*Oczami Moimi*
Weszłam po cichu do Louisa pokoju. Płakał.
J: Louis co jest?
L: Nie ważne. Możesz mnie zostawic w spokoju?!
Poczułam sie tym urażona że na mnie krzyknoł.
J; Ok. Juz wychodze.
*Oczami Tommo*
K: Ok. Już wychodze.
Wyszła. Wyczułem nutke płaczu w jej głosie. Zamkneła cicho drzwi. Ta bardzo pożałowałem tego że na nia krzyknołem. Była strasznie wrażliwa gdy ktos na nia krzyczał. Bo często dostawała obelgi w dzieciństwie. Żałuje tego.
*Oczami Darii*
Usłyszałam jak Louis krzyknoł na Kasie. Po chwili rozległ sie dżwięk zamykania drzwi. Wyszłam z Pokoju. Zobaczyłam jak płacząca Kasia biegnie do jej pokoju. Pobiegłam za nią. Uchyliłam lekko drzwi od jej pokoju. Leżała na łóżku i płakała. Weszłam
J: Kasiu nie płacz.
K: Będę.
J: Nie płacz prosze.
Podbiegłem do jej łóżka i ją przytuliłam. Troche się uspokoiła.
J: Co tam sie stało.
K: Bo Llou coś trapi i płkał ja poszłam sie go spytać o co chodzi a on na mnie krzyknoł
L: I z tego powodu przepraszam
K: Podsłuchiwałeś?
L: Tak.
J: Louis lepiej bedzie jak wyjdziesz.
L: Kasia prosze o wybaczenie
Kasia nic nie powiedziała tylko cicho łkała. Przybliżył sie do niej i patrzył jej w oczy.
L: Błagam
K: Louis wyjdż prorze.
Zaskoczyło go to. Wyszedł zrezygnowany.
J: To przez jego krzyk płakałaś?
K: Tak.
J: Dlaczego?
K; Bo jak byłam mniejsza to na mnie często krzyczeli. I ten uraz został.
J: Tak mi przykro.
Przytuliłam ją. Gadałyśmy do 22 gdy nagle Kasia powiedziała:
K: Zawołasz Louisa prosze.
J: Dobrze.
Wyszłam z pokoju i poszłam do Louisa
*Oczami Tommo*
Nagle ktos zapukał.
J: Prosze.
D: Kasia chce cie widzieć.
J: Juz ide.
Wyszła. Ucieszyłem sie. Poszedłem do niej. Leżała na łóżku.
K: Louis ja przepraszam.
Stanołem przy drzwiach.
J: Za co?
K: Usiadź koło mnie.
Posłusznie to wykonałem
J: To za co przepraszasz?
K: Za to że wyprosiłam cie wtedy.
J: Ej toja powinienen cie przeprosić. bo na ciebie pokrzyczałem. Wiem że cierpisz gdy ktos na ciebie krzyczy.
K: Rozumiem byłeś zły.
J: Wybaczysz?
K: Oczywiście.
Wstałem z jej łóżka i byłem juz przy drzwiach gdy Kasia
K: Lou?
J; Tak?
odwróciłem sie do niej przodem.
K; Położysz sie obok mnie. Boje się sama spać.
J: Jasne. Podać ci coś jeszcze?
K: Nie.
Podszedłem do łóżka. Delikatnie ułożyłem sie obok niej. Ona nie zawachała sie tylko wtuliła sie we mnie. Czułem się jak najszczęśliwyszy człowiek na swiecie. Delikatnie ja obiołem
K: Dobranoc Lou. Jutro poleniuchujemy bo jest sobota. słodkich snów Boobear.
J: Słodkich snów Kasia.
Pocałowałem ją w czoło i usnołem razem z nią
----------------------------------------------------------------------------------
Hej. Jest sprawa. Kolejny Chapter będzie po świętach w Piątek bo nie moge wejść w święta. Sorki. Podoba się?
No świetny Wiedźmo :*
OdpowiedzUsuń