środa, 26 marca 2014

Chapter 45

*Oczami Liama*
Podniosłem sie delikatnie z łóżka. Poduszka pachniałą nią. Jej słodki zapach przeszedł przez moje nozdrza. Uwielbiam jej zapach. Tęsknota za nią jest straszna.ta rozłąka to za dużo dla mnie. Jest mi tak potwornie ciężko bez niej. Strasznie ciężko. Tak cholernie. Jęj zapach unosi sie w powietrzu. Zostawiła swój smak ust na mych ustach. Były słodkie i urocze. Usmiechała się do mnie z ekranu telefonu. Jej uśmiech dawał mi otuche. Podszedłem do lustra i spojrzałem na swoje odbicie. Co ona takiego we mnie widzi? Czemu jestem dla niej tak niezwykły? Przecież patrząc w swoje oblicze widziałem zwykłe czekoladowe oczy przepełnione bólem po  tym jak wyjechała moja ukochana, brązowe włosy które nie były jeszcze ułożone z powodu spania. Zszedłem na dól. Ogień w kominku sie palił.Ah. Gdybym mógł zabrać ja do Volverhapton. Albo ja niedługo spotkać. Ubrałem się, Zjadłem śniadanie i wyszedłem. Po 10 min byłem pod szkołą. Zobaczyłem tam Lou.
J: Cześc stary.
L: O heej.
J: Coś taki rozkojarzony.
L: Ja?
J: Tak ty.
L: Wydaje ci się.
J: Kłamiesz.
L: No dobra po prostu tęsknie.
J: Za?
L: Za Kasią.
I wtym momencie sie zarumienił. Choć nigdy tego nie robił. No może czasem jak opowiadał o kims wyjatkowym..Jest to bardzo żadkie.
J: Lou. Zanczy wiele dla ciebie prawda?
L: Tak. Nie chce jej stracić.
J: To sie staraj o jej względy.
L: Postaram sie.
i miałem cos powiedzieć ale zdzwonił telefon.
-----------------------------------------------------------
Po strasznie długaśnej przerwie wracam w wielkim stylu. Zmiana tła bloga,. ITP> I co wy na to?

środa, 26 lutego 2014

PRZEPRASZAM

Moi Drodzy!
Niestety mój blog został zawirusowany. Siedziba Blogspota czyści mojego bloga. Związku z tym nie moge dodawać Chapterów. Bardzo was przepraszam :'(

środa, 12 lutego 2014

Chapter 44

*Oczami Martyny*
Ta chwila na zawsze pozostanie mi  w pamięci. Ciągle trwamy w pocałunku który stawał sie coraz bardziej namiętny. Odpowiadałam na nie. Nagle przerwał go i spojrzał moje oczy swoimi brązowymi. Kochałam te jego głębie w oczach. Delikatnie drgnełam gdy jego ciepłe dłonie dotkneły mojej talii.
Z: Nie bój sie kochanie.
J: Kochanie?
Z: Tak bo cie kocham. I nie masz prawa wątpić w to co czuje i we mnie. bo to co czuje będzie trwać wiecznie i zawsze będzie trwałe. (Nie umiem pisać romantycznych tekstów prawda?)
J: Kkochasz mnie?
Z: Tak a co?
J: Bo ja ciebie też.
Uśmiechnoł się szeroko i znów pocałował. Kocham te jego słodkie wargi. Usmiechnoł sie przez pocałunek. Ukochany chłopak który odwzajemnia uczucia. czego chcieć więcej? No właśnie niczego.
Z: kotku?
J: Tak?
Z: Uczynisz mi tego zaszczytu  zostaniesz moja dziewczyną?
J: Z wielka chęcia.
 Podbiegł do mnie i złapał mnie. Unósł w gór i całując kręcił mnie w koło. Naromantyczniejsza rzecz na świecie.
Z: a teraz nową panią Malik chce przedstawić chłopakom.
Zaśmiałam się. pocałówqałam go i pobiegłam za nim.poszedł do pokju.
Z: Chłopkai a to pani Malik.
Ukłoniłam się a wszyscy się ssie zaśmiali. Odbyłam rozmowe z Blanka i poszłam spać.
-------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki. I jestem strasznie podekscytowana bo mama Louisa urodziła bliżnkiaki. Synka i coreczke. Lou w końcu ma brata !!! a oto mały Ernest I Doris.