poniedziałek, 13 stycznia 2014

Chapter 34

*Oczami Louisa*
Siedze sam. Z Kasią która śpi u siebie. Oglądam tv. Daria i Liam poszli na spacer. Pada jak to zwykle. Troche grzmi. Kasia śpi i dobrze. Martwie sie tylko o dwójke spacerowiczów. Trudno. Zmokna troszeczke. Ale co tam. Poszedłem na góre. Wszedłem pod prysznic. Po 10 min. wyszedłem z łazienki. Nagle usłyszalem ciche szlochanie. Musiałbyc nie kto inny jak Kasia. Poszedłem do jej pokoju. I zobaczyłem ja. Miała dłonie we krwi. Obok potłuczony wazon. płakała. Podbiegłem do niej.
J: Boże co sie stało?
K: Wwazon spadł bo okkno sie otworzyło i sie stłukł.
J: Nie płacz. Choć dał mi to szkło.
Wyciagnołem kawałek szkła z jej dłoni. Zajeczała z bólu. Zabolało ja to.
J: Przepraszam. Nie chciałem.
K: Nic sie nie stało. Idz sppać.
J: Nie zostawie cie samą. Chodź. Chce ci pomóc.
Wziołem ją na ręce i zaniosłem do łązienki. Usadowiłem ją na pralce.
*Oczami Mouimi*
Siedziałam na pralce gdy  Louis szukał bandaży i wody utlenionej. Po 10 min. znalazł i podszedł do mnie. Chwycił mą dłoń. Wzioł wtoche zwykłej wody z kranu i spłukał krew z moich dłoni. Zamoczył gazik w  wodzie utlenionej.
L: Teraz może poszczypać.
I przyłożył go do ran.
J: Ałaaaaaaaaa!
Wbiłam z bólu paznokcie w jego ręke. Zaskowyczał z bólu. Szepnełam.
J: Przepraszam.
L: Ok. Nic mi nie jest.
J: Boliiiiiii!
L: Juz chwila.... No już.
wziół bandaże i owinoł nimi rany.
L: Codź kaleko moja. Zaniose cie.
J: Louis ale ja umniem chodzić.
L: Ale ja lubie cje nosić.
Wzioł mnie na ręce i zaniósł do mojej sypialni. Położył mnie na łózku. Sam też obok sie położył. Zostawił lekko uchylone drzwi.
L: Jak sie czujesz?
J: A nawet.
L: Jutro to posprzątam. A teraz śpij.
J; Dziekuje za wszystko.
L: nProsze.
I w tym momencie musnoł moje wargi. Odpowiedziałam na niego. Po prostu nie mogłam sie powstrzymać.
*Oczami Darii*
Patrzyliśmy z Liamem na całująchych sie Kasie i Tommo. Poieknie razem wyglądali.
I weszlismy.
J: Ale top ładnie wygląda.
L: ładna z was para kociaki.
I tu pożałowaliśmy. Kasia speszyła się tym i uciekła do łazienki.
----------------------------------------------------------------
I jak? Podoba się?

sobota, 11 stycznia 2014

Chapter 33

Puście na początek to: Piosenka
*Oczami Damiena*
Mineło kilka dni. Sorka tygodni. Kasia jest chora. Louis sie nią opiekuje, a także Daria i Liam na zmiane. Coraz więcej czasu spędzam z Anitą. To wspaniała i piekna dziewczyna. Wprowadza mnie w świat ich klasy. Wczoraj poprosiłem ja o chodzenie. Zgodziła sie. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem świata. Ale chyba jej kolega Zayn jest zazdrosny.
*Oczami Anity.*
Jeah! Jestem z Damienem. ciesze sie ogromnie. Nawet nie wiecie jak bardzo. OMG! Jeszcze Kasia go przyjmuje do układy na za 2 dni. Ale będzie fajnie. Dzisiaj Poszłam do Damiena bo o to poprosił. Otworzył mi.
D: Hej kotku.
J: Hej.
W wejściu mnie pocałował.
D; Co do picia?
J; A co masz?
D: Wino moze być.
J: Jasne.
Przyniósł kieliszki i wino. Otworzył je. Nalał do kieliszków.
D; To co? jakis toast?
J; Masz pomysł?
D; Za to aby ta miłość trwała wiecznie.
Wypiłam łyk. Potem kolejny. Przyniółsł Risotto z kurczakiem. Kocham. zjedlismy przy świecach.
D; Nawet nie wiesz jak sie cioesze że cie mam.
J; naprawde?
D; Tak. jesteś moim życiem i skarbem
Pocałował w policzek. Zarumieniłam sie.
D; I tak słodko sie rumienisz.
J: Dziekuje.
Zjedliśmy rozmaiając o tym jak to dalej będzie.
D: Daj wezme. Pozmywam.
J: Nie. To ja.
D: Ten twój urok ale nawyżej póżniej pozmywamy.
J: Ok.
Zanieśliśmy talerze. Odpalił piosenke wolną( tą co na początku)
D: Zatańczysz?
J: Nie umiem tańczyć.
D: Dasz rade.
Chwyciłam jego dłoń. Delikatnie się kołysalismy.
D: Anita?
J: Tak?
D: Jesteś najważniejszą osoba w mym życiu. Powietrzem. Chwilą. Biciem serca. Z toba czuje sie lepszym człowiekiem. Tak sieciesze że tu przyleciałem. Ze mogłem cie spotkać. Poznać. Pokochać. Ale jest jeszcze jedno pytanie.
J: Jakie?
uklęknoł. Wyciagnoł pudełeczok. Zkryłam usta dłońmi.
D: Wyjdziesz za mnie?
Otworzył pudełeczko a tam pierścionek Taki.
J: Tak.
Załozył go. Wpadłam mu w ramiona. Pocałowałam. To najszczęśliwyszy dzień mojego życia.
D: Przeprowadzisz sie ze mną do Paryża?
J: Z wielka chęcią.
Pocałowa,l mnie. Jeah! mam narzeczonego.
--------------------------------------------------------------------------------
I jak? podoba sie?

piątek, 10 stycznia 2014

Chapter 32

*Oczami Anity*
Dzisiaj Poniedziałek. I nowy uczeń w klasie. Nie ma Darii, Kasii, Louisa i Liama. I Łosiek jest przez to smutny. Poszłam do Werki która stała ze swym ukochanym Hazzą. Akurat oddawali sie czułemu ale zarazem namietnemu całusowi.
H: ooo. Anita. Siemasz.
J: Hej. Jak tam?
W: Cieszymy sie sobą a ty?
J: Wiecie że ma byc jakis nowy uczeń?
H: Znowu?
W: Misiu spokojnie. Może to będzie twój nowy przyjaciel?
H: Kotku wiesz że jedynym Best Friendem jest Louis.
W: No wiem, wiem
J; Ok to idziemy?
W i H; Jasne.
Poszlismy. Wszyscy juz byli. I go zobaczyłam. Wygladał tak Damien. To chyba najładniejszy chłopak na świecie. Nagle podszedł do mnie Zayn.
Z; Hej.
J; oo. Heej.
Z: Jak tam?
J: A ok.
Z: U mnie tez.
J; To chyba nowy nie?
Z: Num.
I nagle do mnie podszedł.
D: Hej Jestem Damien.
Zatkało mnie.
J: Ja jestem Anita.
Ma przepiekny uśmiech. Aww. Cały dzień minoł mi na zachwycaniu sie nim. Aww.
-------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki. Przepraszam nie mam czasu