i nagle weszło 5 chłopaków. ku naszemu zaskoczeniu byli to chłopaki z One Direction. Całej naszej 12 szczenki opadły a tu nagle wszyscy w śmiech. Okazało się że Louis miał rozwiązane sznurowadło , potknął się o nie i runął długi na ziemie. Troche mu z Weroniką, Korcią i Olą współczułyśmy bo to w końcu głupio zaliczyć wtopę 1 dnia. Pani odczytała listę i podała plan lekcji. Powiedziała że możemy iść. po wyjściu z klasy wszystkie puste lale poleciały do chłopaków i zaczęły się im podlizywać. mu zaś wyszłyśmy z klasy i tylko czułyśmy ich przewiercający wzrok na nas i wyszłyśmy ze szkoły. Jutro 1 dzień w w nowej klasie mam nadzieję że będzie dobrze...

----------------------------------------------------------------------------------

Hej wszystkim.Mam nadzieję że jak narazie się wam podoba. będę się starać dodawać jak najwięcej rozdziałów. Bedą one dodawane co 2 dni. mam nadzieje że się podoba i jak chcecie to proście o zdjęcia i gify na koniec każdego rozdziału. a narazie to cześć i do środy