sobota, 30 listopada 2013

Chapter 19

*Oczami Łośka*
Jezuuu. Jak ja nienawidze tych kudłów. Ale to nie jest ważne. Dzisiaj mamy być wytypowani do występu w polsce. Boje się. Ubrałem sie i Wyglądałem mniej więcej tak Łoś. . Poszedłem po Kasie. Otworzyła mi drzwi.
*Oczami Moimi*
Otworzyłam drzwi jeszcze nienaszykowana ale ubrałam to Strój
Ł; Siemasz Kaśka. Gotowa?
J: Już prawie.
Zebrałam się, zamknełam dom i poszła z Łosim do szkoły. Lekcje mijały długo. Po 6 h mieliśmy zajęcia z Tańca.
In: Witam was kochani.
Wsz: Dzieńdobry.
In: Dzisiaj zostaniecie wytypowani do występu w Polsce. Dla waszej uciechy będzie to w małym miasteczku koło Łodzi. W Aleksandrowie Łódzkim!
Zrobiłam wielkie oczy.
Ł: Wszystko ok?
J: Łoś ja z tamtąd pochodze.
Ł: To tym bardziej się postaraj.
Uśmiechneliśmy się do sb.
In: Zbiorą się tam wszystkie szkoły. Musicie się bardzo postarać. Tu macie dać z sb wszystko a ja ocenie kto idzie. Zaczynamy. Ile jest par?
Ł: 8.
In: To zaczniemy od Caroline i Chase'a
Poszli. Mineło wszystkie 7 par. W końcu czas na nas. Zaczeliśmy dawać z sb wszystko. na początku sie stresowałam ale gdy wczułam sie w muzyke Poszło gładko. W końcu koniec. Po 10 min wyniki.
IN: Przeszło 7 par. Niestety odpadają Łoś i Kasia. Przykro mi. 
Straciłam nadzieje. Gdy wszyscy wyszli zaczełam płakać. Tak mi zależało. Podeszła do nas instruktorka.
In: Nie uwzględniłam 1. Nie chciałam przy reszcie mówić ale. Jedziecie jako główna para, zatańczyliście najlepiej. Możecie wziąść ze sb jedna osobe. Ale nie mówcie nic reszcie ok?
J&Ł: Oczywiście. 
Wbiegliśmy na korytarz drząc sie jak głupki. Jednak szybko sie ogarneliśmy i weszliśmy smutni do szatni.
Spotkalismy sie z Darią. Ucieszyła sie i powiedzieliśmy że jedzie z nami. Skakała z radości. Łosiek pojechał do domu a ja odprowadziłam Darie
J: Daria musze coś ci powiedzieć.
D: Wal śmiało.
J: Słyszałaś o tym że 1D miało byc w jakiejś polskiej klasie?
D: Pewka a o?
J: Bo to moja poprzednia klasa. One Direction są moimi dobrymi przyjaciółmi.
D: Jaja se ze mnie robisz?
J: Nie. Jak pojedziesz z nami to cie zapoznam ok?'
D: Ty sie jeszcze pytasz? Pewnie. Licze dni.
Zaczełysmy się śmiać. Wróciłam do domu. To juz za 3 dni. Nie moge sie doczekać.
-----------------------------------------------------------
Hej i jak? Musze coś wymyślić. a i że jest mało zdj to chyba nie zrobie bohaterów.

środa, 27 listopada 2013

Chapter 18

*Oczami Tommo*
Obudziłem się z ogromnym bólem głowy. Miałem nadzieje że to wszystko to tylko sen. Otworzyłem garderobe i zobaczyłem że Weronika spakowała wszystko. Chciało mi się płakać, umrzeć. Poczułem igłe w sercu. Zjadłem śniadanie. Była sobota więc mogłem poleżeć jeszcze w łóżku. Włączyłem kompa i skype. Nikogo nie było. Posiedziałen a TT gdy zadzwoniła do mnie Kasia
K: Hej
Powiadziała to słodkim zaspanym głosem.
J: Cześc
K: Jak się trzymasz?
J: Staram sie zapomnieć.
K: To dobrze. Martwiłam sie o cb.
J: Naprawde?
K: Tak.
J: Co robisz?
K: Leżakuje w łóżku. Wiesz jestem starsznym śpiochem.
J: Ja też. Smutno mi.
K: Bo Weronika?
J: Nie tylko.
K: To czemu?
J: Bo cb tu nie ma. tęsknie. Tak tu pusto i cicho bez cb.
K: Oooo. Jak miło. Ja też tęskinie.
J:  Ciesze się.
Gadaliśmy jeszcze ze 2h po czym postanowiłem sie przejść. Wróciłem ok 15. Zjadłem obiad, poczytałem ksiażke, pooglądałem tv, pograłem w fife. ok 22 położyłem się. Moja głowe nie zaprzątała juz Weronika. Tylko Kasia. Myslałem: Nie mozesz jestescie przyjaciółmi i to zniszczy waszą przyjażń. A ty tego nie chcesz. jedank mysli ciągle biegły do Kasi. W końcu usnołem i  miałem ją przed oczami. Czy ja do niej cos czuje? Czy to może ta jedyna?
----------------------------------------------
Hejo. I jak? jutro kolejny. Dzięki za wszystko

piątek, 22 listopada 2013

Chapter 17

*3 m-c później*
*Oczami Weroniki*
Od 3 miesięcy mam szczęśliwy zwiazek z Louisem. Po szkole jak zwykle mnie odprowadzał, Całował a nawet do domu wchodził aby być jak najbliżej mnie. Kocham mojego Miśka ale jednak czasem a nawet bardzo często tęsknie za Patrykiem. Jakoś nie za bardzo jestem z Lou tak szczęśliwa jak byłam z Patrykiem. Może powinnam do niego wrócić? Może jest tym jedynym? Jak zerwać delikatnie z Lou aby go nie urazić? Te pytania od dłuższego czasu krążyły w mojej głowie. Z rozmyślania wyrwał mnie Louis który aktualnie całował moją szyje. Odtrąciłam Lou
L: Kotku co sie dzieje?
J: Jakoś nie mam na to ochoty.
L: Coś się stało?
J: Nie nic naprawde.
Pocałowałam go. Uśmiechnoł się. Poszedł robić coś do jedzenia. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetlacz wskazywał numer z podpisem: Patryk:*. Odebrałam
J: Tak?
P: Możemy się spotkać?
J: Kiedy? 
P: Teraz.
J: Dobrze. Gdzie?
P: W parku.
J: Ok będe.
Rozłączył się. Poszłam sie ubrać w to: Strój. Zeszłam na dół.
L: Kotku gdzie idziesz?
J: Spotkać się z koleżanką Adą.
L: Dobrze tylko mi się nie zgub.
J: Dobrze kotku.
Dał mi buziaka. Troche mi się szkoda zrobiło.Poszłam. Po 5 min. byłam na miejscu. Czekał na mnie z różą. Przyjełam ją, On błagał mnie o przebaczenie o to aby z nim była. Złapał mnie za ręcę i Pocałował. Oddałam sie chwili.
L: W-weronika?
Spojrzałam w bok. Zobaczyłam juz zdruzgtanego Lou.
L: A więc to tak? Okłamywałaś mnie?
J: Lou ja od dawna chciałam ci to powiedzieć.
L: Od jak dawna?
J: Od dwóch miesięcy.
L: Po prostu mnie wykorzystałaś. Wiesz co? Nienawidze cię, nie chce cię znać i mieć z tb do czynienia. 
Odszedł ze smutkiem na twarzy.
*Oczami Tommo*
Pobiegłem do domu. Miałem wszystkiego dość. Odpaliłem laptopa i zadzwoniłem do Kasi na Skypie
K: Tak?
J: Hej.
K: Coś taki smutny?
J: Weronika wróciła do Patryka. Zerwała ze mną. Całowali sie na moich oczach.
K: Louis tak mi przykro.
J: Dam rade.
K: Przepraszam ja musze kończyć. Nie martw się. W końcu znajdziesz tą jedyną.
J: Wierze ci to cześć.
K: Paa.
Rozłączyła się. położyłem się na łóżku i usnołem w moment.
---------------------------------------
Hejo i jak podoba się? w pon kolejny buziak :*

środa, 20 listopada 2013

Chapter 16

*Oczami Moimi*
Otworzyłam oczy. Godzina 4. Nie mogę spać. Postanowiłam włączyć laptopa. Włączyłam skype i ku mojemu zaskoczeniu był tam Louis. Nagle sam zadzwonił.
J: Halo?
L: Hej wiesz co tęskinie.
J: Ja też. Co tam? Czemu nie śpisz. Późno jest.
L: Musze coś ci powiedzieć. Jestem z Weronika parą. I spałem z nia. po tym jak zerwała z Patrykiem.
J: Czyli wy ,,ten tego''?
L: Tak.
J: Wow jestem w szoku. Spełniło sie twoje marzenie, bycie z Weroniką.
L: Nom, jestem taki szczęsliwy. Dobra teraz o tb.
J: Otóż dzisiaj dopiero 2 raz pójde do roku. Wiesz przeprowadzka i tak dalej. Mam już 2 przyjaciół: Łosia i Darie. Łoś to ten aktor i tancerz który występował w filmie ,, Step Up''. Mam zajęcia z tańca i śpiewu. Ucze sie też gry na gitarze.
L: Wow to nieżle.
J: I wiesz jakoś to mija.
L: Jaki masz dom?
J: Wyślę ci zdjęcia ok?
L: ok
gdy to zobaczył szczena mu opadła. Pogadaliśmy z 1h i poszedł spać. Ja tez to zrobiłam. Obudziłam się o 6. Lekcje mam o 8. Zeszłam na dół do kuchni. Wstawiłam wode na kawę, Zrobiłam kanapki i poszłam na góre do garderoby. Wygrzebałam to Strój. Zeszłam na dół i jadłam śniadanie gdy zadzwonił Łoś.
J: Halo?
Ł: Siemasz Kaśka. Co tam?
J: A nic jem śniadanko a ty?
Ł: Szykuje się, wiesz moja kudłata głowa nie jest dziś w najlepszym stanie.
Zaczeliśmy sie śmiać.
Ł: Ok będę 7:40 ok?
J: Ok trzym się.
Ł: Pa.
Rozłączył się. Zjadłam śniadanie, spakowałam książki i strój do tańca po czym zeszłam do korytarza aby ubrać czarny płaszcz i trampki. Po chwili usłyszałam dzwonek. To był Łoś. Wyglądał tak Łoś. Przywitał się i poszliśmy. Po 10 min byliśmy w szkole, Przywitałam sie z Darią która miała na sobie to Daria. Poszliśmy na matme. Póżniej angielski, zajęcia artystyczne, lekcja śpiewu na której jestem z Darią, biologia, wf i zajęcia taneczne, na których jest Łoś. Tańczyliśmy w parach i akurat ja z Łosiem. Daria poszła o godzine wcześniej a ja wracałam z Łośkiem. Pożegnałam sie. po 2h zadzwoniłam do Dari i Łośia aby przyszli. Zrobiliśmy b rundke na Playstation w grze tanecznej i przygodowej. Ok 21 Łosiek odwiózł Darie do domu i sam też pojechał do sb. Ja poszłam zjeść kolecje, Wykąpać się i poszłam spać
-----------------------------------------
Helloł co tam? Jak narazie koniec o mnie. wróce do reszt. Do zobaczyska w Kolejnym Chapterze

poniedziałek, 18 listopada 2013

Chapter 15

Na chwile wróce do sb 
*Oczami moimi*
Obudziłam sie o 7. Mam lekcjie o 9:30 więc luzik . weszłam do salonu. Ogólnie mój dom wyglda tak Mój domek troche dziwny ale taki mi się podoba. Włączyłam telewizje. Zrobiłam tosty. Zostawiłam aby ostygły. Poszłam do mojej garderoby i wygrzebałam to Strój ale bez torebki. Tylko z plecakiem. Zjadłam tosty. Wyszłam z domu. Po 10 min. byłam w szkole. Udałam sie do szatni gdzie zmieniłam buty na białe Converse i poszłam do dyrektorki pani MC France. Zapukałam
MF: Prosze
J: Dzień dobry ja jestem tu nowa.
MF: Kasia Wielgosz?
J: Tak to ja.
MF: Zostaniesz przydzielona do klasy na 2 roku. kl 2b
J: dobrze.
MF: Teraz mają Lekcjie Muzyki. Zaprowadze cię.
Wyszłyśmy z jej gabinetu. Po kilku minutach błądzenia po korytażach dotarliśmy do sali. Pani otworzyła drzwi. Od razu spostrzegłamn ile jest osób w klasie. ok 30. 1/4 z niej to puste lale a 3/4 to faceci lalusie oraz dręczyciele. Zobaczyłam 2 normalne osoby. Dziewczyne brunetke o oczach brązowych oczach, bladej cerze i promiennym uśmiechu. Chłopaka o bujnej loczkowanej czupry w kolorze kasztana, z czapką beanie, o kolorze szarym. Miał słodki uśmiech. Siedział tuż za dziewczyną, ławki były podwójne. Gdy weszliśmy to wszyscy wstali. Po chwili usiedli.
MF: Moi drodzy, to jest Kasia, pochodzi z polski i mam nadzieje że miło ją przyjmiecie. Usiądziesz koło Darii dobrze?
Wskazał na brunetke którą opisałam wcześniej. Czyli ma na imie Daria. ok.
D: Cześć. Fajnie że jestes nowa. Kazda osoba wpływa na charakter tej klasy.
J: Też sie ciesze. Czekaj ty też nie jesteś z Polski?
D: Dokładnie. Pochodze z Nysy i jestem wielka fanka One Direction. A ty?
J: Ja jestem z małego miasta koło Łodzi.
D: O prosze. Pozwól że kogoś ci przedstawie. To jest Łosś. Tak naprawde nazywa sie Adam G. Sevani i wystepował w filmach tanecznych Step Up
J: Właśnie mi sie jakoś kojarzył
Ł: Miło cie poznać. Mogłabys na mnie mówić Łoś? Bardziej mi pasuje.
J: Dobrze.
I tak oto minoł mi dzień. Łoś i Daria czyli moi nowi przyjaciele Oprowadzali mnie po szkole, gadali ze mną spędzali czas. Poszliśmy na Lunch gdzie usiadliśmy przy jednym stoliku. Po lekcjach odprowadzili mnie do domu, szczena im opadła jak go zobaczyli. Okazało sie że Łoś mieszka dom koło mnie. Już zdeklarował się że przyjdzie po mnie jutro. I tak oto mam nową paczke przyjaciół, którzy są odlotowi.
----------------------------------------------
Hejo co o tym sądzicie? mam nadzieje że sie wam podoba

piątek, 15 listopada 2013

Chapter 14

*Oczami Weroniki*
Obudziłam sie następnego dnia na jego torsie. Mój nowy kochanek jeszcze słodko spał. Ubrałam moja bielizne i jego wczorajszą koszulke. Zeszłam na dół i zaczełam robić jajecznice. wszystkie włosy zaczesałam na jedną strone. Zaczełam robić jajecznice.
*Oczami Tommo*
Obudziłem sie sam w łóżku. Założyłem bokserki i spodnie i zszedłem na dół. Tam Zobaczyłem Weronike w mojej koszulce. W tej chwili zdałem sobie sprawe co my zrobiliśmy wczoraj. Podszedłem do niej od tyłu i obiołem ja.
*Oczami Weroniki*
Poczułam czyjeś ręce na mych biodrach. Uśmiechniełam się i odwróciłam się do niego przodem.
L: Cześć kotku.
J: Hej kochanie.
po czym musnoł moje wargi.
L: Robisz coś dzisiaj?
J: Mam Zajęcia z rysowania.
L: To szkoda.
J: Louis czy to ma sens?
L: Ale co?
J: Ten cały związek?
L: Weronika ja cie naprawde kocham.
J: A jak mnie zostawisz?
L: Nie zrobie tego.
J: Mam podstawe ci wierzyć? Że nie będzie tak że sie ze mna przespałeś i mnie porzucisz?
L: Czemu miałbym to zrobic? Ko9cham cię nad życie i jak to możliwe.
J: Ja rozumiem, przepraszam
spuściłam głowe a on złapał za mój podbródek i Pocałował czule
L: Nic sie nie stało. Wiesz co? Głodny
J: Nie dziwe sie po wczorajszym
Zaczeliśmy się śmiać. Zjedliśmy jajecznice, ubrałam sie i poszłam. Wróciłam o 15 do sb do domu. Posiedziałam popisałam z Louisem i poszłam spać.
-------------------------------------------------------
To tyle. Dzięki za wszystko

środa, 13 listopada 2013

Chapter 13

UWAGAA! JEŻELI NIE LUBISZ ZOBOCZONYCH SCEN NIE CZYTAJ XD! SAMA NIE WIERZE ŻE TO NAPISAŁAM. ALE TAKA ZBOCZONA NIE JESTEM WIĘC BĘDZIE Z INNEGO BLOGA TA CZĘŚĆ ZBOCZONA. NIE POMYLŚCIE SOBIE O MNIE ŹLE OK? 

*Oczami Weroniki*
Biegne przed sb. Jak on mógł. Patryk ze mną zerwał bo uznał że to nie ma sensu. Nagle w tej gonitwie znalazłam do m Louis. Może on coś na to poradzi
*Oczami Lou*
Siedziałem i oglądałem tv gdy nagle zadzwonił dzwonek. Otworzyłem drzwi i nagle coś sie do mnie przytuliło. A raczej ktoś. To była Weronika.Płakała. Przytuliłem ją.
J: Co sie stało?
W: Patryk mnie zostawił.
Weszlismy tak razem wtuleni. Usiadła na kanapie na kanapie i się uspokoiła, zaczeła opowiadać. Gdy skończyła Nagle nwm czemu ale ja pocałowałem. Odpowiedziała na pocałunek. Było coraz bardziej namiętniej.
*Oczami Weroniki*
Gdy tak sie całowaliśmy nagle Złapał  Mnie za rękę, bicie Mojego serca momentalnie przyśpieszyło. Prowadził cię gdzieś.. nie miałam pojęcia po co i gdzie.. ale w końcu to był Tomlinson, nie przeszkadzało mi to..szłam za nim, chłopak trzymał moją rękę tak mocno, jakby nie chciał, żebym mu uciekła czasie, gdy już przeszliśmy przez te wszystkie korytarze dotarliśmy  do pokoju Tomlinsona. Trochę się zdziwiłam. No kto by sie nie zdziwił na moim miejscu, a raczej nie był w szoku. Będąc w środku Louis stanął przede mą. Patrzał mi prosto w moje oczy, które po chwili spoglądały na podłogę. Chłopak złapał mnie  za podbródek, który podniósł do góry tak bym  także patrzyła mu w oczy. Uśmiechnęłam się do niego, podnosząc lekko kąciki swoich ust. Tomlinson jeździł lekko opuszkami palców po mojej ręce, na której  po jednym dotknięciu pojawiły się ciarki. Był przy mnie teraz tak blisko, że moje ruchy były ograniczone. Twarz zbliżył do mojej , czułam jego oddech na sobie, bardzo wyraźnie. Nasze usta po krótkich 'przekomarzaniach' złączyły się w czułym i delikatnym pocałunku. Wzięłam powietrze głęboko w płuca.
Louis: Wszystko okey? - przerwał na moment.
J: Jesteśmy przyjaciółmi Louis - właściwie sama nie wiedziałam, dlaczego to powiedziałam, przecież chciałaś tego, marzyłam o tym.
L: Wiem, że tego chcesz i wiem, że czujesz do mnie do mnie o wiele więcej niż mówiłaś, tak samo jak ja do Ciebie, nic lepszego się zdarzyć nie mogło.. prawda? –
Byłam trochę zdziwiona tym, że Tomlinson wiedział o tym... byłam przekonana, że nikt o tym nie wiedział a tym bardziej on..
J: skąd o tym wiesz? –
Tomlinson wydał z siebie tylko ciche 'cii' całując mnie po szyi. Mnie było coraz przyjemniej. Z każdą chwilą na naszych  ciałach było coraz mniej ubrań, aż w końcu zostaliśmy  w samej bieliźnie. Chłopak jednym ruchem położył mnie  na łóżko, leżąc górą na mnie. Dalej kontynuował całowanie po szyi, przechodząc kolejno do piersi, brzucha aż w końcu zgięłam w łuj, gdy chłopak ustami dotknął mojej kobiecości przez majtki. Wiedział, że to mój pierwszy raz, więc nie dziwiła go ta reakcja. Rozpływałam się z kolejnym jego dotykiem. Nie sądziłam nawet, że to może być takie przyjemne. Powoli chłopak zaczął zsuwać mi majtki, popatrzył  na mnie , był to znak do tego bym ściągnęła z siebie górną część bielizny. Po paru sekundach stanik koloru błękitnego wylądował na podłodze. Chłopak spojrzał na mój  biust z podziwem. Widziałam ten blask w jego oczach, było mi miło, wiedząc, że go zachwycasz swoim ciałem. Tomlinson szybkim ruchem pozbył się swojego dolnego ubioru.  'Okey' szepnął i położył się lekko na mnie , całując to po szyi to po ustach, wszedł we mnie. Poczułam lekki ból, który ustępował z każdym jego ruchem, po którym zaczęłam się pojawiać przyjemność.. przyjemność, której nigdy wcześniej nie doznałam.. chłopak coraz mocniej wzdychał, cały czas kontynuując poprzednią czynność, ja czułam, że zaraz dojde
.L: Jak zacznę odliczać na 1 krzykniesz moje imię ok ? –
Ja tylko kiwnęłam twierdząco głową, chłopak coraz mocniej ściskał moje ręce, które przed momentem złapał, w ten sposób miał wygodniejsze 'dojście' do mnie. Słyszałamcoraz mocniejsze stękanie Louisa, mnie  także było coraz ciężej wziąć oddech. Teraz! Tomlinson zaczął odliczać! 3..2..1.. 
J: LOUUUUUUUUUUIS! -  chłopak  w tym momencie wpuścił  w mnie  wszystkie swoje soki.. Doznałam takiego miłego, wspaniałego uczucia, gdyby nie zmęczenie to nalegałabym na więcej.. mój ukochany wyszedł ze mnie i położył się obok, dalej głośno wzdychając i próbując złapać oddech spojrzałam na niego odwracając głowę w bok, miał uśmiech na twarzy, był zadowolony z tego co poczynił, mnie momentalnie twarz rozpromieniała oboje zaczęliśmy  się smiać, chłopak dałmi  szybkiego buziaka i leżąc  całkiem nagi obok mnie powiedział ' Cieszę się, że zrobiłem to właśnie z tobą tu i teraz' przyglądałam mu się chwilę.. nie mogłam uwierzyć że to powiedział. Po czym Usnałam na jego torsie.
Hej. Przepraszam że takie. Ale jakoś tak dziwnie wyszło. Następny będzie normalny. Przepraszam XD

Chapter 12

*Oczami Werki*
Wyszłam ze szkoły i zaczełam udawać się do mojego domu gdy znalazłam kartke w kurtce z treścią: ,,Tyle na mnie czekałaś więc nie ma sensu abyś czekała dłużej. Bądż gotowa na 17. Hazzah"
OMG wreszcie sie kapnoł JEEEEJ! Ide na randke z Harrym WOW. ok która godzina? o kurde już 15 musze lecieć do domu. Miałam niedaleko więc pędę pobiegłam. po 10 min. byłam w domu. Zjadłam coś poszłam na góre. Otworzyłam moją safe i zaczełam w niej grzebać. I wygrzebałam to Strój Werki. Poszłam do łazienki. Zrobiłam delikatny makijaż. Sprawdziłam telefon. Kurde już 17. Po chwili usłyszałam dzwonek. Wziełam torebke i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi a tam Harry. Miał na sb Strój Hazzy. Do tego miał jeszcze czarną marynake. Pięknie Pachniał. Gdy mnie zobaczył szczena mu opadła. Zarumieniłam się
H: Wow Werka super wygladasz
J: Dziękuje.
*Oczami Hazzy*
Werka wyghląda rewelacyjnie. Od dawna jest moja miłościa ale teraz to po prostu jest prześliczna.
Złapałem ją za rękę i udaliśmy sie do mojego auta. Otworzyłem jej drzwi i wpuściłem do środka. Wsiadłem i pojechaliśmy do miejsca randki. Po 10 min. byliśmy na miejscu.
*Oczami Werki*
Zobaczyłam piękną altane z róż. Na środku stolik ze świecami i jedzeniem. No Harry się postarał
H: Podoba ci się?
Gdy to mówił złapał mnie za renkę ale tak delikatnie. Drgnełam i skinełam głową patrząc mu w oczy.
H: Kochanie nie bój sie nic ci nie zrobie.
podeszliśmy do altany. On zasunoł za mna krzesło i usiadł na przeciwko mnie. Rozmawialismy o różnych rzeczach, kosztowaliśmy sie jedzeniem, śmialśmy się. Hazz nalał szampana i wypilismy za tę chwile. Nim sie obekrzeliśmy zastała nas ciemna noc. Harry postanowił mnie odwieźdź. Troche było już chłodno więc dał mi swoja marynarke. Po 10 min. byliśmy u mnie pod domem. Odprowadził mnie do drzwi.
J: Dziekuje za świetny wieczór i oddaje marynarke.
H: O matko! Zapomniałem!
J: O czym?
H: O tym.
Po czym wpił mi sie w usta. Odpowiedziałam na ten pocałunek. po 5 min. odkleiliśmy sie od sb.
H: Nie wiesz że od dawna o tym marzyłem. By móc poczuć smak twoich słodkich ust. Zostaniesz moją dziewczyną.
J: Oczywiście Harry.
Uśmiechnoł sie i pocałował tym razem delikatnie i czule. Odszedł. Jutro sobota. Troche wypoczne

----------------------------------------------------------------------
Hejo i jak ? Taki mały słodki ale mam nadzieje że fajny. Do zobaczenia w kolejnym i ostrzegam będzie zboczony. XD