*Oczami Darii*
Obudziłam sie. jakoś wcześniej zawsze wstaje ale dzisiaj wyjątkowo pospałam. Moze z powodu tego że nie mogłam w nocy usnąć bo czułam się winna tego że Kasia po pocałunku z Lou uciekła do łazienki. Ale oczywiście pomógł mi usnąć Liam. Spojrzałam na zegarek. Cholera. Godzina 13. Ale masakra. Dobra wstaje. Nagle jakaś dłoń (Gdy sie podnosiłam) chwyciła moje ramie i pociągneła w strone łóżka. To był nie kto inny jak Liam.
L: Hej. Jak się spało?
J: A dobrze. A tobie?
L: Także. Która godzina?
J: Emm... 13
L: O cholera. Tak póżno?
J: No, Wstajemy?
L; No pewnie.
J: Ok.
Podnieślisy się z łózka. Wykonałam poranną toalete i ubrałam sie. Liam uczynił to samo. Zeszlismy na dół.
L:: No witam naszych śpiochów.
J: Siemasz. Jest Kasia?
L: ta. Urzęduje w kuchni.
L: A ty łaskawiec jej nie pomożesz?
L: Nie chce mi się Liam.
J: Samolub.
L: Ej mała. Ty uważaj bo jestem straszy.
J: Ciekawe o ile Lou?
L: Emm... o 4 lata i 5 dni.
J: Jakiś ty dokładny.
L: no ba bo to ja.
Wytknełam w jego strone język.
J: Dobra. Ja lece Kasi pomóc bo temu samolubowi nie chce sie dupy ruszyć.
L: Ok. Ja ide do niego.
J: Ok Li.
Powerdowałam do kuchni
*Oczami Mouimi*
Gotowałam makaron na obiad, Gdy do kuchni weszła Daria.
D: Siemasz Kasia.
J: O hej śpiocu. Nieźle zaszalałaś ze spaniem
D: Oj tam. Co gotujesz?
J: Spagetti.
D: Jej! Uwielbiam twoje spagetti.
J: Dzieki. Ale mam też niespodzianke dla Lou.
D: Jaką ?
J: Wiesz jak on kocha marchewki i wszystko o z nimi związane.
D: No ba.
J: Robie babeczki marchewkowe.
D: Ucieszy sie.
J: No ba.
D: Pomóc coś.
J: Mogłabyś zesztkować ser?
D: Jasne. Tylko pokaż gdzie i co?
Dałam jej tarke i ser. Zabrała się do pracy.
J: O Łosiek dzwoni.
D: Pozdrów go.
J: Ok.
poszłam do pokoju.
Ł: Hej kotku.
J: Hej. Co tam?
Ł: Możesz przyjsc do mnie o 16?
J: Jasne. Mam czas.
Ł: Ok. To do zobaczenia.
J: Pa.
Rozłaczyłam się. Zeszłam na dół. Dokonczyłam obiad. Zjadłam go. Lou pozmywał a ja się szykowałam na spotkanie z Łośkiem. Po 30 min. Byłam gotowa i wyszłam z domu. miałam na sobie to Strój. Po 20 minytach byłam na miejscu. Weszłąm do środka. Było pusto.
J: Łosiu? jesteś tu?
odpowiedział mi cisza. Weszłam na góre. Otworzyłam drzwi od sypialni i to co ujżałam zwaliło mnie znóg. Łosiek kochał się w łóżku z Carmen.
J: Łłosiek?
Spojrzał na mnie. Łzy zaltywał juz kaskadami po policzkach.
Ł: Kasia ja...
J: No co ty? powiedź co?
C: Ups...Jakoś tak wyszło. Łosiu kotku. Powiedz jej to.
Ł: Kasia bo.... Ja juz ciebie nie kocham.
Nogi mi się ugieły.
J: Tttak? To dobrze wiedzieć. A wiesz co? Piprz sie z tą jebanądziwka. Powodzenia życze.
Wybiegłam. Pobiegłam do domu. Wbiegłam jak strzała do domu i uciekła na góre. Zamknełam się w sypialni. Udałam na łóżko. Wtuliłam sie w podszke i się ozpłakałam. Tak. Tu zdanie Darii co mi kiedyś powiedziała idealnie pasuje: '' Life is brutal"
----------------------------------------------------------
I jak?Troche dramatyzmu ale zawsze coS. Jak myślicie? Co się wydarzy potem?
Hehehehehhehehe to jest super :) A ja zapraszam do mnie www.ms.tommi.blogspot.com
OdpowiedzUsuń