piątek, 27 grudnia 2013

Chapter 28

 * oczami moimi *
Obudziła się, a Lou nie było obok. Musiał wstać dawno, bo łóżko po jego stronie było zimne. Posmutniałam. Chciałam obudzić się obok niego. Drzwi do pokoju lekko się uchyliły i wszedł przez nie nie kto inny jak Tommo. W ręce trzymał tacę ze śniadaniem. Uśmiechnęłam się. Śniadanie w łóżku. Usiadł obok mnie, podał mi jedzenie i pocałował mnie w czoło. Była 9. Postanowiliśmy leniuchować. Oglądnęliśmy "Titanica". Bardzo lubię ten film. Dużo płakałam ( jak zawsze ), a Lou obejmował mnie ramieniem. Podobało mi się to. Po wylanych łzach na filmie zaczęliśmy się łaskotać. Tak głośno się śmialiśmy, że obudziliśmy Duśkę. Nie spała całą noc, więc było mi przykro, ale kazała ię nie przejmować. Wariatka. O 12 zeszliśmy do kuchni przygotować coś do jedzenia. Ja nadal byłam w pidżamie i stwierdziłam, że nie ma już sensu się przebierać. Zrobiliśmy naleśniki z dżemem. Mniam. Chcieliśmy poczęstować Dusię, ale powiedziała, że idzie się przejść. Chyba coś ją trapiło, lecz nie mogłam z nią o tym porozmawiać, bo Tommo wziął mnie na ręce i zaniósł do jego pokoju. * oczami Louisa * Dzisiejszy dzień był taki cudowny! Cały spędzony z Kasią. Złapałem ją i wziąłem na ręce po czy udałem się na górę. Położyłem ją na łóżku i gilgotałem. Zaczęła się śmiać. Tak się przy tym kręciła, że wpadła na mnie i przewróciła. Leżała na moim torsie. Przeturlałem się, bo chciałem górować. Gdy to zrobiłem nasze twarze znalazły się bardzo blisko siebie. Bez zastanowienia ją pocałowałem, a ona odwzajemniła. Ogarnęła mnie radość. Po jakimś czasie się od siebie oderwaliśmy. Była zarumieniona. - Kasia chcesz ze mną chodzić? - zapytałem z nadzieją, a ona wytrzeszczyła na mnie oczy. * oczami Liama * Szedłem przez park nie mając żadnego celu. Chciałem po prostu ość gdziekolwiek. Zobaczyłem Darie siedzącą na ławce. Moje serce od razu szybciej zabiło. Podszedłem do niej od tyłu i zakryłem jej oczy. Uniosła przerażona ręce i położyła na moich. - Nie jestem w tym dobra. Poddaję się. Nie wiem kim jesteś. - powiedziała przerywając ciszę. Zabrałem dłonie i usiadłem obok niej. - Cześć. - odezwałem się i pocałowałem w policzek, na który wkradł się rumieniec. - Co ty tu robisz? Sama? - Rozmyślam. Uprzedzają twoje następne pytanie odpowiem, że o Kasi i Lou - odpowiedziała swoim melodyjnym głosem - Ty też? Myślałem, że tylko ja. Pokręciła głową. Wzruszyłam ramionami i powiedziała: - Ciekawi mnie kiedy będą razem. - przeszedł ją dreszcz. Na dworze było chłodnawo, więc objąłem ją ramieniem. Od razu poczułem zapach jej słodkich perfum. - Też się nad tym zastanawiam. Oni się kochają, ale się do tego nie przyznają. - To widać i czuć. - po tych słowach wybuchnęliśmy śmiechem. Położyła głowę na moim ramieniu i poczułem się lepiej. - Jak można nie widzieć, że ktoś kogoś kocha? Nie odpowiedziałem. Nie wiem czemu, ale coś się we mnie skręciło. I to nie było miłe uczucie. * oczami Darii * Zadałam to pytanie bardziej do siebie niż do niego/ Byłam wdzięczna Liamowi za ciepło jakim mnie obdarzył. Przeanalizowałam w głowie nasze spotkanie i uśmiechnęłam się na wspomnienie o tym, gdy mnie pocałował. - Ty dzi*ko! Szykuj sobie trumnę! Bo cię zabiję! - wykrzyczała jakaś dziewczyna, która stanęła przed nami. Nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi. Nie przypominam sobie abym zrobiła coś złego. Spojrzałam po niej, następnie po sobie i po Liamie. I zrozumiałam. Fanka One Direction. Cóż, miałam przewalone. - Hej! Nie obrażaj jej. Nic ci nie zrobiła. - upomniał dziewczynę Liam. Blondynka gotowała się w środku. Burknęła coś pod nosem i odeszła. Miałam rozszerzone oczy ze zdziwienia. Ale wiem do czego fanki są zdolne. Brunet coś do mnie mówił, ale do moich uszów nie docierało ani jedno słowo. Spojrzałam na niego nadal nic nie rozumiejąc, a on westchnął, wywrócił oczami, wziął mnie na ręce i gdzieś ruszył. Protestowałam, mówiłam, że mogę iść sama i takie tam, ale był głuchy na moje słowa. Zatrzymał się dopiero przed jakimś domem. Jego domem. Delikatnie mnie postawił i pociągnął za sobą do środka.
-----------------------------------------------------------------
I jak jest ok?

niedziela, 22 grudnia 2013

Chapter 27

*Oczami Moimi*
Weszłam po cichu do Louisa pokoju. Płakał.
J: Louis co jest?
L: Nie ważne. Możesz mnie zostawic w spokoju?!
Poczułam sie tym urażona że na mnie krzyknoł.
J; Ok. Juz wychodze.
*Oczami Tommo*
K: Ok. Już wychodze.
Wyszła. Wyczułem nutke płaczu w jej głosie. Zamkneła cicho drzwi. Ta bardzo pożałowałem tego że na nia krzyknołem. Była strasznie wrażliwa gdy ktos na nia krzyczał. Bo często dostawała obelgi w dzieciństwie. Żałuje tego.
*Oczami Darii*
Usłyszałam jak Louis krzyknoł na Kasie. Po chwili rozległ sie dżwięk zamykania drzwi. Wyszłam z Pokoju. Zobaczyłam jak płacząca Kasia biegnie do jej pokoju. Pobiegłam za nią. Uchyliłam lekko drzwi od jej pokoju. Leżała na łóżku i płakała. Weszłam
J: Kasiu nie płacz.
K: Będę.
J: Nie płacz prosze.
Podbiegłem do jej łóżka i ją przytuliłam. Troche się uspokoiła.
J: Co tam sie stało.
K: Bo Llou coś trapi i płkał ja poszłam sie go spytać o co chodzi a on na mnie krzyknoł
L: I z tego powodu przepraszam
K: Podsłuchiwałeś?
L: Tak.
J: Louis lepiej bedzie jak wyjdziesz.
L: Kasia prosze o wybaczenie
Kasia nic nie powiedziała tylko cicho łkała. Przybliżył sie do niej i patrzył jej w oczy.
L: Błagam
K: Louis wyjdż prorze.
Zaskoczyło go to. Wyszedł zrezygnowany.
J: To przez jego krzyk płakałaś?
K: Tak.
J: Dlaczego?
K; Bo jak byłam mniejsza to na mnie często krzyczeli. I ten uraz został.
J: Tak mi przykro.
Przytuliłam ją. Gadałyśmy do 22 gdy nagle Kasia powiedziała:
K: Zawołasz Louisa prosze.
J: Dobrze.
Wyszłam z pokoju i poszłam do Louisa
*Oczami Tommo*
Nagle ktos zapukał.
J: Prosze.
D: Kasia chce cie widzieć.
J: Juz ide.
Wyszła. Ucieszyłem sie. Poszedłem do niej. Leżała na łóżku.
K: Louis ja przepraszam.
Stanołem przy drzwiach.
J: Za co?
K: Usiadź koło mnie.
Posłusznie to wykonałem
J: To za co przepraszasz?
K: Za to że wyprosiłam cie wtedy.
J: Ej toja powinienen cie przeprosić. bo na ciebie pokrzyczałem. Wiem że cierpisz gdy ktos na ciebie krzyczy.
K: Rozumiem byłeś zły.
J: Wybaczysz?
K: Oczywiście.
Wstałem z jej łóżka i byłem juz przy drzwiach gdy Kasia
K: Lou?
J; Tak?
odwróciłem sie do niej przodem.
K; Położysz sie obok mnie. Boje się sama spać.
J: Jasne. Podać ci coś jeszcze?
K: Nie.
Podszedłem do łóżka. Delikatnie ułożyłem sie obok niej. Ona nie zawachała sie tylko wtuliła sie we mnie. Czułem się jak najszczęśliwyszy człowiek na swiecie. Delikatnie ja obiołem
K: Dobranoc Lou. Jutro poleniuchujemy bo jest sobota. słodkich snów Boobear.
J: Słodkich snów Kasia.
Pocałowałem ją w czoło i usnołem razem z nią
----------------------------------------------------------------------------------
Hej. Jest sprawa. Kolejny Chapter będzie po świętach w Piątek bo nie moge wejść w święta. Sorki. Podoba się?


piątek, 20 grudnia 2013

Chapter 26

*Oczami Łośka*
Kolejny dzień. Obudziłem sie a mysli powróciły do ostaniego pocałunku z Kasią. Jestem taki szczęśliwy. Oby ten pocałunek to nie był tak po prostu. Bo ją kocham. Bałem sie że mnie znienawidzi. Nagle usłyszałem dzwonek Prawie gotowy ubrany w to Strój otworzyłem. Stała tam Kasia.
K: Hej.
J: Siemasz.
pocałowałem ją w policzek. Zarumieniła sie.
J: Słodko sie rumienisz.
K:(Troche zakłopotana) Dziekuje.
Ona jest taka słodka. Moja bedzie juz zawsze. Nie dam jej nikomu.Zabrałem torbe i wyszliśmy do szkoły. Trzymajac ja za ręke czuła sie nie swojo wiec tego nie robiłem. Po 10 min. doszlismy do szkoły. Przywitała sie ze wszystkimi. Nawet z Louisem, którego nie cierpiałem bo wiem że chce mojego skarba.
*Oczami Martyny*
Jest udało sie. Łosiek jest z Kasią ale Louis cos taki dziwny. Taki nie swój Podeszłam do niego
J: Hej Lou.
L: Hej.
J: Jak tam?
L: A dobrze. A u cb?
J: Też. Cieszysz sie z ich szczęścia?
L: Tak bardzo.
W jego głosie można było na kilometr wyczuć kłamstwo.
J: Louis wszystko ok?
L: Tak. Wszystko ok.A czemu sie pytasz?
J: Bo nie jesteś soba dzisiaj.
L: Nie wszystko ok.
Odszedł. W końcu zrozumiałam. On kocha Kasie ale ona jest z Łośkiem.
Mijały lekcje a Louis nic nie powiedział. W końcu lekcja Tańca. Dawałysmy z siebie wszystko. Te zajecia sa świetne a tym bardziej profesorka Kasi. Świetnie to prowadzi. Po 2 h męczenia sie Kasia z Łośkiem poszli do domu. Louis jeszcze sie przebierał. Pogadam z nim
J: Louis czy to prawda?
L: Ale co?
J: Kochasz Kasie?
*Oczami Tommo*
M: Kochasz Kasie?
po tym pytaniu poczułem jakby igła wbiła mi sie w serce.
M: Zadałam pytanie.
J: Tak. I po co ci to wiedzieć?
M: Pomoge ci.
J: Martyna to wszystko przez tą jebana zazdrość.
Wybiegłem. Słyszałem ja krzyczy za mną. Wybiegłem ze szkoły. Po 5 min. byłem w domu. Zastałem ja tam.Miałem juz łzy w oczach.
K: Louis co sie stało?
Nie odpowiedziałem tylko wbiegłm na góre i pobiegłem do pokoju. walnołem sie na łóżko i zakrzyłem głowe. Czułem jak łzy spływały mi po policzkach. Nagle weszła ona. Tak Kasia
---------------------------------------------------------
I co wy na to? Mam nadzieje że ok.

środa, 18 grudnia 2013

Chapter 25

*Oczami moimi*
Jestem wściekła na Łośka. Podeszłam do niego i przywaliłam mu w pysk. Po czym pobiegłam za Dusią. Zamkneła sie w łazience.
J: Dusia otwórz, prosze
Odpowiedziało mi szlochanie.
J: Dusia prosze.
Po chwili wpadli Liam, Louis, Łosiek i Martyna.
Ł: Ja przepraszam
J: Zamknij sie, kretynie. Nie rozumiesz że zrobiłeś naprawde coś głupiego.
Ł: Daria przepraszam.
D: Wwyjdź, nie chce cie na razie słyszeć.
Nie wyszedł. Tylko odszedł na bok
M: To moja wina.
J,L,L: CO?!
M: Bo byłam zazdrosna o to że Daria z nim tańczy.
J: Ej a co z Liamem sobowtórem?
M: Nie wiem gdzie jest.
L: To czemu Łosiek pocałował Darie?
M: Liam. Po prostu byłam zazdrosna, a on też.
L: Czemu?
M: Louis bo tańczyłeś z Kasia.
J: Łosiek chodź tu.
Wyszedł ze smutkiem w oczach.
J: Wytłacz mi czemu byłes zazdrosny?
Ł: Kasia bo ja cie kocham. Nad życie. Kocham z toba tańczyć.
Stałam jak osłupiała. OMG! Łosiek mnie kocha. I nie wiem czemu to zrobiłam ale podeszłam do Łośka i go pocałowałam
*Oczami Łośka*
Jest! Pocałował mnie JUHU!
*Oczami Martyny*
Udało się. Będą razem. Pewnie jest szczęśliwy.
*Oczami Dari i Liama*
*Liam*
Spojrzałem na Louisa. Był blady. I okropnie smutny.
*Daria*
Boże! Co ona wyprawia? Wiem Ze kocha Lou ale czemu? Spojrzałam Też na Louisa. Wybiegł.
*Oczami Louisa*
Cco? Czyli jednak go kocha? Nie chcąc patrzyć na ich szczęście uciekłem. Wtopiłem sie w wir dyskoteki. Nagle podeszła do mnie Carmen. Największa pusta laska w szkole.
C: Cześć Lou
J: Cześć Carmen.
C: POjdziemy do mnie.
J: Nie dzieki.
C: Napewno?
J: Tak.
C: Phi nie wiesz co tracisz.
Odeszła. Podszeła do mnie Kasia.
J: Czego?
K: Lou co sie stało?
J: Carmen mnie wkurzyła.
K: Aha ok.
J: To co będziesz z Łośkiem?
K: Nie wiem.
J: Kasia on tego chce.
K: Zastanowie się. Lou?
J: Tak?
K: Przenocujesz mnie i Darie dzisiaj?
J: Jasne. To co jedziemy?
K: Yhym.
Poszliśmy po Dusie i Pojehalismy do domu.Kasia usneła od razu. Była zmęczona. Dusia już śpi a ja leże i nie moge usnąc. Zastanawiam sie czy kiedykolwiek zdobęde serce Kasi?
----------------------------------------------------------------------
Hej i jak? Może być?

piątek, 13 grudnia 2013

Chapter 24

Zaczne od dodania strojów na dyskoteke. Jeżeli sie nie spodobaja to z góry przepraszam
Daria Strój
Kasia Strój
Milena  Strój
Kornelia Strój
Ola Strój
Julka Strój
Martyna Strój
Weronika  Strój 
Klaudia Strój 
Ania Strój
Kamila  Strój
Anita Strój
Werka Strój 
A teraz Chłopaki
Harry Strój
Liam Strój
Zayn Strój
Niall Strój
Louis Strój
Łosiek Strój
No. Teraz pisze 
*Oczami Darii*
Szykowałam sie na Dyskoteke. Za 30 min Impreza sie zaczyna. W końcu wyszłam. Łosiek juz czekał.
Ł; Gotowa
J: Num. Chodźmy
Wyszlismy z domu. Po 4 min byliśmy. Czekali juz na nas. Weszliśmy na góre. Tam spotkaliśmy Kasie.
J: Kasiaa!
K: Duuusiaa!
Tak wiem, Zachowaliśmy sie jak idiotki. Do przytulasa dołączyła Korcia. Po chwili zgasły światła. Włączono specjalne reflektory. Nim sie spostrzegła, Kasi i Łosiek mieli bite taneczną. Do Łośka dołączyło One Direction a do Kasii Ja, Milena, Ola, Korcia i Werka. Jest Wygrałyśmy to. 
* Oczami Louisa* Już po bitwie. Kurcze przegraliśmy. Muzyka podkręcona na maxa. Ludzie wirowali na parkiecie. Przeczesałem wzrokiem pomieszczenie aby znaleźć Kasię. Jest! Stała przy stole z przekąskami. Ruszyłem w tamtą stronę z uśmiechem na twarzy.
* Oczami Darii*
Tańczyłam z Łośkiem do szybkiej piosenki. Wykonywaliśmy najróżniejsze ruch. Dużo się przy tym śmialiśmy. W pewnym momencie mną okręcił. Potem jeszcze raz i kolejny. Zakręciło mi się w głowie i straciłam równowagę. Od upadku uratowały mnie czyjeś ręce, które oplotły się wokół mojej talii.
*Oczami moimi*
Nalewałam sobie ponczu, gdy podszedł do mnie Tommo.
L: Cześć Miśku. Co tam? Uśmiechnął się wesoło i wziął sobie ciasteczko.
J: Cześć Lou! Dobrze, a tam? Napiłam się i patrzyłam jak pożera ciasteczkowe serduszko.
L: Też. Kasia ... zatańczysz ze mną?
J:Ok.
Gdy byliśmy na parkiecie zaczęła lecieć wolna piosenka.Ucieszyłam się. I Lou chyba też.
*Oczami Liama*
Trzymałem koleżankę Kasii. Miała mocno zaciśnięte powieki.
J: Nic ci się nie stało?
Otworzyła oczy. Uśmiechnęła się do mnie. Moje serce szybciej zabiło.
D: Chyba jest dobrze. Dziękuję.
J: Skoro już tu jestem to może zgodzisz się na taniec?
D: Z miłą chęcią.
*Oczami Martyny*
Hazza tańczył z Werką, Niall z Korcią, Lou z Kasią, Zayn z Anitą, a Liam ... co?! Już przestał się mną interesować?! Nie mogłam tego znieść.Dostrzegłam przy ścianie Łośka. Podeszłam do niego i zaczęliśmy rozmawiać. Nie podobało mu się, że Kasia tańczy z Lou. Ustaliliśmy, że ja załatwię mu taniec z Kasią, a on pomoże mi odzyskać Liama.
*Oczami Łośka*
Byłem mocno wkurzony o tą akcję z Kasią. Nie wiem czemu zgodziłem się na układ z Martyną. Nie chciałem zranić Duśki, ale obiecałem pomóc. Podszedłem do Liama i Darii.
J: Dusia, możemy chwilkę porozmawiać?
D: Yhmmm, ok. Niechętnie się puścili. Liam patrzył wyczekująco. Nie wierzyłem, że obiecałem zrobić coś takiego. D: O co chodzi?
Przyciągnąłem ją do siebie i namiętnie pocałowałem. Czułem, że znieruchomiała. Nie odpowiedziała na pocałunek i zaczęła się wyrywać. Odsunąłem ją od siebie na wyciągnięcie ręki. Fajnie się ją całowało. Liam patrzył z niedowierzaniem. Podeszła do niego Martyna i pociągnęła go za sobą. Duśce napłynęły łzy do oczów na ten widok. Wyrwała m się i wybiegła z sali. Wszystkiemu przyglądała się Kasia. Byłem spalony. J: Jestem debilem. 
Powiedziałem do siebie. Wiedziałem że Kasia już mi nie zaufa
--------------------------------------------------------------------------
OK Zaktualizowałam podoba sie?



środa, 11 grudnia 2013

Chapter 23

*Oczami Moimi*
Zostałam sama. Mam ćwiczyć układ. Włączyłam odpowiednią piosenke. To ta: Myśle że fajna. Tańczyłam. Wracały wspomnienia, bóle, gniewy, rozterki. Wczuwałam sie. potem nastało to: Heh. Układ był bardziej skomplikowany ale jakoś szło. Zamykałam oczy. Zapominałam o wszystkim. W pewnym momencie zobaczyłam że ktoś patrzy. To była moja klasa wraz z Lou,Łośkiem i Daria. Stanełam zakłopotana.
Ł: Kasia czemu sie zatrzymałaś?
D: Tańcz dalej.
W: Nas tu nie ma.
Lecz nie posłuchałam. Wybiegłam.
*Oczami Mileny*
Co sie jej stało? Przecież dobrze było. Mogła dalej tańczyć. Postanowiłam za nia pobieć. Wbiegłam za nią do łazienki. Usłyszałam jak płacze.
J: Kasiu?
Odpowiedział mi tylko szloch
J: Kasiu nie płacz.
Po chwili wbiegła Korcia i Ola.
Ko: Kasiu wyjdż.
O: Nie płacz bo i ja sie rozpłacze.
K: Odejdzcie.
Ko: Czemu ?
K: Bo to było głupie.
J: Ale co?
K: Tten taniec.
O: Ej. On był świetny. Niesamowity i jeszcze na dodatek do SOML.
J: I do Evanescence. Nie płacz tylko wyjdz.
Nagle usłyszałyśmy dźwięk otwieranego zamka. Wyszła cała zapłakana. Miała czerwone oczy. Przytuliłyśmy ją.
K: Dzieki za wsparcie.
J: Ok. A teraz Ci pomożemy.
Zmyłyśmy jej rozmazany makijaż. Przemyłyśmy oczy.
K: Jutro dyskoteka. Idziecie?
O: Każdy idzie. Cała klasa nasza. A tuy będziesz za DJ?
K: Nie tym razem to w szkole przecież to nie jestem od muzyki. Chłopaki z 6B sie tym zajmują. Załatwiłam u nich to że puszczą całą płyte  Midnight Memories Więc będzie fajnie. Puszczą też Monster Eminema i Rihanny. 
J: Jest! To będzie Cool Impra. XD
Wyszłyśmy. Kasia zebrała rzeczy i Poszła do domu. Jutro Dyskoteka. Oby było fajnie.
------------------------------------------------------------------------------------------
Hej i jak tam? mam nadzieje że jest fajny. 


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Chapter 22

*Oczami Liama*
Troche dziwnie się czuje. Gdy widze Martyne to mam motyle w brzuchu ale też tą nową koleżanke Kasi to tak samo. Nie ma Kasi i Louisa. Ciekawe czemu? Tak rozmyślając to nagle wpadłem na Martyne.
J: Ojc sorry.
M: Nic sie nie stało.
Ma taki ładny usmiech.
*Oczami Martyny*
Eh. Ciężko mi to powiedzieć. Mam chłopaka. Jak drugi Liam. Tez tak ma na imie.
J: Słuchaj jest taka sprawa.
L: Słucham?
J: Bo ja mam kogoś.
*Oczami Liama*
M: Bo ja mam kogoś.
Nagle mój świat sie zawalił.
J: Aha ok.
M: Nie gniewasz się?
J: Nie. o co nieby?
M: Ok dzięki.
Pobiegła i zobaczyłem jak sie tuli z Tym chłopakiem. Poszedłem dalej. Szkole mineły lekcje strasznie długo. Eh czemu
*Oczami moimi*
Obudziłam sie w innym miejcu. Napewno to nie był salon ani mój pokój. Skapnełam sie że to pokój Louisa. Jeszcze spał. Podniosłam sie do pozycji siedzącej. Dostałam 4 sms. Od Dari z zapytaniem czy ide doszkoły. Spojrzałam na zegarek. O cholera! Już 14. Japierdykam! Miałam sie podnieść zupełmnie gdynagle silna dłoń złapała mnie i pociągneła w strone łóżka. To byuł Louis.
L: A ty gdzie?
J: Wiesz że jest 14.
L; No i co?
J: Ja lece na zajęia tanieczne. Nwm jak ty ale ja wstaje.
Wyszłam. Ubrałam sie w to strój. Poszłam do Lou. On jeszcze leżał. Powiedziałam cześć i poszłam. Po 10 min. byłam na miejscu. Ubrałam sie w strój taneczny i miałam prowadzić zajęcia taneczne dal naszej klasy z Łośkiem. Układ wygladał tak Układ. Pokazałm go z Łośkiem. Byli pod wrażeniem. Sale podzieliliśmy na 2 części. uczyłam dziewczyny. Część już umią. Ten układ napewno nauczą sie w 2 tygodnie. Dusia też będzie tańczyć
*Oczami Liama*
Fajnie że do tego tańczymy. Patrze na Martyne. Jest taka wesoła. Kasia została jeszcze po próbie dłużej aby coś innego ćwiczyć. Poszedłem do Martyny.
J: Musze coś ci powiedzieć. Szaleje za tb. Nienawidze tego że tego nie zauważasz. Źle mi z tym. Ale widze że jesteś z moium sobowtórem szczęśliwa. Ale wiem że byłabyś szczęśliwsza ze mną ale twoja wola, więc żegnam.
Odszedłem
*Oczami Martyny*
L: Ale wiem że byłabyś ze mną szczęśliwsza ale twoja wola, więc żegnam.
Coś we mnie pękło. Zrozumiałam że tak cierpi. Chciałam za nim pobiec krzyknąć lecz nie mogłam. Byłam głupia. Musze to naprawić.
---------------------------------------------------------------------------------
Hej. Martyna chciałaś Liama to masz. Jak wam sie podoba?

piątek, 6 grudnia 2013

Chapter 21

*Oczami moimi*
Na moje nieszczęście babcia dała klucz do mieszkania gdzie są tylko 2 łóżka. Trudno. Duśka i Łosiek zamieszkaja razem a ja gdzieś coś poszukam. Nagle zadzwonił mi tel. To był Lou.
L: Hej Kasia.
J: Cześć Tommo.
L: Cos taka smutno.
J: No bo... Eh nie będe cię zadręczać.
L: Wal śmiało.
J: Ja przyjechałam tu z 2 przyjaciół. Oni śpią w tym mieszkaniu co babcia dała mi klucz. A ja nie mam gdzie.
L: Czemu wczesniej nie mówiłaś? Chodż do mnie. U mnie jest wolny pokuj.
J: Nie chce ci robić kłopotu.
L: Nie robisz.
J: Ale...
L: Nie ma ale. Idziesz i juz.
J: No ok.
L: To gdzie mam podjechać?
J: Słoneczna 36.
L: Ok. Będę za chwile.
J: Pa Louis.
L: Pa misiek.
Rozłaczył się. Zaraz. Czemu powiedział do mnie misiek? To troche dziwne.Poszłam do nich.
Ł: I co? Z kim gadałaś?
J: Mam nocleg u Kolegi. Ma na imie Louis.
D: Louis?
J: Ahm. Bedzie za chwile.
Ł: Nie gniewasz sie?
J: Ale o co?
Ł: O to że ci zajmujemy mieszkanie.
J: Nie naprawde nic sie nie stało.
W tym momencie zadzwonił domofon. To był Louis. Wszedł. Dari szczena opadła. Pojechałam z nim. Dał mi pokój. Poszłam pod prysznic. Położyłam sie.
*Oczami Tommo*
Kasia sie położśyła. Zajrzałem na chwile do niej. Spała tak słodko. Podszedłem delikatnie do łóżka. Uśmiechała sie przez sen. Szepnołem dobranoc. Poszedłem sie położyć. Myślałem o niej.
*Następny dzień Oczai moimi*
Obudził mnie zapach naleśników. Umyłam sie i założyłam toStrój. Zeszłam na dół. Zjadłam ulubione naleśniki Lou i poszlismy do szkoły. Lekcje miałay strasznie długo. O 15 Lou juz wychodził ze szkoły a ja jeszcze miałam zajęcia. Po szkole poszłam do Duśki i łoska. Napisałam do Lou że będę póżno. Ok 23 byłam w domu.
J: Louis jesteś tu?
Weszłamdo salonu. Lezał na kanapie w ciuchach. Czekał na mnie. Wyglądał mniej wiecej tak Louis. Wziełam koc i go przykryłam. Nagle sie obudził. Otworzył zaspane niebieskie paczadła i szepnoł.
L: Martwiłem się.
J: Pisałam że będę póżno. Przepraszam że cie budze. Śpij Lou.
L: Połóz się ze mną.
J: Ale Lou. Troche sie będę dziwnie czuć.
L: Prosze.
Gadał taki słodki zaspanym głosem. Nie mogłam mu odmówić. Jakoś sie wcisnełam. Szepnełam
J: Troche tu ciasno.
L: Wtul sie we mnie. Będzie wiecej miejsca.
Bez zastanowienia to zrobiłam.
L: Dobranoc
J: Dobranoc.
W moment usneliśmy.
--------------------------------------------------------------------
Hej. I jak? Troche głupi ale myśle że będzie ok?

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Chapter 20

*Oczami moimi*
Godzina 1 w nocy. Po 3 dniach męczących treningów i odwiecznego pakowania staliśmy na lotnisku. Oczywiście reszta w szoku że lecimy do Polski. Po 10 min. siedzielismy juz w samolocie. Łosiek juz spał a Daria na jego ramieniu też. Take 2 małeśpioszki. Włożyłam słuchawki i słuchałam muzyki. Nie moge doczekać sie jak wszystkich zobacze. Stresuje sie występem.
*Oczami Tommo*
Dzisiaj przyjedzie jakaś grupa taneczna z Muligaru. Fajnie. Pewnie juz lecą. Ciekawe czy jest tam Kasia?
*Oczami moimi*
Po 2h lotu juz jesteśmy. Jest godzina 3. Udalismy sie do hotelu. Mam wspólny pokój z moja paczką. Spiocy juuz spia a mi cieżko zasnąć. ok udało sie.
Godzina 6. To moja normalna pora do pobudki. O 8 jedziemy. Łosiek wstał a Duśka jeszcze śpi. Obudził ją. Ma z nami jechać na próbe. Szybko sie wyszykowaliśmy i zeszlismy na dół. Spakowałm mój strój. Wygladaliśmy tak Daria Łoś Ja. Pojechalismy do szkoły.
*Oczami Tommo*
Przyjechali. Rozgladam sie. Znalazłem. Jest tam. Kasi nie poznałem jej. Popatrzyła sie , usmuechneła sie i poszła dalej.
*Oczami Dari*
Zobaczyłam jak Louis patrzy na Kasie. Znalazłam tez Liama.
J: Kasia widziałaś Louisa?
K: Tak.
J: I widziałaś jak na cb patrzył? Mrasnie.
K: Ogarnij sie. Mam za chwile zaprowadzic do jakiejs klasy na lekcje? Chesz tego?
J: Dobrze będę grzeczna.
K: Ok.
*Oczami moimi*
Poszłam sie przebrac w to Strój. Spiłam włosy w kucyka ale na występ mam rozpuszczone włosy. Poszłam na hale. Była świetnie przygotowana. Zaczeliśmy ćwiczyć układy gdy zobaczyłam że jakaś klasa mma zastepstwo i przyszła. Zobaczyłam stara klase. Zaczełam sie starać jak mogłam. Ok. Teraz układ główny z Łośkiem do tego Układ. Zaczeliśmy tańczyć. W pewnym momencie spojrzałam na Lou. patrzył się. Uśmiechnełam sie. W końcu nastał występ. Trwał on 2h. Tańczylismy do utworów ze Step up i do piosenek !D. Po 3 h skończyło sie. Okazało sie że ja,Łosiek i Daria mamy być przydzieleni do mojej starej klasy. Oby tylko było dobrze.
------------------------------------------------
Hejo. Jejku juz 20 chapter. Dzieki wam tworze tego bloga. Naprwade wielkie dzięki. Kocham was kochani :*