sobota, 21 września 2013

Chapter 5

Obudziłam się w salonie w domu Louisa. Byłam przykryta kocem. Ledwo otworzyłam oczy zobaczyłam Louisa. Obok niego siedział Niall po którym było widać że coś się stało.
J: Hej ile spałam która godzina?
L: 10:30
J: Jezu do szkoły się spóżnie
L: Kasia dzisiaj sobota.
Spojrzałam na telefon. Miał racje. Było wyświetlone 21.9.2013.Jezu dzisiaj moje urodziny. Popatrzyłam na Louisa. Ten spojrzał na Nialla.
J: Niall co jest?
N: Bo kocham Ole ale też Korcie. Nie wiem co robić.
J: To masz naprawde niezły problem.
N: No wiem. Pomożesz.
J: Jakoś się postaram. Ja muszę się zbierać
L &N: Czemu?
J: muszę impreze dzisiaj urodzinową zrobić. A i tak w ogóle zapraszam.
N: Dzieki przyjde
L: Ja też tylko powiedz gdzie i o które.
Zapisałam im wszystko i wyszłam. Wsiadłam w najbliższy autobus i pojechałam do domu. Zaczęłam wszystko szykować. Po 4 godzina było wszystko gotowe. Wkońcu Nadeszła godzina 17:30. Za pół godziny już tu wszyscy będą. Ubrałam się w to: http://szafa.pl/c16024944-lipsy-london.html . zrobiłam makijaż po czym usłuszałam dzwonek. Po 1 h wszyscy bili. Impreza na całego. A póżniej zgon. :P  Przed zgonem dostałam bardzo zaskakujący telefon :P .
CDN

Hejo. Słuchajcie nwm czy wiecie ale cała akcja dzieje się u nas w Aleksandrowie Ł. Mam nadzieje że to wam się spodoba 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz