piątek, 6 grudnia 2013

Chapter 21

*Oczami moimi*
Na moje nieszczęście babcia dała klucz do mieszkania gdzie są tylko 2 łóżka. Trudno. Duśka i Łosiek zamieszkaja razem a ja gdzieś coś poszukam. Nagle zadzwonił mi tel. To był Lou.
L: Hej Kasia.
J: Cześć Tommo.
L: Cos taka smutno.
J: No bo... Eh nie będe cię zadręczać.
L: Wal śmiało.
J: Ja przyjechałam tu z 2 przyjaciół. Oni śpią w tym mieszkaniu co babcia dała mi klucz. A ja nie mam gdzie.
L: Czemu wczesniej nie mówiłaś? Chodż do mnie. U mnie jest wolny pokuj.
J: Nie chce ci robić kłopotu.
L: Nie robisz.
J: Ale...
L: Nie ma ale. Idziesz i juz.
J: No ok.
L: To gdzie mam podjechać?
J: Słoneczna 36.
L: Ok. Będę za chwile.
J: Pa Louis.
L: Pa misiek.
Rozłaczył się. Zaraz. Czemu powiedział do mnie misiek? To troche dziwne.Poszłam do nich.
Ł: I co? Z kim gadałaś?
J: Mam nocleg u Kolegi. Ma na imie Louis.
D: Louis?
J: Ahm. Bedzie za chwile.
Ł: Nie gniewasz sie?
J: Ale o co?
Ł: O to że ci zajmujemy mieszkanie.
J: Nie naprawde nic sie nie stało.
W tym momencie zadzwonił domofon. To był Louis. Wszedł. Dari szczena opadła. Pojechałam z nim. Dał mi pokój. Poszłam pod prysznic. Położyłam sie.
*Oczami Tommo*
Kasia sie położśyła. Zajrzałem na chwile do niej. Spała tak słodko. Podszedłem delikatnie do łóżka. Uśmiechała sie przez sen. Szepnołem dobranoc. Poszedłem sie położyć. Myślałem o niej.
*Następny dzień Oczai moimi*
Obudził mnie zapach naleśników. Umyłam sie i założyłam toStrój. Zeszłam na dół. Zjadłam ulubione naleśniki Lou i poszlismy do szkoły. Lekcje miałay strasznie długo. O 15 Lou juz wychodził ze szkoły a ja jeszcze miałam zajęcia. Po szkole poszłam do Duśki i łoska. Napisałam do Lou że będę póżno. Ok 23 byłam w domu.
J: Louis jesteś tu?
Weszłamdo salonu. Lezał na kanapie w ciuchach. Czekał na mnie. Wyglądał mniej wiecej tak Louis. Wziełam koc i go przykryłam. Nagle sie obudził. Otworzył zaspane niebieskie paczadła i szepnoł.
L: Martwiłem się.
J: Pisałam że będę póżno. Przepraszam że cie budze. Śpij Lou.
L: Połóz się ze mną.
J: Ale Lou. Troche sie będę dziwnie czuć.
L: Prosze.
Gadał taki słodki zaspanym głosem. Nie mogłam mu odmówić. Jakoś sie wcisnełam. Szepnełam
J: Troche tu ciasno.
L: Wtul sie we mnie. Będzie wiecej miejsca.
Bez zastanowienia to zrobiłam.
L: Dobranoc
J: Dobranoc.
W moment usneliśmy.
--------------------------------------------------------------------
Hej. I jak? Troche głupi ale myśle że będzie ok?

1 komentarz: