środa, 13 listopada 2013

Chapter 13

UWAGAA! JEŻELI NIE LUBISZ ZOBOCZONYCH SCEN NIE CZYTAJ XD! SAMA NIE WIERZE ŻE TO NAPISAŁAM. ALE TAKA ZBOCZONA NIE JESTEM WIĘC BĘDZIE Z INNEGO BLOGA TA CZĘŚĆ ZBOCZONA. NIE POMYLŚCIE SOBIE O MNIE ŹLE OK? 

*Oczami Weroniki*
Biegne przed sb. Jak on mógł. Patryk ze mną zerwał bo uznał że to nie ma sensu. Nagle w tej gonitwie znalazłam do m Louis. Może on coś na to poradzi
*Oczami Lou*
Siedziałem i oglądałem tv gdy nagle zadzwonił dzwonek. Otworzyłem drzwi i nagle coś sie do mnie przytuliło. A raczej ktoś. To była Weronika.Płakała. Przytuliłem ją.
J: Co sie stało?
W: Patryk mnie zostawił.
Weszlismy tak razem wtuleni. Usiadła na kanapie na kanapie i się uspokoiła, zaczeła opowiadać. Gdy skończyła Nagle nwm czemu ale ja pocałowałem. Odpowiedziała na pocałunek. Było coraz bardziej namiętniej.
*Oczami Weroniki*
Gdy tak sie całowaliśmy nagle Złapał  Mnie za rękę, bicie Mojego serca momentalnie przyśpieszyło. Prowadził cię gdzieś.. nie miałam pojęcia po co i gdzie.. ale w końcu to był Tomlinson, nie przeszkadzało mi to..szłam za nim, chłopak trzymał moją rękę tak mocno, jakby nie chciał, żebym mu uciekła czasie, gdy już przeszliśmy przez te wszystkie korytarze dotarliśmy  do pokoju Tomlinsona. Trochę się zdziwiłam. No kto by sie nie zdziwił na moim miejscu, a raczej nie był w szoku. Będąc w środku Louis stanął przede mą. Patrzał mi prosto w moje oczy, które po chwili spoglądały na podłogę. Chłopak złapał mnie  za podbródek, który podniósł do góry tak bym  także patrzyła mu w oczy. Uśmiechnęłam się do niego, podnosząc lekko kąciki swoich ust. Tomlinson jeździł lekko opuszkami palców po mojej ręce, na której  po jednym dotknięciu pojawiły się ciarki. Był przy mnie teraz tak blisko, że moje ruchy były ograniczone. Twarz zbliżył do mojej , czułam jego oddech na sobie, bardzo wyraźnie. Nasze usta po krótkich 'przekomarzaniach' złączyły się w czułym i delikatnym pocałunku. Wzięłam powietrze głęboko w płuca.
Louis: Wszystko okey? - przerwał na moment.
J: Jesteśmy przyjaciółmi Louis - właściwie sama nie wiedziałam, dlaczego to powiedziałam, przecież chciałaś tego, marzyłam o tym.
L: Wiem, że tego chcesz i wiem, że czujesz do mnie do mnie o wiele więcej niż mówiłaś, tak samo jak ja do Ciebie, nic lepszego się zdarzyć nie mogło.. prawda? –
Byłam trochę zdziwiona tym, że Tomlinson wiedział o tym... byłam przekonana, że nikt o tym nie wiedział a tym bardziej on..
J: skąd o tym wiesz? –
Tomlinson wydał z siebie tylko ciche 'cii' całując mnie po szyi. Mnie było coraz przyjemniej. Z każdą chwilą na naszych  ciałach było coraz mniej ubrań, aż w końcu zostaliśmy  w samej bieliźnie. Chłopak jednym ruchem położył mnie  na łóżko, leżąc górą na mnie. Dalej kontynuował całowanie po szyi, przechodząc kolejno do piersi, brzucha aż w końcu zgięłam w łuj, gdy chłopak ustami dotknął mojej kobiecości przez majtki. Wiedział, że to mój pierwszy raz, więc nie dziwiła go ta reakcja. Rozpływałam się z kolejnym jego dotykiem. Nie sądziłam nawet, że to może być takie przyjemne. Powoli chłopak zaczął zsuwać mi majtki, popatrzył  na mnie , był to znak do tego bym ściągnęła z siebie górną część bielizny. Po paru sekundach stanik koloru błękitnego wylądował na podłodze. Chłopak spojrzał na mój  biust z podziwem. Widziałam ten blask w jego oczach, było mi miło, wiedząc, że go zachwycasz swoim ciałem. Tomlinson szybkim ruchem pozbył się swojego dolnego ubioru.  'Okey' szepnął i położył się lekko na mnie , całując to po szyi to po ustach, wszedł we mnie. Poczułam lekki ból, który ustępował z każdym jego ruchem, po którym zaczęłam się pojawiać przyjemność.. przyjemność, której nigdy wcześniej nie doznałam.. chłopak coraz mocniej wzdychał, cały czas kontynuując poprzednią czynność, ja czułam, że zaraz dojde
.L: Jak zacznę odliczać na 1 krzykniesz moje imię ok ? –
Ja tylko kiwnęłam twierdząco głową, chłopak coraz mocniej ściskał moje ręce, które przed momentem złapał, w ten sposób miał wygodniejsze 'dojście' do mnie. Słyszałamcoraz mocniejsze stękanie Louisa, mnie  także było coraz ciężej wziąć oddech. Teraz! Tomlinson zaczął odliczać! 3..2..1.. 
J: LOUUUUUUUUUUIS! -  chłopak  w tym momencie wpuścił  w mnie  wszystkie swoje soki.. Doznałam takiego miłego, wspaniałego uczucia, gdyby nie zmęczenie to nalegałabym na więcej.. mój ukochany wyszedł ze mnie i położył się obok, dalej głośno wzdychając i próbując złapać oddech spojrzałam na niego odwracając głowę w bok, miał uśmiech na twarzy, był zadowolony z tego co poczynił, mnie momentalnie twarz rozpromieniała oboje zaczęliśmy  się smiać, chłopak dałmi  szybkiego buziaka i leżąc  całkiem nagi obok mnie powiedział ' Cieszę się, że zrobiłem to właśnie z tobą tu i teraz' przyglądałam mu się chwilę.. nie mogłam uwierzyć że to powiedział. Po czym Usnałam na jego torsie.
Hej. Przepraszam że takie. Ale jakoś tak dziwnie wyszło. Następny będzie normalny. Przepraszam XD

Chapter 12

*Oczami Werki*
Wyszłam ze szkoły i zaczełam udawać się do mojego domu gdy znalazłam kartke w kurtce z treścią: ,,Tyle na mnie czekałaś więc nie ma sensu abyś czekała dłużej. Bądż gotowa na 17. Hazzah"
OMG wreszcie sie kapnoł JEEEEJ! Ide na randke z Harrym WOW. ok która godzina? o kurde już 15 musze lecieć do domu. Miałam niedaleko więc pędę pobiegłam. po 10 min. byłam w domu. Zjadłam coś poszłam na góre. Otworzyłam moją safe i zaczełam w niej grzebać. I wygrzebałam to Strój Werki. Poszłam do łazienki. Zrobiłam delikatny makijaż. Sprawdziłam telefon. Kurde już 17. Po chwili usłyszałam dzwonek. Wziełam torebke i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi a tam Harry. Miał na sb Strój Hazzy. Do tego miał jeszcze czarną marynake. Pięknie Pachniał. Gdy mnie zobaczył szczena mu opadła. Zarumieniłam się
H: Wow Werka super wygladasz
J: Dziękuje.
*Oczami Hazzy*
Werka wyghląda rewelacyjnie. Od dawna jest moja miłościa ale teraz to po prostu jest prześliczna.
Złapałem ją za rękę i udaliśmy sie do mojego auta. Otworzyłem jej drzwi i wpuściłem do środka. Wsiadłem i pojechaliśmy do miejsca randki. Po 10 min. byliśmy na miejscu.
*Oczami Werki*
Zobaczyłam piękną altane z róż. Na środku stolik ze świecami i jedzeniem. No Harry się postarał
H: Podoba ci się?
Gdy to mówił złapał mnie za renkę ale tak delikatnie. Drgnełam i skinełam głową patrząc mu w oczy.
H: Kochanie nie bój sie nic ci nie zrobie.
podeszliśmy do altany. On zasunoł za mna krzesło i usiadł na przeciwko mnie. Rozmawialismy o różnych rzeczach, kosztowaliśmy sie jedzeniem, śmialśmy się. Hazz nalał szampana i wypilismy za tę chwile. Nim sie obekrzeliśmy zastała nas ciemna noc. Harry postanowił mnie odwieźdź. Troche było już chłodno więc dał mi swoja marynarke. Po 10 min. byliśmy u mnie pod domem. Odprowadził mnie do drzwi.
J: Dziekuje za świetny wieczór i oddaje marynarke.
H: O matko! Zapomniałem!
J: O czym?
H: O tym.
Po czym wpił mi sie w usta. Odpowiedziałam na ten pocałunek. po 5 min. odkleiliśmy sie od sb.
H: Nie wiesz że od dawna o tym marzyłem. By móc poczuć smak twoich słodkich ust. Zostaniesz moją dziewczyną.
J: Oczywiście Harry.
Uśmiechnoł sie i pocałował tym razem delikatnie i czule. Odszedł. Jutro sobota. Troche wypoczne

----------------------------------------------------------------------
Hejo i jak ? Taki mały słodki ale mam nadzieje że fajny. Do zobaczenia w kolejnym i ostrzegam będzie zboczony. XD

piątek, 25 października 2013

Chapter 11

*Oczami Nialla*
Następnego dnia Korcia miała na mnie focha. i To troche mnie zraniło ale mam Ole. Mineły kolejne lekcje i w końcu do domu. I powtórzyła sie ta sama sytuacja tyle że to Milena tym razem mnie pocałowała. Ola wściekła i kolejne zerwanie.Jezu czemu ja jestem takim draniem
*Oczami Oli*
Zadzwoniłam do Korci. Opowiedziałam jej o wszystkim. Póżniej do Mileny i tez sie okazało że ja zostawił. Postanowiłyśmy wszystkie 3 sie zemścić. Postanowiłyśmy że dziwewczyny przyjda do mnie. Po 30 min były. Omówiłysmy plan zemsty.
Postanowiłysmy działać. ok 17 ja zadzwoniłam do Nialla aby Go poprosic o przyjście pod mój blok. My zeszłyśm,y na dół po chwili przyjechał.
K: Dobra Niall teraz masz zadanie i to cholernie powarzne
N: Jakie?
J: Na pewno będzie dla cb trudne
M: A więc masz powiedzięć która z nas wybierasz? Mnie? Ole? XCzy może Korcie?
*Oczami Nialla*
O kurcze to naprawde trudne zadanie.
J: A moge to powiedzieć jutro?
K: Nie nie możesz
N: To znikim bo Ja nwm kogo wybrać
Było widac że sa w szoku. Odszedłem od nich i pojechałem do domu

---------------------------------------------------------
Hejo troche krótki ale będzie kolejny. Och Niall Ty łobuzie XD. To do kolejnego chaptera