*Oczami Moimi*
Spałam spokojnie gdy nagle walnoł piorun i grzmot. Tak strasznie boje sie burzy(Ciekawostka: Na serio sie jej boje). W myslach mówiłam: Kasia uspokój sie. To tylko burza. Dasz rade. I wtedy rozpetało sie piekło. Pioruny waliły. Lało. Zaczełam ze strachu płakać i krzyczeć. Nienawidze tego. AAAAAAA! Boje sie!
*Oczami Darii*
Obudził mnie krzyk Kasi. No tak. Burza. Lece do niej. Wyszłam z łózka. Udałam sie do jej pokoju. Siedziała smutna i zapłakana na łózku z poduszką przy twarzy. Podbiegłam do niej.
J: Kasia?
K: Daria. bboje sie.
Podniosła zapłakane oczy.
J: Nie płacz. Tu jest bezpiecznie.
K: Nnie czuje się tak.
J: Zaradze cos na to. Pójde po Louisa.
K: Nie idź.
J: Czemu?
K: Nie budź go. Pewnie smacznie śpi.
J: Napewno?
K: Yhym. Idź spać. Dam rade.
J: Ja cie tak tu nie zostawie.
K: Zarywasz kolejna noc przezemnie. Nie chce tego.
J: Nie. Zostaje. Koniec kropka.
Usiadłam przy jej łózku. Jest dla mnie jak siostra o kilka miesięcy młodsza ale tak jest. Jednak sie obok połozyłam. Usneła. Po chwili przyszedł Lou.
L: Ale wali. Co jest?
J: Kasia boi sie burzy.
L: Aha. Ok ale juz dobrze.
Wtedy Kasia zaszlochała.
L: Jednak nie.
K: Ddusiu?
J: Tak siostrzyczko?
K: Louis tu jest? Budziłaś go?
L: Jestem tu ale sam sie obudziłem.
K: Aha.
L: Dusia telefon.
Faktycznie. W kieszeni szlafroka dzwonił mój telefon.
J: Zamienisz sie Lou?
L: Aha.
Wstałam delikatnie a Lou wskoczył do łózka i ja obioł.
J: Halo?
L: Daria? Mam sprawe.
J: Co jest Liam?
L: Nie ma u mnie prądu i wody. Moge przyjsć?
J: Jasne, wpadaj.
L: Ok. Będę za chwile. Pa
J: Ok pa.
Rozłączył sie. Poszłam do Kasi i Tommo.
K; I co?
J: Liamowi odcieło prad i wode.
L: To niech wpada.
J: Ok. Będzie za chwile.
Po 10 min. Liam był.
J; Hej.
L: Hej. dzieki wielkie.
J: Soko. Właż.
L: Gdzie Kasia i Lou?
J: Kasia boi sie burzy i Lou jest przy niej.
L: Ahm.
J: Num.
Poszlismy na góre.
J: Bry nie nawidze tego chłodu.
L: Ja tez.
Poszedł do swojego pomieszczenia.Ja połozyłam sie. Nagle wpadł Liam. Ułozył sie obok mnie.
J: Co ty robisz?
L: Mówiłas że ci zimno wiec przyszedłem cie ogrzać.
Uśmiechnełam sie.
L: Wtul sie jak chcesz.
Zrobiłam to. Ale on jest ciepły. Po kilku mniutach usnełam
----------------------------------------------------------
Hejo. I jak? Podoba się?
Jest to o tym jak pewne dziewczyny chodzą do klasy z One Direction i spotykają je różne przygody ZAPRASZAM
wtorek, 7 stycznia 2014
sobota, 4 stycznia 2014
Chapter 30
*Oczami Moimi*
Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Ktos dzwonił. Odebrałam
J: Halo?
Ł: Cześć kotku. Co robisz?
O cholera. To Łosiek.
J: Nic a co?
Ł: Może wybierzemy sie do Skateparku na deski?
J: Ok A o której?
Ł: Za 45 min.?
J: Ok. Przyjedź.
Ł: Ok pa.
J: Pa.
Cholera która godzina? Ładnie już 10. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Poleciałam do garderoby i wybrałam to Strój. Zeszłam na dół. Przy stole siedziała Daria.
D: Hej jak sie czujesz?
J: Ok. Jest juz w porządku.
D: To dobrze. Gdzie lecisz?
J: Do Skateparku.
D: Łosiek?
J: Aha.
D: Ok to miłej zabawy. Czekaj zrobie ci kanapki.
J: Dzieki jesteś kochana.
I tu Daria pokazała swoja opiekuńczą strone. Zjadłam szybko śniadanie, Założyłam trampki, wskoczyłam na deske i pojechałam do Skateparku. W drodze słuchałam tego Piosenka. Po kilku chwilach dojechałam. Łosiek juz szalał na desce. Dołaczyłam do niego. Po chwili skumałam że jestem jedyną dziewczyną jeżdżacą na desce. Zrobiłam z Łoskiem konkurs na jak najwięcej trików i wygrałam. Od 8 roku życia jeżdż więc jest nieżle. Heh wkurzył sie że przegrał ale po chwili sie rozchmurzył. Pojeżdzilismy troche i o 12 odprowadził mnie do domu. Byłam w domu. Nikogo nie ma. Hmm.... To dziwne. Zrobiłam obiad la naszej całej trójki gdy wszedł Louis.
L: Hej. Co na obiad?
J: Risotto z ryżem i marchewką.
L: Ty wiesz jak zadowolic człowieka.
Zaśmiałam się.
L: Ide na chwile na góre ok?
J: Ok leć.
Nałozyłam mu i sobie na talerz gdy przyszedł. Zjedlismy. Postanowiłam wejść na kompa. Ok 18 Louis wszedł do pokoju i zadeklarował że nie ma siedzenia przed kompem i idziemy oglądać film. Zrobiłam popcorn. przygotowałam przekąski i przyszłąm do salonu.
J: Co oglądamy?
L: Zobaczysz.
Włączył mój ulubiony film. Grease. Obejrzeliśmy jeszcze Grawitacje przy której usnełam.
*Oczami Tommo*
Kasia usneła na moim ramieniu. Wyłączyłem film. Zestawiłem miske z popornem z jej kolan. Wziołem na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Delikatnie połeżyłem ja na łóżku. Okryłem ja. Pocałowałem w czoło i poszedłem. Po chwoli przyszła Daria. Była u Werki. Poszła pd prysznic i usneła we własnym łóżku. Po chwili uczyniłem to samo. Lecz w nocy cos mnie obudziło.
-------------------------------------------------------
Hej. dziękuje za to że czytacie. to juz 30 Chapter. podoba się?
Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Ktos dzwonił. Odebrałam
J: Halo?
Ł: Cześć kotku. Co robisz?
O cholera. To Łosiek.
J: Nic a co?
Ł: Może wybierzemy sie do Skateparku na deski?
J: Ok A o której?
Ł: Za 45 min.?
J: Ok. Przyjedź.
Ł: Ok pa.
J: Pa.
Cholera która godzina? Ładnie już 10. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona. Poleciałam do garderoby i wybrałam to Strój. Zeszłam na dół. Przy stole siedziała Daria.
D: Hej jak sie czujesz?
J: Ok. Jest juz w porządku.
D: To dobrze. Gdzie lecisz?
J: Do Skateparku.
D: Łosiek?
J: Aha.
D: Ok to miłej zabawy. Czekaj zrobie ci kanapki.
J: Dzieki jesteś kochana.
I tu Daria pokazała swoja opiekuńczą strone. Zjadłam szybko śniadanie, Założyłam trampki, wskoczyłam na deske i pojechałam do Skateparku. W drodze słuchałam tego Piosenka. Po kilku chwilach dojechałam. Łosiek juz szalał na desce. Dołaczyłam do niego. Po chwili skumałam że jestem jedyną dziewczyną jeżdżacą na desce. Zrobiłam z Łoskiem konkurs na jak najwięcej trików i wygrałam. Od 8 roku życia jeżdż więc jest nieżle. Heh wkurzył sie że przegrał ale po chwili sie rozchmurzył. Pojeżdzilismy troche i o 12 odprowadził mnie do domu. Byłam w domu. Nikogo nie ma. Hmm.... To dziwne. Zrobiłam obiad la naszej całej trójki gdy wszedł Louis.
L: Hej. Co na obiad?
J: Risotto z ryżem i marchewką.
L: Ty wiesz jak zadowolic człowieka.
Zaśmiałam się.
L: Ide na chwile na góre ok?
J: Ok leć.
Nałozyłam mu i sobie na talerz gdy przyszedł. Zjedlismy. Postanowiłam wejść na kompa. Ok 18 Louis wszedł do pokoju i zadeklarował że nie ma siedzenia przed kompem i idziemy oglądać film. Zrobiłam popcorn. przygotowałam przekąski i przyszłąm do salonu.
J: Co oglądamy?
L: Zobaczysz.
Włączył mój ulubiony film. Grease. Obejrzeliśmy jeszcze Grawitacje przy której usnełam.
*Oczami Tommo*
Kasia usneła na moim ramieniu. Wyłączyłem film. Zestawiłem miske z popornem z jej kolan. Wziołem na ręce i zaniosłem do jej pokoju. Delikatnie połeżyłem ja na łóżku. Okryłem ja. Pocałowałem w czoło i poszedłem. Po chwoli przyszła Daria. Była u Werki. Poszła pd prysznic i usneła we własnym łóżku. Po chwili uczyniłem to samo. Lecz w nocy cos mnie obudziło.
-------------------------------------------------------
Hej. dziękuje za to że czytacie. to juz 30 Chapter. podoba się?
czwartek, 2 stycznia 2014
Chapter 29
*Oczami Moimi*
L: Kasia chcesz ze mną chodzic?
Wytrzeszczyłam oczy . Nie sądziłam że to powie. Ale ja nie moge. Nie moge z nim być. Co będzie z Łośkiem?
J: Louis ja nie moge.
L: Co? Czemu?
J: Łosiek.
L: A no tak. Zapomniałem. Masz tego tancerzyka. To on cie mi zabiera.
J: Lou to nie tak.
L: A jak?
J: Ja go kocham.
Skłamałam. Od dłuższego czasu chciałam być z Lou.
L: Aha to dobrze wiedzieć.
J: Lou serce nie sługa..
Spojrzał na mnie z bólem w oczach. Wyszedł i trzasnoł drzwiami. Wtuliłam sie w poduszke. Płakałam.
*Oczami Louisa*
Wyszedłem. Miałem dość. Moja nadzieja wygasła. Wszedłem do pokoju. Odpaliłem laptopa. Przez ściane słyszałam jak płacze. Założyłem słuchawki aby tego nie słyszeć.
*Oczami Darii*
Weszłam do środka. Dom Liama był cudny. Usiedlismy w salonie. Li poszedł do kuchni wstawic wode na herbate. Po 10 min. wrócił z dwoma kubkami ciepłej herbaty.
J: Wiesz że praktycznie sie nie znamy?
L: Wiem i dlatego cie tu zaprosiłem,
J: Aha ok.
L: Opowiedz mi o sobie.
J: To tak. Wiesz juz jak mam na imie i że jestem kumpela Kasii.
L: No tak. Czym się interesujesz?
J: Głównie muzyka. Spiewam. Ale też rysuje.
L: Tak?
J: Num. Zawszemam coś przy sobie. Podstawia mojej torebki to telefon, portfel, Zeszyt na rysunki i ołówek.
Zaczelismy sie śmiać.
J: Ale dzisiaj nie wziełam rysunków.
L: Szkoda. Jak długo znacie sie z Kasią?
J: Odkąd wyjechała z Aleksandrowa. Siedzi ze mna w ławce.
L: A kim jest dla niej Łosiek? Jak on sie naprawde nazywa?
J: Nazywa się Adam G. Sevani. Występował w Step Up. Był kiedyś kumplem Kasi ale teraz chyba chłopakiem jak widze co sie dzieje.
L: Num.
Gadaliśmy do 22. Po czym Liam zawiózł mnie do domu. Byłam w domu Louisa. Siedzał na kanapie.
J: Gdzie Kasia?
L: U siebie.
Poszłam do niej. Zastałam ja w łózku. Jej ciało drżało. Miała czerwone i opuchniete oczy od płaczu.
K: Ccześć Dusia. Gdziee Byłaś?
J: Co się stało?
K; Louis zaprooponował mi chodzenie. A jja głupia zrezygnowałam.
Rozpłakała się. Przytuliłam ja. Wiedziałam że tego poterzbuje. Usneła w mych ramionach. Ułożyłam ja na łóżku. Wyszłam. Louis spał. Połozyłam się do łóżka. Myślałam o tej rozmowie z Liamem. Ogólnie moje myśli do niego biegły.
-----------------------------------------------------------------------------
Hej. Sorki że tak pózno ale jakos tak wyszło. Podoba sie?
L: Kasia chcesz ze mną chodzic?
Wytrzeszczyłam oczy . Nie sądziłam że to powie. Ale ja nie moge. Nie moge z nim być. Co będzie z Łośkiem?
J: Louis ja nie moge.
L: Co? Czemu?
J: Łosiek.
L: A no tak. Zapomniałem. Masz tego tancerzyka. To on cie mi zabiera.
J: Lou to nie tak.
L: A jak?
J: Ja go kocham.
Skłamałam. Od dłuższego czasu chciałam być z Lou.
L: Aha to dobrze wiedzieć.
J: Lou serce nie sługa..
Spojrzał na mnie z bólem w oczach. Wyszedł i trzasnoł drzwiami. Wtuliłam sie w poduszke. Płakałam.
*Oczami Louisa*
Wyszedłem. Miałem dość. Moja nadzieja wygasła. Wszedłem do pokoju. Odpaliłem laptopa. Przez ściane słyszałam jak płacze. Założyłem słuchawki aby tego nie słyszeć.
*Oczami Darii*
Weszłam do środka. Dom Liama był cudny. Usiedlismy w salonie. Li poszedł do kuchni wstawic wode na herbate. Po 10 min. wrócił z dwoma kubkami ciepłej herbaty.
J: Wiesz że praktycznie sie nie znamy?
L: Wiem i dlatego cie tu zaprosiłem,
J: Aha ok.
L: Opowiedz mi o sobie.
J: To tak. Wiesz juz jak mam na imie i że jestem kumpela Kasii.
L: No tak. Czym się interesujesz?
J: Głównie muzyka. Spiewam. Ale też rysuje.
L: Tak?
J: Num. Zawszemam coś przy sobie. Podstawia mojej torebki to telefon, portfel, Zeszyt na rysunki i ołówek.
Zaczelismy sie śmiać.
J: Ale dzisiaj nie wziełam rysunków.
L: Szkoda. Jak długo znacie sie z Kasią?
J: Odkąd wyjechała z Aleksandrowa. Siedzi ze mna w ławce.
L: A kim jest dla niej Łosiek? Jak on sie naprawde nazywa?
J: Nazywa się Adam G. Sevani. Występował w Step Up. Był kiedyś kumplem Kasi ale teraz chyba chłopakiem jak widze co sie dzieje.
L: Num.
Gadaliśmy do 22. Po czym Liam zawiózł mnie do domu. Byłam w domu Louisa. Siedzał na kanapie.
J: Gdzie Kasia?
L: U siebie.
Poszłam do niej. Zastałam ja w łózku. Jej ciało drżało. Miała czerwone i opuchniete oczy od płaczu.
K: Ccześć Dusia. Gdziee Byłaś?
J: Co się stało?
K; Louis zaprooponował mi chodzenie. A jja głupia zrezygnowałam.
Rozpłakała się. Przytuliłam ja. Wiedziałam że tego poterzbuje. Usneła w mych ramionach. Ułożyłam ja na łóżku. Wyszłam. Louis spał. Połozyłam się do łóżka. Myślałam o tej rozmowie z Liamem. Ogólnie moje myśli do niego biegły.
-----------------------------------------------------------------------------
Hej. Sorki że tak pózno ale jakos tak wyszło. Podoba sie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)