piątek, 27 grudnia 2013

Chapter 28

 * oczami moimi *
Obudziła się, a Lou nie było obok. Musiał wstać dawno, bo łóżko po jego stronie było zimne. Posmutniałam. Chciałam obudzić się obok niego. Drzwi do pokoju lekko się uchyliły i wszedł przez nie nie kto inny jak Tommo. W ręce trzymał tacę ze śniadaniem. Uśmiechnęłam się. Śniadanie w łóżku. Usiadł obok mnie, podał mi jedzenie i pocałował mnie w czoło. Była 9. Postanowiliśmy leniuchować. Oglądnęliśmy "Titanica". Bardzo lubię ten film. Dużo płakałam ( jak zawsze ), a Lou obejmował mnie ramieniem. Podobało mi się to. Po wylanych łzach na filmie zaczęliśmy się łaskotać. Tak głośno się śmialiśmy, że obudziliśmy Duśkę. Nie spała całą noc, więc było mi przykro, ale kazała ię nie przejmować. Wariatka. O 12 zeszliśmy do kuchni przygotować coś do jedzenia. Ja nadal byłam w pidżamie i stwierdziłam, że nie ma już sensu się przebierać. Zrobiliśmy naleśniki z dżemem. Mniam. Chcieliśmy poczęstować Dusię, ale powiedziała, że idzie się przejść. Chyba coś ją trapiło, lecz nie mogłam z nią o tym porozmawiać, bo Tommo wziął mnie na ręce i zaniósł do jego pokoju. * oczami Louisa * Dzisiejszy dzień był taki cudowny! Cały spędzony z Kasią. Złapałem ją i wziąłem na ręce po czy udałem się na górę. Położyłem ją na łóżku i gilgotałem. Zaczęła się śmiać. Tak się przy tym kręciła, że wpadła na mnie i przewróciła. Leżała na moim torsie. Przeturlałem się, bo chciałem górować. Gdy to zrobiłem nasze twarze znalazły się bardzo blisko siebie. Bez zastanowienia ją pocałowałem, a ona odwzajemniła. Ogarnęła mnie radość. Po jakimś czasie się od siebie oderwaliśmy. Była zarumieniona. - Kasia chcesz ze mną chodzić? - zapytałem z nadzieją, a ona wytrzeszczyła na mnie oczy. * oczami Liama * Szedłem przez park nie mając żadnego celu. Chciałem po prostu ość gdziekolwiek. Zobaczyłem Darie siedzącą na ławce. Moje serce od razu szybciej zabiło. Podszedłem do niej od tyłu i zakryłem jej oczy. Uniosła przerażona ręce i położyła na moich. - Nie jestem w tym dobra. Poddaję się. Nie wiem kim jesteś. - powiedziała przerywając ciszę. Zabrałem dłonie i usiadłem obok niej. - Cześć. - odezwałem się i pocałowałem w policzek, na który wkradł się rumieniec. - Co ty tu robisz? Sama? - Rozmyślam. Uprzedzają twoje następne pytanie odpowiem, że o Kasi i Lou - odpowiedziała swoim melodyjnym głosem - Ty też? Myślałem, że tylko ja. Pokręciła głową. Wzruszyłam ramionami i powiedziała: - Ciekawi mnie kiedy będą razem. - przeszedł ją dreszcz. Na dworze było chłodnawo, więc objąłem ją ramieniem. Od razu poczułem zapach jej słodkich perfum. - Też się nad tym zastanawiam. Oni się kochają, ale się do tego nie przyznają. - To widać i czuć. - po tych słowach wybuchnęliśmy śmiechem. Położyła głowę na moim ramieniu i poczułem się lepiej. - Jak można nie widzieć, że ktoś kogoś kocha? Nie odpowiedziałem. Nie wiem czemu, ale coś się we mnie skręciło. I to nie było miłe uczucie. * oczami Darii * Zadałam to pytanie bardziej do siebie niż do niego/ Byłam wdzięczna Liamowi za ciepło jakim mnie obdarzył. Przeanalizowałam w głowie nasze spotkanie i uśmiechnęłam się na wspomnienie o tym, gdy mnie pocałował. - Ty dzi*ko! Szykuj sobie trumnę! Bo cię zabiję! - wykrzyczała jakaś dziewczyna, która stanęła przed nami. Nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi. Nie przypominam sobie abym zrobiła coś złego. Spojrzałam po niej, następnie po sobie i po Liamie. I zrozumiałam. Fanka One Direction. Cóż, miałam przewalone. - Hej! Nie obrażaj jej. Nic ci nie zrobiła. - upomniał dziewczynę Liam. Blondynka gotowała się w środku. Burknęła coś pod nosem i odeszła. Miałam rozszerzone oczy ze zdziwienia. Ale wiem do czego fanki są zdolne. Brunet coś do mnie mówił, ale do moich uszów nie docierało ani jedno słowo. Spojrzałam na niego nadal nic nie rozumiejąc, a on westchnął, wywrócił oczami, wziął mnie na ręce i gdzieś ruszył. Protestowałam, mówiłam, że mogę iść sama i takie tam, ale był głuchy na moje słowa. Zatrzymał się dopiero przed jakimś domem. Jego domem. Delikatnie mnie postawił i pociągnął za sobą do środka.
-----------------------------------------------------------------
I jak jest ok?

niedziela, 22 grudnia 2013

Chapter 27

*Oczami Moimi*
Weszłam po cichu do Louisa pokoju. Płakał.
J: Louis co jest?
L: Nie ważne. Możesz mnie zostawic w spokoju?!
Poczułam sie tym urażona że na mnie krzyknoł.
J; Ok. Juz wychodze.
*Oczami Tommo*
K: Ok. Już wychodze.
Wyszła. Wyczułem nutke płaczu w jej głosie. Zamkneła cicho drzwi. Ta bardzo pożałowałem tego że na nia krzyknołem. Była strasznie wrażliwa gdy ktos na nia krzyczał. Bo często dostawała obelgi w dzieciństwie. Żałuje tego.
*Oczami Darii*
Usłyszałam jak Louis krzyknoł na Kasie. Po chwili rozległ sie dżwięk zamykania drzwi. Wyszłam z Pokoju. Zobaczyłam jak płacząca Kasia biegnie do jej pokoju. Pobiegłam za nią. Uchyliłam lekko drzwi od jej pokoju. Leżała na łóżku i płakała. Weszłam
J: Kasiu nie płacz.
K: Będę.
J: Nie płacz prosze.
Podbiegłem do jej łóżka i ją przytuliłam. Troche się uspokoiła.
J: Co tam sie stało.
K: Bo Llou coś trapi i płkał ja poszłam sie go spytać o co chodzi a on na mnie krzyknoł
L: I z tego powodu przepraszam
K: Podsłuchiwałeś?
L: Tak.
J: Louis lepiej bedzie jak wyjdziesz.
L: Kasia prosze o wybaczenie
Kasia nic nie powiedziała tylko cicho łkała. Przybliżył sie do niej i patrzył jej w oczy.
L: Błagam
K: Louis wyjdż prorze.
Zaskoczyło go to. Wyszedł zrezygnowany.
J: To przez jego krzyk płakałaś?
K: Tak.
J: Dlaczego?
K; Bo jak byłam mniejsza to na mnie często krzyczeli. I ten uraz został.
J: Tak mi przykro.
Przytuliłam ją. Gadałyśmy do 22 gdy nagle Kasia powiedziała:
K: Zawołasz Louisa prosze.
J: Dobrze.
Wyszłam z pokoju i poszłam do Louisa
*Oczami Tommo*
Nagle ktos zapukał.
J: Prosze.
D: Kasia chce cie widzieć.
J: Juz ide.
Wyszła. Ucieszyłem sie. Poszedłem do niej. Leżała na łóżku.
K: Louis ja przepraszam.
Stanołem przy drzwiach.
J: Za co?
K: Usiadź koło mnie.
Posłusznie to wykonałem
J: To za co przepraszasz?
K: Za to że wyprosiłam cie wtedy.
J: Ej toja powinienen cie przeprosić. bo na ciebie pokrzyczałem. Wiem że cierpisz gdy ktos na ciebie krzyczy.
K: Rozumiem byłeś zły.
J: Wybaczysz?
K: Oczywiście.
Wstałem z jej łóżka i byłem juz przy drzwiach gdy Kasia
K: Lou?
J; Tak?
odwróciłem sie do niej przodem.
K; Położysz sie obok mnie. Boje się sama spać.
J: Jasne. Podać ci coś jeszcze?
K: Nie.
Podszedłem do łóżka. Delikatnie ułożyłem sie obok niej. Ona nie zawachała sie tylko wtuliła sie we mnie. Czułem się jak najszczęśliwyszy człowiek na swiecie. Delikatnie ja obiołem
K: Dobranoc Lou. Jutro poleniuchujemy bo jest sobota. słodkich snów Boobear.
J: Słodkich snów Kasia.
Pocałowałem ją w czoło i usnołem razem z nią
----------------------------------------------------------------------------------
Hej. Jest sprawa. Kolejny Chapter będzie po świętach w Piątek bo nie moge wejść w święta. Sorki. Podoba się?


piątek, 20 grudnia 2013

Chapter 26

*Oczami Łośka*
Kolejny dzień. Obudziłem sie a mysli powróciły do ostaniego pocałunku z Kasią. Jestem taki szczęśliwy. Oby ten pocałunek to nie był tak po prostu. Bo ją kocham. Bałem sie że mnie znienawidzi. Nagle usłyszałem dzwonek Prawie gotowy ubrany w to Strój otworzyłem. Stała tam Kasia.
K: Hej.
J: Siemasz.
pocałowałem ją w policzek. Zarumieniła sie.
J: Słodko sie rumienisz.
K:(Troche zakłopotana) Dziekuje.
Ona jest taka słodka. Moja bedzie juz zawsze. Nie dam jej nikomu.Zabrałem torbe i wyszliśmy do szkoły. Trzymajac ja za ręke czuła sie nie swojo wiec tego nie robiłem. Po 10 min. doszlismy do szkoły. Przywitała sie ze wszystkimi. Nawet z Louisem, którego nie cierpiałem bo wiem że chce mojego skarba.
*Oczami Martyny*
Jest udało sie. Łosiek jest z Kasią ale Louis cos taki dziwny. Taki nie swój Podeszłam do niego
J: Hej Lou.
L: Hej.
J: Jak tam?
L: A dobrze. A u cb?
J: Też. Cieszysz sie z ich szczęścia?
L: Tak bardzo.
W jego głosie można było na kilometr wyczuć kłamstwo.
J: Louis wszystko ok?
L: Tak. Wszystko ok.A czemu sie pytasz?
J: Bo nie jesteś soba dzisiaj.
L: Nie wszystko ok.
Odszedł. W końcu zrozumiałam. On kocha Kasie ale ona jest z Łośkiem.
Mijały lekcje a Louis nic nie powiedział. W końcu lekcja Tańca. Dawałysmy z siebie wszystko. Te zajecia sa świetne a tym bardziej profesorka Kasi. Świetnie to prowadzi. Po 2 h męczenia sie Kasia z Łośkiem poszli do domu. Louis jeszcze sie przebierał. Pogadam z nim
J: Louis czy to prawda?
L: Ale co?
J: Kochasz Kasie?
*Oczami Tommo*
M: Kochasz Kasie?
po tym pytaniu poczułem jakby igła wbiła mi sie w serce.
M: Zadałam pytanie.
J: Tak. I po co ci to wiedzieć?
M: Pomoge ci.
J: Martyna to wszystko przez tą jebana zazdrość.
Wybiegłem. Słyszałem ja krzyczy za mną. Wybiegłem ze szkoły. Po 5 min. byłem w domu. Zastałem ja tam.Miałem juz łzy w oczach.
K: Louis co sie stało?
Nie odpowiedziałem tylko wbiegłm na góre i pobiegłem do pokoju. walnołem sie na łóżko i zakrzyłem głowe. Czułem jak łzy spływały mi po policzkach. Nagle weszła ona. Tak Kasia
---------------------------------------------------------
I co wy na to? Mam nadzieje że ok.

środa, 18 grudnia 2013

Chapter 25

*Oczami moimi*
Jestem wściekła na Łośka. Podeszłam do niego i przywaliłam mu w pysk. Po czym pobiegłam za Dusią. Zamkneła sie w łazience.
J: Dusia otwórz, prosze
Odpowiedziało mi szlochanie.
J: Dusia prosze.
Po chwili wpadli Liam, Louis, Łosiek i Martyna.
Ł: Ja przepraszam
J: Zamknij sie, kretynie. Nie rozumiesz że zrobiłeś naprawde coś głupiego.
Ł: Daria przepraszam.
D: Wwyjdź, nie chce cie na razie słyszeć.
Nie wyszedł. Tylko odszedł na bok
M: To moja wina.
J,L,L: CO?!
M: Bo byłam zazdrosna o to że Daria z nim tańczy.
J: Ej a co z Liamem sobowtórem?
M: Nie wiem gdzie jest.
L: To czemu Łosiek pocałował Darie?
M: Liam. Po prostu byłam zazdrosna, a on też.
L: Czemu?
M: Louis bo tańczyłeś z Kasia.
J: Łosiek chodź tu.
Wyszedł ze smutkiem w oczach.
J: Wytłacz mi czemu byłes zazdrosny?
Ł: Kasia bo ja cie kocham. Nad życie. Kocham z toba tańczyć.
Stałam jak osłupiała. OMG! Łosiek mnie kocha. I nie wiem czemu to zrobiłam ale podeszłam do Łośka i go pocałowałam
*Oczami Łośka*
Jest! Pocałował mnie JUHU!
*Oczami Martyny*
Udało się. Będą razem. Pewnie jest szczęśliwy.
*Oczami Dari i Liama*
*Liam*
Spojrzałem na Louisa. Był blady. I okropnie smutny.
*Daria*
Boże! Co ona wyprawia? Wiem Ze kocha Lou ale czemu? Spojrzałam Też na Louisa. Wybiegł.
*Oczami Louisa*
Cco? Czyli jednak go kocha? Nie chcąc patrzyć na ich szczęście uciekłem. Wtopiłem sie w wir dyskoteki. Nagle podeszła do mnie Carmen. Największa pusta laska w szkole.
C: Cześć Lou
J: Cześć Carmen.
C: POjdziemy do mnie.
J: Nie dzieki.
C: Napewno?
J: Tak.
C: Phi nie wiesz co tracisz.
Odeszła. Podszeła do mnie Kasia.
J: Czego?
K: Lou co sie stało?
J: Carmen mnie wkurzyła.
K: Aha ok.
J: To co będziesz z Łośkiem?
K: Nie wiem.
J: Kasia on tego chce.
K: Zastanowie się. Lou?
J: Tak?
K: Przenocujesz mnie i Darie dzisiaj?
J: Jasne. To co jedziemy?
K: Yhym.
Poszliśmy po Dusie i Pojehalismy do domu.Kasia usneła od razu. Była zmęczona. Dusia już śpi a ja leże i nie moge usnąc. Zastanawiam sie czy kiedykolwiek zdobęde serce Kasi?
----------------------------------------------------------------------
Hej i jak? Może być?

piątek, 13 grudnia 2013

Chapter 24

Zaczne od dodania strojów na dyskoteke. Jeżeli sie nie spodobaja to z góry przepraszam
Daria Strój
Kasia Strój
Milena  Strój
Kornelia Strój
Ola Strój
Julka Strój
Martyna Strój
Weronika  Strój 
Klaudia Strój 
Ania Strój
Kamila  Strój
Anita Strój
Werka Strój 
A teraz Chłopaki
Harry Strój
Liam Strój
Zayn Strój
Niall Strój
Louis Strój
Łosiek Strój
No. Teraz pisze 
*Oczami Darii*
Szykowałam sie na Dyskoteke. Za 30 min Impreza sie zaczyna. W końcu wyszłam. Łosiek juz czekał.
Ł; Gotowa
J: Num. Chodźmy
Wyszlismy z domu. Po 4 min byliśmy. Czekali juz na nas. Weszliśmy na góre. Tam spotkaliśmy Kasie.
J: Kasiaa!
K: Duuusiaa!
Tak wiem, Zachowaliśmy sie jak idiotki. Do przytulasa dołączyła Korcia. Po chwili zgasły światła. Włączono specjalne reflektory. Nim sie spostrzegła, Kasi i Łosiek mieli bite taneczną. Do Łośka dołączyło One Direction a do Kasii Ja, Milena, Ola, Korcia i Werka. Jest Wygrałyśmy to. 
* Oczami Louisa* Już po bitwie. Kurcze przegraliśmy. Muzyka podkręcona na maxa. Ludzie wirowali na parkiecie. Przeczesałem wzrokiem pomieszczenie aby znaleźć Kasię. Jest! Stała przy stole z przekąskami. Ruszyłem w tamtą stronę z uśmiechem na twarzy.
* Oczami Darii*
Tańczyłam z Łośkiem do szybkiej piosenki. Wykonywaliśmy najróżniejsze ruch. Dużo się przy tym śmialiśmy. W pewnym momencie mną okręcił. Potem jeszcze raz i kolejny. Zakręciło mi się w głowie i straciłam równowagę. Od upadku uratowały mnie czyjeś ręce, które oplotły się wokół mojej talii.
*Oczami moimi*
Nalewałam sobie ponczu, gdy podszedł do mnie Tommo.
L: Cześć Miśku. Co tam? Uśmiechnął się wesoło i wziął sobie ciasteczko.
J: Cześć Lou! Dobrze, a tam? Napiłam się i patrzyłam jak pożera ciasteczkowe serduszko.
L: Też. Kasia ... zatańczysz ze mną?
J:Ok.
Gdy byliśmy na parkiecie zaczęła lecieć wolna piosenka.Ucieszyłam się. I Lou chyba też.
*Oczami Liama*
Trzymałem koleżankę Kasii. Miała mocno zaciśnięte powieki.
J: Nic ci się nie stało?
Otworzyła oczy. Uśmiechnęła się do mnie. Moje serce szybciej zabiło.
D: Chyba jest dobrze. Dziękuję.
J: Skoro już tu jestem to może zgodzisz się na taniec?
D: Z miłą chęcią.
*Oczami Martyny*
Hazza tańczył z Werką, Niall z Korcią, Lou z Kasią, Zayn z Anitą, a Liam ... co?! Już przestał się mną interesować?! Nie mogłam tego znieść.Dostrzegłam przy ścianie Łośka. Podeszłam do niego i zaczęliśmy rozmawiać. Nie podobało mu się, że Kasia tańczy z Lou. Ustaliliśmy, że ja załatwię mu taniec z Kasią, a on pomoże mi odzyskać Liama.
*Oczami Łośka*
Byłem mocno wkurzony o tą akcję z Kasią. Nie wiem czemu zgodziłem się na układ z Martyną. Nie chciałem zranić Duśki, ale obiecałem pomóc. Podszedłem do Liama i Darii.
J: Dusia, możemy chwilkę porozmawiać?
D: Yhmmm, ok. Niechętnie się puścili. Liam patrzył wyczekująco. Nie wierzyłem, że obiecałem zrobić coś takiego. D: O co chodzi?
Przyciągnąłem ją do siebie i namiętnie pocałowałem. Czułem, że znieruchomiała. Nie odpowiedziała na pocałunek i zaczęła się wyrywać. Odsunąłem ją od siebie na wyciągnięcie ręki. Fajnie się ją całowało. Liam patrzył z niedowierzaniem. Podeszła do niego Martyna i pociągnęła go za sobą. Duśce napłynęły łzy do oczów na ten widok. Wyrwała m się i wybiegła z sali. Wszystkiemu przyglądała się Kasia. Byłem spalony. J: Jestem debilem. 
Powiedziałem do siebie. Wiedziałem że Kasia już mi nie zaufa
--------------------------------------------------------------------------
OK Zaktualizowałam podoba sie?



środa, 11 grudnia 2013

Chapter 23

*Oczami Moimi*
Zostałam sama. Mam ćwiczyć układ. Włączyłam odpowiednią piosenke. To ta: Myśle że fajna. Tańczyłam. Wracały wspomnienia, bóle, gniewy, rozterki. Wczuwałam sie. potem nastało to: Heh. Układ był bardziej skomplikowany ale jakoś szło. Zamykałam oczy. Zapominałam o wszystkim. W pewnym momencie zobaczyłam że ktoś patrzy. To była moja klasa wraz z Lou,Łośkiem i Daria. Stanełam zakłopotana.
Ł: Kasia czemu sie zatrzymałaś?
D: Tańcz dalej.
W: Nas tu nie ma.
Lecz nie posłuchałam. Wybiegłam.
*Oczami Mileny*
Co sie jej stało? Przecież dobrze było. Mogła dalej tańczyć. Postanowiłam za nia pobieć. Wbiegłam za nią do łazienki. Usłyszałam jak płacze.
J: Kasiu?
Odpowiedział mi tylko szloch
J: Kasiu nie płacz.
Po chwili wbiegła Korcia i Ola.
Ko: Kasiu wyjdż.
O: Nie płacz bo i ja sie rozpłacze.
K: Odejdzcie.
Ko: Czemu ?
K: Bo to było głupie.
J: Ale co?
K: Tten taniec.
O: Ej. On był świetny. Niesamowity i jeszcze na dodatek do SOML.
J: I do Evanescence. Nie płacz tylko wyjdz.
Nagle usłyszałyśmy dźwięk otwieranego zamka. Wyszła cała zapłakana. Miała czerwone oczy. Przytuliłyśmy ją.
K: Dzieki za wsparcie.
J: Ok. A teraz Ci pomożemy.
Zmyłyśmy jej rozmazany makijaż. Przemyłyśmy oczy.
K: Jutro dyskoteka. Idziecie?
O: Każdy idzie. Cała klasa nasza. A tuy będziesz za DJ?
K: Nie tym razem to w szkole przecież to nie jestem od muzyki. Chłopaki z 6B sie tym zajmują. Załatwiłam u nich to że puszczą całą płyte  Midnight Memories Więc będzie fajnie. Puszczą też Monster Eminema i Rihanny. 
J: Jest! To będzie Cool Impra. XD
Wyszłyśmy. Kasia zebrała rzeczy i Poszła do domu. Jutro Dyskoteka. Oby było fajnie.
------------------------------------------------------------------------------------------
Hej i jak tam? mam nadzieje że jest fajny. 


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Chapter 22

*Oczami Liama*
Troche dziwnie się czuje. Gdy widze Martyne to mam motyle w brzuchu ale też tą nową koleżanke Kasi to tak samo. Nie ma Kasi i Louisa. Ciekawe czemu? Tak rozmyślając to nagle wpadłem na Martyne.
J: Ojc sorry.
M: Nic sie nie stało.
Ma taki ładny usmiech.
*Oczami Martyny*
Eh. Ciężko mi to powiedzieć. Mam chłopaka. Jak drugi Liam. Tez tak ma na imie.
J: Słuchaj jest taka sprawa.
L: Słucham?
J: Bo ja mam kogoś.
*Oczami Liama*
M: Bo ja mam kogoś.
Nagle mój świat sie zawalił.
J: Aha ok.
M: Nie gniewasz się?
J: Nie. o co nieby?
M: Ok dzięki.
Pobiegła i zobaczyłem jak sie tuli z Tym chłopakiem. Poszedłem dalej. Szkole mineły lekcje strasznie długo. Eh czemu
*Oczami moimi*
Obudziłam sie w innym miejcu. Napewno to nie był salon ani mój pokój. Skapnełam sie że to pokój Louisa. Jeszcze spał. Podniosłam sie do pozycji siedzącej. Dostałam 4 sms. Od Dari z zapytaniem czy ide doszkoły. Spojrzałam na zegarek. O cholera! Już 14. Japierdykam! Miałam sie podnieść zupełmnie gdynagle silna dłoń złapała mnie i pociągneła w strone łóżka. To byuł Louis.
L: A ty gdzie?
J: Wiesz że jest 14.
L; No i co?
J: Ja lece na zajęia tanieczne. Nwm jak ty ale ja wstaje.
Wyszłam. Ubrałam sie w to strój. Poszłam do Lou. On jeszcze leżał. Powiedziałam cześć i poszłam. Po 10 min. byłam na miejscu. Ubrałam sie w strój taneczny i miałam prowadzić zajęcia taneczne dal naszej klasy z Łośkiem. Układ wygladał tak Układ. Pokazałm go z Łośkiem. Byli pod wrażeniem. Sale podzieliliśmy na 2 części. uczyłam dziewczyny. Część już umią. Ten układ napewno nauczą sie w 2 tygodnie. Dusia też będzie tańczyć
*Oczami Liama*
Fajnie że do tego tańczymy. Patrze na Martyne. Jest taka wesoła. Kasia została jeszcze po próbie dłużej aby coś innego ćwiczyć. Poszedłem do Martyny.
J: Musze coś ci powiedzieć. Szaleje za tb. Nienawidze tego że tego nie zauważasz. Źle mi z tym. Ale widze że jesteś z moium sobowtórem szczęśliwa. Ale wiem że byłabyś szczęśliwsza ze mną ale twoja wola, więc żegnam.
Odszedłem
*Oczami Martyny*
L: Ale wiem że byłabyś ze mną szczęśliwsza ale twoja wola, więc żegnam.
Coś we mnie pękło. Zrozumiałam że tak cierpi. Chciałam za nim pobiec krzyknąć lecz nie mogłam. Byłam głupia. Musze to naprawić.
---------------------------------------------------------------------------------
Hej. Martyna chciałaś Liama to masz. Jak wam sie podoba?

piątek, 6 grudnia 2013

Chapter 21

*Oczami moimi*
Na moje nieszczęście babcia dała klucz do mieszkania gdzie są tylko 2 łóżka. Trudno. Duśka i Łosiek zamieszkaja razem a ja gdzieś coś poszukam. Nagle zadzwonił mi tel. To był Lou.
L: Hej Kasia.
J: Cześć Tommo.
L: Cos taka smutno.
J: No bo... Eh nie będe cię zadręczać.
L: Wal śmiało.
J: Ja przyjechałam tu z 2 przyjaciół. Oni śpią w tym mieszkaniu co babcia dała mi klucz. A ja nie mam gdzie.
L: Czemu wczesniej nie mówiłaś? Chodż do mnie. U mnie jest wolny pokuj.
J: Nie chce ci robić kłopotu.
L: Nie robisz.
J: Ale...
L: Nie ma ale. Idziesz i juz.
J: No ok.
L: To gdzie mam podjechać?
J: Słoneczna 36.
L: Ok. Będę za chwile.
J: Pa Louis.
L: Pa misiek.
Rozłaczył się. Zaraz. Czemu powiedział do mnie misiek? To troche dziwne.Poszłam do nich.
Ł: I co? Z kim gadałaś?
J: Mam nocleg u Kolegi. Ma na imie Louis.
D: Louis?
J: Ahm. Bedzie za chwile.
Ł: Nie gniewasz sie?
J: Ale o co?
Ł: O to że ci zajmujemy mieszkanie.
J: Nie naprawde nic sie nie stało.
W tym momencie zadzwonił domofon. To był Louis. Wszedł. Dari szczena opadła. Pojechałam z nim. Dał mi pokój. Poszłam pod prysznic. Położyłam sie.
*Oczami Tommo*
Kasia sie położśyła. Zajrzałem na chwile do niej. Spała tak słodko. Podszedłem delikatnie do łóżka. Uśmiechała sie przez sen. Szepnołem dobranoc. Poszedłem sie położyć. Myślałem o niej.
*Następny dzień Oczai moimi*
Obudził mnie zapach naleśników. Umyłam sie i założyłam toStrój. Zeszłam na dół. Zjadłam ulubione naleśniki Lou i poszlismy do szkoły. Lekcje miałay strasznie długo. O 15 Lou juz wychodził ze szkoły a ja jeszcze miałam zajęcia. Po szkole poszłam do Duśki i łoska. Napisałam do Lou że będę póżno. Ok 23 byłam w domu.
J: Louis jesteś tu?
Weszłamdo salonu. Lezał na kanapie w ciuchach. Czekał na mnie. Wyglądał mniej wiecej tak Louis. Wziełam koc i go przykryłam. Nagle sie obudził. Otworzył zaspane niebieskie paczadła i szepnoł.
L: Martwiłem się.
J: Pisałam że będę póżno. Przepraszam że cie budze. Śpij Lou.
L: Połóz się ze mną.
J: Ale Lou. Troche sie będę dziwnie czuć.
L: Prosze.
Gadał taki słodki zaspanym głosem. Nie mogłam mu odmówić. Jakoś sie wcisnełam. Szepnełam
J: Troche tu ciasno.
L: Wtul sie we mnie. Będzie wiecej miejsca.
Bez zastanowienia to zrobiłam.
L: Dobranoc
J: Dobranoc.
W moment usneliśmy.
--------------------------------------------------------------------
Hej. I jak? Troche głupi ale myśle że będzie ok?

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Chapter 20

*Oczami moimi*
Godzina 1 w nocy. Po 3 dniach męczących treningów i odwiecznego pakowania staliśmy na lotnisku. Oczywiście reszta w szoku że lecimy do Polski. Po 10 min. siedzielismy juz w samolocie. Łosiek juz spał a Daria na jego ramieniu też. Take 2 małeśpioszki. Włożyłam słuchawki i słuchałam muzyki. Nie moge doczekać sie jak wszystkich zobacze. Stresuje sie występem.
*Oczami Tommo*
Dzisiaj przyjedzie jakaś grupa taneczna z Muligaru. Fajnie. Pewnie juz lecą. Ciekawe czy jest tam Kasia?
*Oczami moimi*
Po 2h lotu juz jesteśmy. Jest godzina 3. Udalismy sie do hotelu. Mam wspólny pokój z moja paczką. Spiocy juuz spia a mi cieżko zasnąć. ok udało sie.
Godzina 6. To moja normalna pora do pobudki. O 8 jedziemy. Łosiek wstał a Duśka jeszcze śpi. Obudził ją. Ma z nami jechać na próbe. Szybko sie wyszykowaliśmy i zeszlismy na dół. Spakowałm mój strój. Wygladaliśmy tak Daria Łoś Ja. Pojechalismy do szkoły.
*Oczami Tommo*
Przyjechali. Rozgladam sie. Znalazłem. Jest tam. Kasi nie poznałem jej. Popatrzyła sie , usmuechneła sie i poszła dalej.
*Oczami Dari*
Zobaczyłam jak Louis patrzy na Kasie. Znalazłam tez Liama.
J: Kasia widziałaś Louisa?
K: Tak.
J: I widziałaś jak na cb patrzył? Mrasnie.
K: Ogarnij sie. Mam za chwile zaprowadzic do jakiejs klasy na lekcje? Chesz tego?
J: Dobrze będę grzeczna.
K: Ok.
*Oczami moimi*
Poszłam sie przebrac w to Strój. Spiłam włosy w kucyka ale na występ mam rozpuszczone włosy. Poszłam na hale. Była świetnie przygotowana. Zaczeliśmy ćwiczyć układy gdy zobaczyłam że jakaś klasa mma zastepstwo i przyszła. Zobaczyłam stara klase. Zaczełam sie starać jak mogłam. Ok. Teraz układ główny z Łośkiem do tego Układ. Zaczeliśmy tańczyć. W pewnym momencie spojrzałam na Lou. patrzył się. Uśmiechnełam sie. W końcu nastał występ. Trwał on 2h. Tańczylismy do utworów ze Step up i do piosenek !D. Po 3 h skończyło sie. Okazało sie że ja,Łosiek i Daria mamy być przydzieleni do mojej starej klasy. Oby tylko było dobrze.
------------------------------------------------
Hejo. Jejku juz 20 chapter. Dzieki wam tworze tego bloga. Naprwade wielkie dzięki. Kocham was kochani :*

sobota, 30 listopada 2013

Chapter 19

*Oczami Łośka*
Jezuuu. Jak ja nienawidze tych kudłów. Ale to nie jest ważne. Dzisiaj mamy być wytypowani do występu w polsce. Boje się. Ubrałem sie i Wyglądałem mniej więcej tak Łoś. . Poszedłem po Kasie. Otworzyła mi drzwi.
*Oczami Moimi*
Otworzyłam drzwi jeszcze nienaszykowana ale ubrałam to Strój
Ł; Siemasz Kaśka. Gotowa?
J: Już prawie.
Zebrałam się, zamknełam dom i poszła z Łosim do szkoły. Lekcje mijały długo. Po 6 h mieliśmy zajęcia z Tańca.
In: Witam was kochani.
Wsz: Dzieńdobry.
In: Dzisiaj zostaniecie wytypowani do występu w Polsce. Dla waszej uciechy będzie to w małym miasteczku koło Łodzi. W Aleksandrowie Łódzkim!
Zrobiłam wielkie oczy.
Ł: Wszystko ok?
J: Łoś ja z tamtąd pochodze.
Ł: To tym bardziej się postaraj.
Uśmiechneliśmy się do sb.
In: Zbiorą się tam wszystkie szkoły. Musicie się bardzo postarać. Tu macie dać z sb wszystko a ja ocenie kto idzie. Zaczynamy. Ile jest par?
Ł: 8.
In: To zaczniemy od Caroline i Chase'a
Poszli. Mineło wszystkie 7 par. W końcu czas na nas. Zaczeliśmy dawać z sb wszystko. na początku sie stresowałam ale gdy wczułam sie w muzyke Poszło gładko. W końcu koniec. Po 10 min wyniki.
IN: Przeszło 7 par. Niestety odpadają Łoś i Kasia. Przykro mi. 
Straciłam nadzieje. Gdy wszyscy wyszli zaczełam płakać. Tak mi zależało. Podeszła do nas instruktorka.
In: Nie uwzględniłam 1. Nie chciałam przy reszcie mówić ale. Jedziecie jako główna para, zatańczyliście najlepiej. Możecie wziąść ze sb jedna osobe. Ale nie mówcie nic reszcie ok?
J&Ł: Oczywiście. 
Wbiegliśmy na korytarz drząc sie jak głupki. Jednak szybko sie ogarneliśmy i weszliśmy smutni do szatni.
Spotkalismy sie z Darią. Ucieszyła sie i powiedzieliśmy że jedzie z nami. Skakała z radości. Łosiek pojechał do domu a ja odprowadziłam Darie
J: Daria musze coś ci powiedzieć.
D: Wal śmiało.
J: Słyszałaś o tym że 1D miało byc w jakiejś polskiej klasie?
D: Pewka a o?
J: Bo to moja poprzednia klasa. One Direction są moimi dobrymi przyjaciółmi.
D: Jaja se ze mnie robisz?
J: Nie. Jak pojedziesz z nami to cie zapoznam ok?'
D: Ty sie jeszcze pytasz? Pewnie. Licze dni.
Zaczełysmy się śmiać. Wróciłam do domu. To juz za 3 dni. Nie moge sie doczekać.
-----------------------------------------------------------
Hej i jak? Musze coś wymyślić. a i że jest mało zdj to chyba nie zrobie bohaterów.

środa, 27 listopada 2013

Chapter 18

*Oczami Tommo*
Obudziłem się z ogromnym bólem głowy. Miałem nadzieje że to wszystko to tylko sen. Otworzyłem garderobe i zobaczyłem że Weronika spakowała wszystko. Chciało mi się płakać, umrzeć. Poczułem igłe w sercu. Zjadłem śniadanie. Była sobota więc mogłem poleżeć jeszcze w łóżku. Włączyłem kompa i skype. Nikogo nie było. Posiedziałen a TT gdy zadzwoniła do mnie Kasia
K: Hej
Powiadziała to słodkim zaspanym głosem.
J: Cześc
K: Jak się trzymasz?
J: Staram sie zapomnieć.
K: To dobrze. Martwiłam sie o cb.
J: Naprawde?
K: Tak.
J: Co robisz?
K: Leżakuje w łóżku. Wiesz jestem starsznym śpiochem.
J: Ja też. Smutno mi.
K: Bo Weronika?
J: Nie tylko.
K: To czemu?
J: Bo cb tu nie ma. tęsknie. Tak tu pusto i cicho bez cb.
K: Oooo. Jak miło. Ja też tęskinie.
J:  Ciesze się.
Gadaliśmy jeszcze ze 2h po czym postanowiłem sie przejść. Wróciłem ok 15. Zjadłem obiad, poczytałem ksiażke, pooglądałem tv, pograłem w fife. ok 22 położyłem się. Moja głowe nie zaprzątała juz Weronika. Tylko Kasia. Myslałem: Nie mozesz jestescie przyjaciółmi i to zniszczy waszą przyjażń. A ty tego nie chcesz. jedank mysli ciągle biegły do Kasi. W końcu usnołem i  miałem ją przed oczami. Czy ja do niej cos czuje? Czy to może ta jedyna?
----------------------------------------------
Hejo. I jak? jutro kolejny. Dzięki za wszystko

piątek, 22 listopada 2013

Chapter 17

*3 m-c później*
*Oczami Weroniki*
Od 3 miesięcy mam szczęśliwy zwiazek z Louisem. Po szkole jak zwykle mnie odprowadzał, Całował a nawet do domu wchodził aby być jak najbliżej mnie. Kocham mojego Miśka ale jednak czasem a nawet bardzo często tęsknie za Patrykiem. Jakoś nie za bardzo jestem z Lou tak szczęśliwa jak byłam z Patrykiem. Może powinnam do niego wrócić? Może jest tym jedynym? Jak zerwać delikatnie z Lou aby go nie urazić? Te pytania od dłuższego czasu krążyły w mojej głowie. Z rozmyślania wyrwał mnie Louis który aktualnie całował moją szyje. Odtrąciłam Lou
L: Kotku co sie dzieje?
J: Jakoś nie mam na to ochoty.
L: Coś się stało?
J: Nie nic naprawde.
Pocałowałam go. Uśmiechnoł się. Poszedł robić coś do jedzenia. Nagle zadzwonił mój telefon. Wyświetlacz wskazywał numer z podpisem: Patryk:*. Odebrałam
J: Tak?
P: Możemy się spotkać?
J: Kiedy? 
P: Teraz.
J: Dobrze. Gdzie?
P: W parku.
J: Ok będe.
Rozłączył się. Poszłam sie ubrać w to: Strój. Zeszłam na dół.
L: Kotku gdzie idziesz?
J: Spotkać się z koleżanką Adą.
L: Dobrze tylko mi się nie zgub.
J: Dobrze kotku.
Dał mi buziaka. Troche mi się szkoda zrobiło.Poszłam. Po 5 min. byłam na miejscu. Czekał na mnie z różą. Przyjełam ją, On błagał mnie o przebaczenie o to aby z nim była. Złapał mnie za ręcę i Pocałował. Oddałam sie chwili.
L: W-weronika?
Spojrzałam w bok. Zobaczyłam juz zdruzgtanego Lou.
L: A więc to tak? Okłamywałaś mnie?
J: Lou ja od dawna chciałam ci to powiedzieć.
L: Od jak dawna?
J: Od dwóch miesięcy.
L: Po prostu mnie wykorzystałaś. Wiesz co? Nienawidze cię, nie chce cię znać i mieć z tb do czynienia. 
Odszedł ze smutkiem na twarzy.
*Oczami Tommo*
Pobiegłem do domu. Miałem wszystkiego dość. Odpaliłem laptopa i zadzwoniłem do Kasi na Skypie
K: Tak?
J: Hej.
K: Coś taki smutny?
J: Weronika wróciła do Patryka. Zerwała ze mną. Całowali sie na moich oczach.
K: Louis tak mi przykro.
J: Dam rade.
K: Przepraszam ja musze kończyć. Nie martw się. W końcu znajdziesz tą jedyną.
J: Wierze ci to cześć.
K: Paa.
Rozłączyła się. położyłem się na łóżku i usnołem w moment.
---------------------------------------
Hejo i jak podoba się? w pon kolejny buziak :*

środa, 20 listopada 2013

Chapter 16

*Oczami Moimi*
Otworzyłam oczy. Godzina 4. Nie mogę spać. Postanowiłam włączyć laptopa. Włączyłam skype i ku mojemu zaskoczeniu był tam Louis. Nagle sam zadzwonił.
J: Halo?
L: Hej wiesz co tęskinie.
J: Ja też. Co tam? Czemu nie śpisz. Późno jest.
L: Musze coś ci powiedzieć. Jestem z Weronika parą. I spałem z nia. po tym jak zerwała z Patrykiem.
J: Czyli wy ,,ten tego''?
L: Tak.
J: Wow jestem w szoku. Spełniło sie twoje marzenie, bycie z Weroniką.
L: Nom, jestem taki szczęsliwy. Dobra teraz o tb.
J: Otóż dzisiaj dopiero 2 raz pójde do roku. Wiesz przeprowadzka i tak dalej. Mam już 2 przyjaciół: Łosia i Darie. Łoś to ten aktor i tancerz który występował w filmie ,, Step Up''. Mam zajęcia z tańca i śpiewu. Ucze sie też gry na gitarze.
L: Wow to nieżle.
J: I wiesz jakoś to mija.
L: Jaki masz dom?
J: Wyślę ci zdjęcia ok?
L: ok
gdy to zobaczył szczena mu opadła. Pogadaliśmy z 1h i poszedł spać. Ja tez to zrobiłam. Obudziłam się o 6. Lekcje mam o 8. Zeszłam na dół do kuchni. Wstawiłam wode na kawę, Zrobiłam kanapki i poszłam na góre do garderoby. Wygrzebałam to Strój. Zeszłam na dół i jadłam śniadanie gdy zadzwonił Łoś.
J: Halo?
Ł: Siemasz Kaśka. Co tam?
J: A nic jem śniadanko a ty?
Ł: Szykuje się, wiesz moja kudłata głowa nie jest dziś w najlepszym stanie.
Zaczeliśmy sie śmiać.
Ł: Ok będę 7:40 ok?
J: Ok trzym się.
Ł: Pa.
Rozłączył się. Zjadłam śniadanie, spakowałam książki i strój do tańca po czym zeszłam do korytarza aby ubrać czarny płaszcz i trampki. Po chwili usłyszałam dzwonek. To był Łoś. Wyglądał tak Łoś. Przywitał się i poszliśmy. Po 10 min byliśmy w szkole, Przywitałam sie z Darią która miała na sobie to Daria. Poszliśmy na matme. Póżniej angielski, zajęcia artystyczne, lekcja śpiewu na której jestem z Darią, biologia, wf i zajęcia taneczne, na których jest Łoś. Tańczyliśmy w parach i akurat ja z Łosiem. Daria poszła o godzine wcześniej a ja wracałam z Łośkiem. Pożegnałam sie. po 2h zadzwoniłam do Dari i Łośia aby przyszli. Zrobiliśmy b rundke na Playstation w grze tanecznej i przygodowej. Ok 21 Łosiek odwiózł Darie do domu i sam też pojechał do sb. Ja poszłam zjeść kolecje, Wykąpać się i poszłam spać
-----------------------------------------
Helloł co tam? Jak narazie koniec o mnie. wróce do reszt. Do zobaczyska w Kolejnym Chapterze

poniedziałek, 18 listopada 2013

Chapter 15

Na chwile wróce do sb 
*Oczami moimi*
Obudziłam sie o 7. Mam lekcjie o 9:30 więc luzik . weszłam do salonu. Ogólnie mój dom wyglda tak Mój domek troche dziwny ale taki mi się podoba. Włączyłam telewizje. Zrobiłam tosty. Zostawiłam aby ostygły. Poszłam do mojej garderoby i wygrzebałam to Strój ale bez torebki. Tylko z plecakiem. Zjadłam tosty. Wyszłam z domu. Po 10 min. byłam w szkole. Udałam sie do szatni gdzie zmieniłam buty na białe Converse i poszłam do dyrektorki pani MC France. Zapukałam
MF: Prosze
J: Dzień dobry ja jestem tu nowa.
MF: Kasia Wielgosz?
J: Tak to ja.
MF: Zostaniesz przydzielona do klasy na 2 roku. kl 2b
J: dobrze.
MF: Teraz mają Lekcjie Muzyki. Zaprowadze cię.
Wyszłyśmy z jej gabinetu. Po kilku minutach błądzenia po korytażach dotarliśmy do sali. Pani otworzyła drzwi. Od razu spostrzegłamn ile jest osób w klasie. ok 30. 1/4 z niej to puste lale a 3/4 to faceci lalusie oraz dręczyciele. Zobaczyłam 2 normalne osoby. Dziewczyne brunetke o oczach brązowych oczach, bladej cerze i promiennym uśmiechu. Chłopaka o bujnej loczkowanej czupry w kolorze kasztana, z czapką beanie, o kolorze szarym. Miał słodki uśmiech. Siedział tuż za dziewczyną, ławki były podwójne. Gdy weszliśmy to wszyscy wstali. Po chwili usiedli.
MF: Moi drodzy, to jest Kasia, pochodzi z polski i mam nadzieje że miło ją przyjmiecie. Usiądziesz koło Darii dobrze?
Wskazał na brunetke którą opisałam wcześniej. Czyli ma na imie Daria. ok.
D: Cześć. Fajnie że jestes nowa. Kazda osoba wpływa na charakter tej klasy.
J: Też sie ciesze. Czekaj ty też nie jesteś z Polski?
D: Dokładnie. Pochodze z Nysy i jestem wielka fanka One Direction. A ty?
J: Ja jestem z małego miasta koło Łodzi.
D: O prosze. Pozwól że kogoś ci przedstawie. To jest Łosś. Tak naprawde nazywa sie Adam G. Sevani i wystepował w filmach tanecznych Step Up
J: Właśnie mi sie jakoś kojarzył
Ł: Miło cie poznać. Mogłabys na mnie mówić Łoś? Bardziej mi pasuje.
J: Dobrze.
I tak oto minoł mi dzień. Łoś i Daria czyli moi nowi przyjaciele Oprowadzali mnie po szkole, gadali ze mną spędzali czas. Poszliśmy na Lunch gdzie usiadliśmy przy jednym stoliku. Po lekcjach odprowadzili mnie do domu, szczena im opadła jak go zobaczyli. Okazało sie że Łoś mieszka dom koło mnie. Już zdeklarował się że przyjdzie po mnie jutro. I tak oto mam nową paczke przyjaciół, którzy są odlotowi.
----------------------------------------------
Hejo co o tym sądzicie? mam nadzieje że sie wam podoba

piątek, 15 listopada 2013

Chapter 14

*Oczami Weroniki*
Obudziłam sie następnego dnia na jego torsie. Mój nowy kochanek jeszcze słodko spał. Ubrałam moja bielizne i jego wczorajszą koszulke. Zeszłam na dół i zaczełam robić jajecznice. wszystkie włosy zaczesałam na jedną strone. Zaczełam robić jajecznice.
*Oczami Tommo*
Obudziłem sie sam w łóżku. Założyłem bokserki i spodnie i zszedłem na dół. Tam Zobaczyłem Weronike w mojej koszulce. W tej chwili zdałem sobie sprawe co my zrobiliśmy wczoraj. Podszedłem do niej od tyłu i obiołem ja.
*Oczami Weroniki*
Poczułam czyjeś ręce na mych biodrach. Uśmiechniełam się i odwróciłam się do niego przodem.
L: Cześć kotku.
J: Hej kochanie.
po czym musnoł moje wargi.
L: Robisz coś dzisiaj?
J: Mam Zajęcia z rysowania.
L: To szkoda.
J: Louis czy to ma sens?
L: Ale co?
J: Ten cały związek?
L: Weronika ja cie naprawde kocham.
J: A jak mnie zostawisz?
L: Nie zrobie tego.
J: Mam podstawe ci wierzyć? Że nie będzie tak że sie ze mna przespałeś i mnie porzucisz?
L: Czemu miałbym to zrobic? Ko9cham cię nad życie i jak to możliwe.
J: Ja rozumiem, przepraszam
spuściłam głowe a on złapał za mój podbródek i Pocałował czule
L: Nic sie nie stało. Wiesz co? Głodny
J: Nie dziwe sie po wczorajszym
Zaczeliśmy się śmiać. Zjedliśmy jajecznice, ubrałam sie i poszłam. Wróciłam o 15 do sb do domu. Posiedziałam popisałam z Louisem i poszłam spać.
-------------------------------------------------------
To tyle. Dzięki za wszystko

środa, 13 listopada 2013

Chapter 13

UWAGAA! JEŻELI NIE LUBISZ ZOBOCZONYCH SCEN NIE CZYTAJ XD! SAMA NIE WIERZE ŻE TO NAPISAŁAM. ALE TAKA ZBOCZONA NIE JESTEM WIĘC BĘDZIE Z INNEGO BLOGA TA CZĘŚĆ ZBOCZONA. NIE POMYLŚCIE SOBIE O MNIE ŹLE OK? 

*Oczami Weroniki*
Biegne przed sb. Jak on mógł. Patryk ze mną zerwał bo uznał że to nie ma sensu. Nagle w tej gonitwie znalazłam do m Louis. Może on coś na to poradzi
*Oczami Lou*
Siedziałem i oglądałem tv gdy nagle zadzwonił dzwonek. Otworzyłem drzwi i nagle coś sie do mnie przytuliło. A raczej ktoś. To była Weronika.Płakała. Przytuliłem ją.
J: Co sie stało?
W: Patryk mnie zostawił.
Weszlismy tak razem wtuleni. Usiadła na kanapie na kanapie i się uspokoiła, zaczeła opowiadać. Gdy skończyła Nagle nwm czemu ale ja pocałowałem. Odpowiedziała na pocałunek. Było coraz bardziej namiętniej.
*Oczami Weroniki*
Gdy tak sie całowaliśmy nagle Złapał  Mnie za rękę, bicie Mojego serca momentalnie przyśpieszyło. Prowadził cię gdzieś.. nie miałam pojęcia po co i gdzie.. ale w końcu to był Tomlinson, nie przeszkadzało mi to..szłam za nim, chłopak trzymał moją rękę tak mocno, jakby nie chciał, żebym mu uciekła czasie, gdy już przeszliśmy przez te wszystkie korytarze dotarliśmy  do pokoju Tomlinsona. Trochę się zdziwiłam. No kto by sie nie zdziwił na moim miejscu, a raczej nie był w szoku. Będąc w środku Louis stanął przede mą. Patrzał mi prosto w moje oczy, które po chwili spoglądały na podłogę. Chłopak złapał mnie  za podbródek, który podniósł do góry tak bym  także patrzyła mu w oczy. Uśmiechnęłam się do niego, podnosząc lekko kąciki swoich ust. Tomlinson jeździł lekko opuszkami palców po mojej ręce, na której  po jednym dotknięciu pojawiły się ciarki. Był przy mnie teraz tak blisko, że moje ruchy były ograniczone. Twarz zbliżył do mojej , czułam jego oddech na sobie, bardzo wyraźnie. Nasze usta po krótkich 'przekomarzaniach' złączyły się w czułym i delikatnym pocałunku. Wzięłam powietrze głęboko w płuca.
Louis: Wszystko okey? - przerwał na moment.
J: Jesteśmy przyjaciółmi Louis - właściwie sama nie wiedziałam, dlaczego to powiedziałam, przecież chciałaś tego, marzyłam o tym.
L: Wiem, że tego chcesz i wiem, że czujesz do mnie do mnie o wiele więcej niż mówiłaś, tak samo jak ja do Ciebie, nic lepszego się zdarzyć nie mogło.. prawda? –
Byłam trochę zdziwiona tym, że Tomlinson wiedział o tym... byłam przekonana, że nikt o tym nie wiedział a tym bardziej on..
J: skąd o tym wiesz? –
Tomlinson wydał z siebie tylko ciche 'cii' całując mnie po szyi. Mnie było coraz przyjemniej. Z każdą chwilą na naszych  ciałach było coraz mniej ubrań, aż w końcu zostaliśmy  w samej bieliźnie. Chłopak jednym ruchem położył mnie  na łóżko, leżąc górą na mnie. Dalej kontynuował całowanie po szyi, przechodząc kolejno do piersi, brzucha aż w końcu zgięłam w łuj, gdy chłopak ustami dotknął mojej kobiecości przez majtki. Wiedział, że to mój pierwszy raz, więc nie dziwiła go ta reakcja. Rozpływałam się z kolejnym jego dotykiem. Nie sądziłam nawet, że to może być takie przyjemne. Powoli chłopak zaczął zsuwać mi majtki, popatrzył  na mnie , był to znak do tego bym ściągnęła z siebie górną część bielizny. Po paru sekundach stanik koloru błękitnego wylądował na podłodze. Chłopak spojrzał na mój  biust z podziwem. Widziałam ten blask w jego oczach, było mi miło, wiedząc, że go zachwycasz swoim ciałem. Tomlinson szybkim ruchem pozbył się swojego dolnego ubioru.  'Okey' szepnął i położył się lekko na mnie , całując to po szyi to po ustach, wszedł we mnie. Poczułam lekki ból, który ustępował z każdym jego ruchem, po którym zaczęłam się pojawiać przyjemność.. przyjemność, której nigdy wcześniej nie doznałam.. chłopak coraz mocniej wzdychał, cały czas kontynuując poprzednią czynność, ja czułam, że zaraz dojde
.L: Jak zacznę odliczać na 1 krzykniesz moje imię ok ? –
Ja tylko kiwnęłam twierdząco głową, chłopak coraz mocniej ściskał moje ręce, które przed momentem złapał, w ten sposób miał wygodniejsze 'dojście' do mnie. Słyszałamcoraz mocniejsze stękanie Louisa, mnie  także było coraz ciężej wziąć oddech. Teraz! Tomlinson zaczął odliczać! 3..2..1.. 
J: LOUUUUUUUUUUIS! -  chłopak  w tym momencie wpuścił  w mnie  wszystkie swoje soki.. Doznałam takiego miłego, wspaniałego uczucia, gdyby nie zmęczenie to nalegałabym na więcej.. mój ukochany wyszedł ze mnie i położył się obok, dalej głośno wzdychając i próbując złapać oddech spojrzałam na niego odwracając głowę w bok, miał uśmiech na twarzy, był zadowolony z tego co poczynił, mnie momentalnie twarz rozpromieniała oboje zaczęliśmy  się smiać, chłopak dałmi  szybkiego buziaka i leżąc  całkiem nagi obok mnie powiedział ' Cieszę się, że zrobiłem to właśnie z tobą tu i teraz' przyglądałam mu się chwilę.. nie mogłam uwierzyć że to powiedział. Po czym Usnałam na jego torsie.
Hej. Przepraszam że takie. Ale jakoś tak dziwnie wyszło. Następny będzie normalny. Przepraszam XD

Chapter 12

*Oczami Werki*
Wyszłam ze szkoły i zaczełam udawać się do mojego domu gdy znalazłam kartke w kurtce z treścią: ,,Tyle na mnie czekałaś więc nie ma sensu abyś czekała dłużej. Bądż gotowa na 17. Hazzah"
OMG wreszcie sie kapnoł JEEEEJ! Ide na randke z Harrym WOW. ok która godzina? o kurde już 15 musze lecieć do domu. Miałam niedaleko więc pędę pobiegłam. po 10 min. byłam w domu. Zjadłam coś poszłam na góre. Otworzyłam moją safe i zaczełam w niej grzebać. I wygrzebałam to Strój Werki. Poszłam do łazienki. Zrobiłam delikatny makijaż. Sprawdziłam telefon. Kurde już 17. Po chwili usłyszałam dzwonek. Wziełam torebke i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi a tam Harry. Miał na sb Strój Hazzy. Do tego miał jeszcze czarną marynake. Pięknie Pachniał. Gdy mnie zobaczył szczena mu opadła. Zarumieniłam się
H: Wow Werka super wygladasz
J: Dziękuje.
*Oczami Hazzy*
Werka wyghląda rewelacyjnie. Od dawna jest moja miłościa ale teraz to po prostu jest prześliczna.
Złapałem ją za rękę i udaliśmy sie do mojego auta. Otworzyłem jej drzwi i wpuściłem do środka. Wsiadłem i pojechaliśmy do miejsca randki. Po 10 min. byliśmy na miejscu.
*Oczami Werki*
Zobaczyłam piękną altane z róż. Na środku stolik ze świecami i jedzeniem. No Harry się postarał
H: Podoba ci się?
Gdy to mówił złapał mnie za renkę ale tak delikatnie. Drgnełam i skinełam głową patrząc mu w oczy.
H: Kochanie nie bój sie nic ci nie zrobie.
podeszliśmy do altany. On zasunoł za mna krzesło i usiadł na przeciwko mnie. Rozmawialismy o różnych rzeczach, kosztowaliśmy sie jedzeniem, śmialśmy się. Hazz nalał szampana i wypilismy za tę chwile. Nim sie obekrzeliśmy zastała nas ciemna noc. Harry postanowił mnie odwieźdź. Troche było już chłodno więc dał mi swoja marynarke. Po 10 min. byliśmy u mnie pod domem. Odprowadził mnie do drzwi.
J: Dziekuje za świetny wieczór i oddaje marynarke.
H: O matko! Zapomniałem!
J: O czym?
H: O tym.
Po czym wpił mi sie w usta. Odpowiedziałam na ten pocałunek. po 5 min. odkleiliśmy sie od sb.
H: Nie wiesz że od dawna o tym marzyłem. By móc poczuć smak twoich słodkich ust. Zostaniesz moją dziewczyną.
J: Oczywiście Harry.
Uśmiechnoł sie i pocałował tym razem delikatnie i czule. Odszedł. Jutro sobota. Troche wypoczne

----------------------------------------------------------------------
Hejo i jak ? Taki mały słodki ale mam nadzieje że fajny. Do zobaczenia w kolejnym i ostrzegam będzie zboczony. XD

piątek, 25 października 2013

Chapter 11

*Oczami Nialla*
Następnego dnia Korcia miała na mnie focha. i To troche mnie zraniło ale mam Ole. Mineły kolejne lekcje i w końcu do domu. I powtórzyła sie ta sama sytuacja tyle że to Milena tym razem mnie pocałowała. Ola wściekła i kolejne zerwanie.Jezu czemu ja jestem takim draniem
*Oczami Oli*
Zadzwoniłam do Korci. Opowiedziałam jej o wszystkim. Póżniej do Mileny i tez sie okazało że ja zostawił. Postanowiłyśmy wszystkie 3 sie zemścić. Postanowiłyśmy że dziwewczyny przyjda do mnie. Po 30 min były. Omówiłysmy plan zemsty.
Postanowiłysmy działać. ok 17 ja zadzwoniłam do Nialla aby Go poprosic o przyjście pod mój blok. My zeszłyśm,y na dół po chwili przyjechał.
K: Dobra Niall teraz masz zadanie i to cholernie powarzne
N: Jakie?
J: Na pewno będzie dla cb trudne
M: A więc masz powiedzięć która z nas wybierasz? Mnie? Ole? XCzy może Korcie?
*Oczami Nialla*
O kurcze to naprawde trudne zadanie.
J: A moge to powiedzieć jutro?
K: Nie nie możesz
N: To znikim bo Ja nwm kogo wybrać
Było widac że sa w szoku. Odszedłem od nich i pojechałem do domu

---------------------------------------------------------
Hejo troche krótki ale będzie kolejny. Och Niall Ty łobuzie XD. To do kolejnego chaptera

Chapter 10

*Oczami Nialla*
Wszedłem do szkoły, rozglądałem się i zobaczyłem Korcie, Ole i Milene. Podszedłem do niech
Obecnie jestem z Korcią więc odwalilśmy ''klasyczne przywitanie''. Po czym udałem sie z nimi do klasy. Mineło 6godzin lekcyjnych.  Na ostatniej lekcji rozejrzałem się po Klasie.Martyna już nie siedziała z Liamem. Nie dziwię jej sie. Usiadłem jak zwykle na swoim miejscu obok Louisa który od kilku dni nie był sobą. Był blady, zachowywał się jakby był nieobecny, ciągle patrzył sie na Patronike( Połączenie imion Weronika i Patryk wiem dziwnie to brzmi ale pomysłu nie miałam XD). W końcu skapnołem się o co chodzi
J: Louis czy ty czasem nie jesteś zakochany w Weronice?
L: Niestety tak ale ona traktuje mnie jak przyjaciela.
J: To działa człowieku działaj bo ja stracisz.
L: Ale ja nie chcę niszczyc tego co jest między nią a Patrykiem
J: to ja tym bardziej...
Nau: Panie Tomlinson, Panie Horan proszę mi wytłumaczyc o czym tak gadacie?
I przez całą lekcje nie odzywalismy się do sb. Zadzwonił dzwonek, wyszlismy z klasy. Schodziłem po schodach gdy Ola zaciagnęła mnie w róg i pocałowała. Na moje nieszczęście widziała to Korcia
K: Nnn.. NIALL!
J: Korcia to nie tak jak myślisz
*Oczami Korci*
N: Korcia to nie tak jak myslisz
J: A jak. Jak mam ci uwieżyć co?
N; Korcia.. Jesteśmy razem
J: Nie Niall nas już nie ma i nic tego nie zmieni.
Uciekłam do szatni szybko sie ubrałam, pożegnałam sie ze wszystkimi i uciekłam. Pobiegłam do domu i tam sie totalnie rozpłakałam.Płakałam, ok godziny po czym postanowiłam że zadzwonię do Kasi na Skype. Ona jedna potrafi mnie zrozumieć.
J: Cześć( ze smutkiem)
K: Hejo cos sie stało?
J: Niall mnie zdradził.
K: Co? to niemożliwe opowiadaj.
Gadałśmy ok 2h. Kasia doradziła mi abym sie nie łamała i tak zrobie
*Oczmi Nialla*
Wracałam z Niallem
J: Hej Niall a jak juz nie jestes z Korcia to bądż ze mną ok?
N: No niech będzie.
Odprowadził mnie do domu. Pocałował na pożegnanie i weszłam do domu
--------------------------------------------------------------------
Hejo i jak tam u was jest? Bo u mnie spoko. Jezu nie chciało mi sie nic ale siłę na Chaptera zawsze znajde

środa, 23 października 2013

Chapter 9

*Oczami Liama*
JEST! W końcu odwarzyłem się pocałować Martyne ale jak mam zerwać z Kamila potajemnie. Martyna nic o mnie i Kamili nie wie cholera co robić? Pójde pogadam z Louisem on zawsze daje dobre rady.
*Oczami Tommo*
Czemu ja tak chce być z Weroniką? Przecież jest szczęśliwa z Patrykiem i życze im szczęcia. Ale jakoś nie mogę. I dziwię się czemu o Kasi zapomniec nie mogę. Nie odzywała się od wyjazdu. Ma mnie kompletnie gdzieś a miała mnie za przyjaciela. Czemu byłem taki głupi? Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi podszedłem do drzwi i otworzyłem a tam Liam
Li: Hej stary mogę?
J: Jasne wchodż
Wszedł. Napiliśmy sie coli i on wyjaśnił mi o co chodzi. Opowiedział o pocałunku i o miłości do Martyny ale niestety jest z Kamilą i teraz nwm co robić. Doradziłeem mu aby raz na zawsze zakończył związek z Kamą i był z Martyną. a jak nie wyjdzie to wróci do Kamy. Sam też opowiedziałem mu o swoim problemnie. Doradził mi abym sie nie łamał i walczył o jej serce. ale ja nie chce tego niszczyć. i co póżniej będzie.
Pożegnał się ze mną i poszedł do sb
*następny dzień w szkole*
*oczami Liama*
Podszedłem do Martyny. Przywitałem sie. Pocałowaliśmy się. Gdy nagle Podeszła do mnie Kama dała mi całusa i
Kam: Siemasz mój ty słodziaku najdroszy. Co dzisiaj RAZEM ROBIMY?
Spojrzałem na Martyne. Miała łzy w oczach. Uderzyła mnie w twarz.
M: Ty draniu nie nawidzę cię. Nie chceę cię zanć. Odpierdol się
Uciekła. O nie złamałem jej serce ja naprwade jestem draniem
*oczami Martyny*
Jak on mógł mi to zrobić. myślkałam że jest porządnym człowiekem. Myliłam się. Wpadłam na Werke
Wer: Ej co jest?
Rozryczałam sie na masksa. Z płaczem wytłumaczyłam jej o co chodzi. Pozwoliła mi się wypłakać.
Po czym udaliśmy się na lekcje. Przez cały dzień unikałam Li. Po tym jak mnie zranił na razie nie chcę mieć z nim doczynienia
----------------------------------------------------------------
Hejo to ja. Narazie to koniec historii o Martynie i Li. mam nadzieje że się podobało. Następne 2 o Niallu i trudnym wyborze. Póżniej Hazza i wrócimy na jeden chapter do mnie do Muligaru. I dalej będzie o reszcie z Aleksa. Następny w piątek. Buziaki i do zobaczyska XD. :*

poniedziałek, 21 października 2013

Chapter 8

*Oczami Martyny*
No nie juz dzwonek. Jak zwykle spóżniona. Pani mnie zabije. Poleciałam na 1 piętro mojej szkoły i weszłam do klasy. Na moje nieszczęście pani Banat nasza matematyczka która zawsze się spóźnie już była
PB: No kogo ja widze?! teraz niech kochana Martynka mi się tłumaczy czemu się panna tak spóżniła? Ale zanim to to proszę odłożyć plecak do ławki i wtedy przy okazji cie popytam.
Wkurzona ogromnie podeszłam do ławki. Przy okazji rozglądałam sie po klasie kto jest. Otóż takl Liam siedział i czekał na mnie w ostatniej ławce. Korcia z Olą usiadła bo gdy Kasia wyjechała nie miała z kil siedzieć. Weronika jak zwykle sie miżiała z Patrykiem. Werka gada z Hazzą, Milena z Niallem omawia zadania z chemi ( Hyhy Milena i mądrość XD), i dziewczyny jak to zwykle starają sie być normale ale im nie wychodzi. Zayn gada z dziewczynami Tylko Louis jakiś nie swój. Ze smutkiem patrzy na Weronike i Patryka. Szkoda mi go. Odłożyłam plecak i podeszłam do pani i zaczeła mnie pytać co sie pewno domyślacie co z tego wynikło.Po seri pytan wróciłam do ławki i zadzwonił dzwonek. Przebrnęłam przez resztę lekcji i Wróciła do domu z Li. Ku mojemu zaskoczeniu pocałował mnie. Zarumieniłam sie i weszłam do domu. 

--------------------------------------------------------------------------------
Hejo ja was bardzo chce przeprosić za 2 rzeczy
1 za to że chapter jest krótki nie miałam czasu
2 za toi że nie wstawiałam
jest mi cholernie głupio ale mam nadzieje że mi wybaczycie. naprawde sorry

piątek, 27 września 2013

Chapter 7

Obudziłam sie . Spojrzałam na wyświetlacz. Był 25 września. Zdałam sobie sprawę z tego że to już dzisiaj wyjeżdżam do Mulingaru. Tak bardzo mi się nie chce. Po chwili leżenia w łóżku dostałam sms. Wzięłam telefon do ręki. Treść była następująca :,, Już dzisiaj jest wielkie pożegnianie :( Nie chcę abyś jechała. Będe okropnie tęsknić. I płakać. L xx''. To Louis napisał ja mu odpisałam: ,, Ja sama nie chcę wyjerdżać ty dobrze o tym wiesz K xx.'' Po chwili dzwięk sms znów się odezwał. Tresć była następująca : ,, Przyjde po cb. Będę 7:30 ok? L xx.'' Ja mu odpisałam że ok. Sprawdziłam godzine. Była 6:30 więc miałam dużo czasu. Poszłam sie wykąpać ubrać w klik . Zrobiłam makijaż i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie. Gdy pakowałam kanapki Usłyszałam dzwonek i zobaczyłam Louisa który wyglądał tak Louis. Przytulił mnie po czym udałam sie do szkoły. Gadaliśmy na temat różnych rzeczy. Po 10 min. weszliśmy do szkoły. Tam sie ze3 szwystkimi przywitałam i poszliśmy do sali. Mineło 7 lekcji i Zeszłam do szatni. Pogadałam 30 min z dziewczynami które sie popłakały. Pożegnałam się ze wszystkimi. Louis odprowadziła mnie do domu. Nagle stanoł naprzeciwko mnie i dał mi jakieś klucze.
J: Louis co to jest?
L: Nie widzisz? Klucze
J: To to wiem ale do czego?
L: Do twojego nowego domu.
J: Lou ja nie mogę tego przyjąć
L: Dlaczego?
J: Bo specjalnie dla mnie kupowałeś mieszkanie. A ja nie moge znieść tego że ktoś coś za mnie robi
L: No ok ale pomyśl gdzie pójdziesz jak tam przyjedziesz? Przeciez nie będziesz mieszkać cały czas w hotelu. Więc żebym sie nie wkurzył to proszę to przyjmij. Chyba że chcesz abym sie wogóle do cb nie odzywał to niebiesz.
Spojrzałam najpierw w jego oczy a póżniej na klucze po czym je wzięłam i przytuliłam Louisa do sb. Szepnęłam cicho dziękuje.
L: Dobra chodż pójde do cb pomoge ci sie się pakować a póżniej pojedziesz ze mną na lotnisko.
J: Louis ale nie musisz.
L: A jak ja chcę?
J: To juz inna sprawa.
Zaczęliśmy się śmiać. W końcu doszliśmy do mojego domu. Weszliśmy do środka.
J: To co coś do jedzenia?
L: Zrób te smaczne tosty co dałaś mi kiedyś w szkole
J: A co ja z tego będę mieć?
Ten padł na kolana i zaczoł błagać ( a tak wogóle to jak Louis kiedyś usychał z głodu dałam u swojego 3 tosta)
J: No już dobrze zrobie e
Louis wstał i zaczoł tańczyć taniec radości i dżrzeć się na cały dom co wyglądało dość komicznie. Po 10 min były już gotowe. Louis zajdł chyba 6 ja zaś 2. Poi czym poszliśmy do mojego pokoju pakować sie. Po 2h śmiechu i pakowania ja zostałam w domu a on poszedł po auto. Po 10 mni. był juz pod moim domem swoim Astonem Martinem.Gdy zapakowałam waliżki wsiafłam do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Po 1h czekania poproszono mnie do odprawy. Zanim odeszłam Louis dał mi coś
L: Masz to dla cb. Mam nadzieje że bedzie mnie tb przypominać.
Otworzyła pudełeczko a tam wisiorek z napisem ,, Kasia + Louis= BFF.
J: Jejku jakie śliczne. Dzięki.
Przytliłam szatyna do sb po czym sie rozpłakałam.
L: Nie płacz. Nie watro.
Po czy odeszłam do odprawy. Wsiadłam do samolotu i leciało akurat w moich słuchawkach piękna piosenka. Zaczęłam znów płakać. po 4 h doleciałam do Mulingaru. Wysiadłam z samolotu i Zamówiłam taxi. Po 10 min. Byłam pod moim nowym domem. W środku było wszędzie biało z kolorowymi dodatkami. Na łóżku leżały Książki do szkoły, rozkład zajęci a wszafie było pełno cuchów. Louis naprawde się postarał. Rozpakowałam sie częściowo i poszłam spać
--------------------------------------------------------------------
Hej wszystkim. Mówiłam że będzie dłuższy. Teraz będę pisać z perspektywy innych osób. jak będzie np Korci Perspektywa to będę pisać : pov Korci . Ok? Mam nadzieje że wam sioe podoba i jak co to w poniedziałek wstawię
A tak to to cześć :***

poniedziałek, 23 września 2013

Chapter 6

W czasie zabawy otrzymałam telefon.
J: tak?
Dyr.: Witam jestem dyrektorem szkoły artystycznej w Mullingarze. Chcę panią  powiadomić że dostała się pani do nas na pierwszy rok.
J: Aha ja.. kiedy zaczynam?
Dyr.: za 2 tygodnie.
J: CO?
Dyr.: Wysłaliśmy już wykaz podręczników. To się pani zgadza.
J: Ja mam jakieś inne wyjście?
Dyr.: No raczej nie. Dziękujemy za przystąpienie do naszego Liceum. Do widzenia. Ma Paani samolot na za 2 dni.
J: Dobrze dziękuje. Dowidzenia.
Rozłączyłam się.  Pobiegłam na góre. Zaczęłam płakać. Po 10 min. Ogarnęłam się. Zeszłam na dół.  Wszycy Byli na haju. Podeszli do mnie i pożegnali się. Dziewczyny poszły do domu. Niall, Harry, Zayn, Liam i Louis pomogli mi sprzątać. Pożegnali się.
Poszłam się wykąpać. Chciałam umrzeć, Bo nie chcę ich wszystkich ranić moim wyjazdem. Usnęłam w wannie. Po 10 min się obudziłam, Ubrałam się i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i chciałam zasnąć lecz łzy do oczu mi się cisnęły więc nie mogła, bo myślałam że nie chcę ich opuścić. Moich przyjaciół MOICH BEST FRIEND FOREVER.

HEJO. PRZEPRASZAM ŻE TAK KRÓTKO ALE MAM JESZCZE NAPISAĆ MOWĘ KRASOMÓWCZĄ NA POLSKI. SORRY NAPRAWDĘ. W ŚRODĘ BĘDZIE DŁUGI. OBIECUJE. JAK NA RAZIE TO CZEŚĆ. TRZYMAJCIE KCIUKI ZA MOWĘ KRASOMÓWCZĄ :p

sobota, 21 września 2013

Chapter 5

Obudziłam się w salonie w domu Louisa. Byłam przykryta kocem. Ledwo otworzyłam oczy zobaczyłam Louisa. Obok niego siedział Niall po którym było widać że coś się stało.
J: Hej ile spałam która godzina?
L: 10:30
J: Jezu do szkoły się spóżnie
L: Kasia dzisiaj sobota.
Spojrzałam na telefon. Miał racje. Było wyświetlone 21.9.2013.Jezu dzisiaj moje urodziny. Popatrzyłam na Louisa. Ten spojrzał na Nialla.
J: Niall co jest?
N: Bo kocham Ole ale też Korcie. Nie wiem co robić.
J: To masz naprawde niezły problem.
N: No wiem. Pomożesz.
J: Jakoś się postaram. Ja muszę się zbierać
L &N: Czemu?
J: muszę impreze dzisiaj urodzinową zrobić. A i tak w ogóle zapraszam.
N: Dzieki przyjde
L: Ja też tylko powiedz gdzie i o które.
Zapisałam im wszystko i wyszłam. Wsiadłam w najbliższy autobus i pojechałam do domu. Zaczęłam wszystko szykować. Po 4 godzina było wszystko gotowe. Wkońcu Nadeszła godzina 17:30. Za pół godziny już tu wszyscy będą. Ubrałam się w to: http://szafa.pl/c16024944-lipsy-london.html . zrobiłam makijaż po czym usłuszałam dzwonek. Po 1 h wszyscy bili. Impreza na całego. A póżniej zgon. :P  Przed zgonem dostałam bardzo zaskakujący telefon :P .
CDN

Hejo. Słuchajcie nwm czy wiecie ale cała akcja dzieje się u nas w Aleksandrowie Ł. Mam nadzieje że to wam się spodoba 

środa, 18 września 2013

Chapter4

Byłam wystraszona. Gdzie on mógł mnie zabrać. Nagle pomału zwolnił przestraszyłam sie. Zatrzymał się i wysiadł, po czym obiegł auto i podbiegł do moich drzwi otwierając je z rozmachem.
L: WYSIADAJ!!!
J: Dlaczego jesteś tak wkurzony i gdzie jesteśmy?
L: U mnie.
Wysiadłam i zobaczyłam ogromny dom. Poszłam za Lou. Co on ode mnie chce? On włożył kluczyk do zamka i przekręcił. Weszliśmy do ogromnego salonu
L: Słuchaj ja za chwile przyjdę bo idę się przebrać.
J: Ok poczekam
Wyszedł. A ja siedziałam i tylko zastanawiałam sie co on chce. po 10 min wrócił.
L: Chcesz kawy?
J: Louis czego ty chcesz
L: PYTAM SIĘ?!?!?
J: Może być ( powiedziałam trochę spłoszona)
Louis to zauważył, podzszedł do mnie i przytulił. Bałam się czy to odzajemnic ale wkońcu to zrobiłam. Wdychałam pełną parą jego zapach. Naszym czułością przerwał nam czajnik ( cholerny czajnik :P). Louis puścił mnie i poszedł zalać kawę wrócił z dwoma kubkami
J: Louis o co chodzi?
L: Mam problem
J: Jaki?
L: Bo ja się zakochałem w Weronice ale ona tego nie odwzajemnia. I teraz jeszcze Patryk się pojawił w jej życiu. Czy ona nie rozumie że on jest tak do mnie podobny i zamiast ze mną być to jest z nim.
Po czym ku mojemu zaskoczeniu po jego policzku popłyneła łza. Podeszłam do niego i rozłożyłam ręcę sygnalizując że może się przytulić. Zrobił to odrazu. W końcu się przestaliśmy tulić
J: Lou ja rozumiem że ją kochasz ale po co ci ja do tego?
L:L Masz mnie z nią zeswatać.
J:CO?
L: No proszę pomóż mi
J: Ale Louis ja sie boje że zniszcze jej związek
po tych słowach louis wyszedł z pokoju i poszedł na góre. Ja nie wiem czemu ale się rozpłakałam. Nie ma to jak kłótnie ze swoim przyjacielem. Położyłam się na kanapie i Usnęłam cała zalana łzamiu
CDN
-----------------------------------------------------------------
HEJ SORRY ALE NIE WSTAWAŁAM BO BLOG MI SIĘ NIE CHCIAŁ ZAŁADOWAĆ. NASTĘPNA CZĘŚĆ W SOBOTE W MOJE URODZINY. TO NARAZIE

piątek, 6 września 2013

Chapter 3

Wszyscy myślą że chłopaki są tacy twardzi. Otóż tu się mogą mylić. Chłopaki dzisiaj jak kozaki weszli do szkoły lecz gdy Ola do nich podeszła i powiedziała że dzisiaj są szczepienia to zrobili wielkie oczy ze strachu. Zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy z nimi. Ola szła korytarzem gdy nagle ktoś ją portącił tak że wpadła w jakiś zaułek to był Niall.
N: Jak co to co było wczoraj to coś dla ciebie znaczy?
O: co ty gadasz ja nawet o czym mówisz?
N: Nie pamiętasz? Pocałowałaś mnie.
O: Co?
N: Aha to nie pamiętasz? To super.
odszedł wkurzony. Podeszła do nas i zaczeliśmy gadać gdy podeszła do nas Weronika z jakimś chłopakiem.
W: Hej poznajcie mojego chłopaka. Patryk to moi przyjaciele
P: Hej
Wszyscy patrzyli na niego jak na zabitego. Był tak łudząco podobny do Louisa że masakra.
Na to Louis odszedł ze smutkiem. Później na lekcjach był tak smutny że masakra. Gdy siedziałam na przerwie podeszła do mnie Martyna i przedstawiła mi Blankę. pOźniej czekałam na autobus gdy zobaczyłam jak Niall z Olą gada.
* Ola *
O: Niall ja przepraszam
N: Za co?
O: Za to co wczoraj zaszło.
N: Ej ja rozumiem nie pamiętasz tego bo się upiłaś
O: Ja przepraszam nie masz o co.
Cmoknoł ją w usta i poszedł do auta. reszta dziewczyn poszła do domów pożegnały się. Chłopaki tak samo ale Louisa z nimi nie było. Siedziałam jak to zwykle gdy ktoś zaszedł mnie od tyłu zawiązał opaske na oczy i gdzieś. Przestraszyłam się trochę ale pozłam. Nagle poczułam że usiadłam i trzask zamykania samochodu. póżniej. zobaczyłam Lou.
Gdzieś mnie zawoził. Bałam się.
CDN
---------------------------------------------------------------------
Hej sory że tak krótko ale nie miałam pomysłu. mam nadzieję że się podoba

środa, 4 września 2013

Chapter 2

Otóż tak dzisiaj na Godzinie wychowawczej która była pierwsza że dzisiaj wieczorem o godzinie 20 będzie 3 godzinna dyskoteka w klubie La Mache. Póżniej było tylko było omawianie wszystkiego i zadzwonił dzwonek. Usiadłam z Weroniką, Kornelią i Olą pod ścianą. nagle do nas podeszli Niall i Louis
N: To co co dziewczyny idziecie na dyskoteke?
J: No ja tam muszę być bo ja tam pracuje jako DJ.
Oni zaś spojrzeli się na mnie jak na zabitego.
L,N,K,O,W: TO TY TAM PRACUJESZ?!!!
L: Czy ty przypadkiem nie jesteś Dj Aleksis?
J: No rozgryzłeś mnie.
W: Ty znałeś mnie wcześniej.
N: No właśnie stary ty ją znasz?
L: JAK MOŻNA JEJ NIE ZNAĆ. ONA PRACOWAŁA Z JUMP SMOKERS,CALVINEM HARRISEM, KAT KRAZY, AVICII I INNYMI. ONA ZROBIŁA REMIXY PIOSENEK NASZYCH.
J: Wez przestań przestań bo się głupio czuję. Może to dziwne ale dzisiaj mam w planie remixy waszych piosenek.
W;Aha szkoda że nam wcześniej nie powiedziałaś.
K: Kasia czegoś takiego nie powiedzieć.
O: No właśnie
J: słuchajcie ja mam byc jak narazie tajemnicą. Jak co to jeż li wy chłopaki chcecie powiedzieć komuś omnie to tylko Harremu,Zaynow i Liamowi a wy dziewczyny nikomu. Chcę aby to była niespodzianka
L,N,O,K,W: No ok niech będzie
i zadzwonił dzwonek
Zaczęła się lekcja biologii. Pani opowiadała o anatomi gdy Harry wypowiedział swoją HNTRC( HIPOTEZĘ NA TEMAT ROZMNAŻANIA CZŁOWIEKA). Przy czym się wszyscy pokładali ze śmiechu. następnę lekcje minęły nam na ciągłym śmianu się. Np: na muzyce pani kazała chłopaką zaśpiewac operowym głosem. Ku naszemu zaskoczenmiu zaśpiewali jak "profesjonaliści".
Póżniej wyszliśmy ze szkoły. Nadeszła 20. Po przygotowaniach pojaechałam do klubu. Dziewczyn nie było ale 1D już byli. Przywitałam się z nimi. Poszłam do swojego pokoju, zbierałam wszystkie płyty gdy nie mogłam znaleś mojego ulubionego kawałka nagranego z aviciim. Szukałam i szukałam ale nie było. Usiadłam i popadłam w straszną rozpacz. Nagle ktoś zapukał. To był Louis
L: hej wszystko ok?
J: Taak
L: Kasia ja nie żartuje. Co jest?
J: Szukałam ważnego kawałka dla mnie ale nie mogę znaleść. Nagrałam go z Aviciim.
L: A jak ta płyta wyglądała?
J: Była niebieska z literą V
L: Czy to ta?
i w ty,m momencie wyciągnoł moja płytę.
J:Taaaak to ta dzięki gdzie była?
L: Leżała na schodach do twojego pokoju.
J: Dzieki wielkie.
L: Proszę. Ja lecę. Zyczę szczęscia. A po co ci szczęście skoro i tak wszystko robisz idealnie
J: Dzieki pa
L: Pa
I wyszedł. Ja do reszty sie przyszykowałam i wyszłam z pokoju. Stanęła z dyskiem rozdzielczym i zaczęłam wszystko po kolei puszczać. Impreza była na całego. Około 23 wszystko się skończyło.O 23:30 byłam w domu, spakowałam torbę, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka myśląc o ostatnich słowach Lou

-  A po co ci szczęście skoro i tak wszystko robisz idealnie -
-------------------------------------------------------------------------
ok to tyle na dzisiaj mam nadzieję że się podoba. jak co to do piątku pa pa